- Przepraszam. Nie byłem świadomy tego incydentu.
- Nie ma za co przepraszać. Pan nie jest jedynym headhunterem, który nie odpowiadał na moje telefony. W pewniej firmie headhunterskiej usłyszałem nawet, że nie gwarantują odpowiedzi na wysłane CV. Nerwy mi puściły. Zadzwoniłem drugi raz. Zapytałem, czy mogę mieć spotkanie. Odpowiedź: "Nie". Już nie bałem się, że będę odebrany jako nachalny. Zadzwoniłem trzeci raz. "Czy dostanę odpowiedź?". "Może. Kiedy? Nie wiadomo." "Czy mam prawo się poskarżyć, że nie dostanę odpowiedzi?". Ton głosu asystentki się zmienił. Nagle, jak za czarodziejską różdżką uzyskałem połączenie z szefem firmy. Wytłumaczyliśmy sobie wszystko, a nawet miałem możliwość spotkania i przez nich znalazłem pracę. Będąc w nowej pracy, zapytałem, co spowodowało, że zainteresowali się moją osobą. Odpowiedź doświadczonego zachodniego headhuntera brzmiała: "You can cope with though calls". To znaczy, że podejmuję się naciskać dzwonek tak długo, aż moja racja zwycięży.
I to moim zdaniem podsumowuje najważniejszą strategię poszukiwań pracy.
Opisane wydarzenia są fikcyjne.