Reklama

Dzwoń aż osiągniesz swój cel, najlepiej na numer prywatny

W zawodzie headhuntera bazy danych nie są nic warte

Publikacja: 05.06.2006 10:56

Kandydat dzwoni do biura. Moja asystentka odbiera telefon z zadaniem "filtrowania" rozmów. Kandydat pyta:

- Czy mogę rozmawiać z Francois Nailem?

- Obawiam się, że to niemożliwe. Jest zajęty.

- Kiedy mogę zadzwonić?

- Proszę mi powiedzieć, o co chodzi?

Reklama
Reklama

- Chciałbym się z nim spotkać.

- W jakiej sprawie?

- Powiedzmy, możliwości współpracy.

- Czy pan Francois Nail miał już możliwość zapoznania się z tą ofertą?

- Hm. Chyba jeszcze nie.

- Czy panowie się znają?

Reklama
Reklama

- Nie.

- Jeśli jest pan klientem, proszę zostawić numer telefonu i nazwę firmy. Oddzwonimy. Jeśli jest pan kandydatem, procedura jest następująca: proszę wysłać CV i list motywacyjny, a rozważymy możliwość zaproszenia pana na spotkanie.

Jestem zajęty, ponieważ od godziny dzwonię do kandydatów z mojej "target listy". Są to typowi menedżerowie, bardzo trudno dostępni. Jeśli nie chcę być odebrany jako osoba, która przeszkadza i zostać odesłanym, muszę bardzo się skupić.

- Dzień dobry. Czy to pan X?

- Tak.

- Francois Nail. Dzwoniłem rano. Czy może pan teraz krótko porozmawiać?

Reklama
Reklama

- Tak, krótko.

- Czy jest pan zainteresowany i chciałby poznać ofertę pracy, którą adresuję do pana?

- Ciekawy jestem z natury.

- To dobrze. Czy woli pan teraz o tym porozmawiać, czy raczej dostać opis mailem?

- Tak, jak wspomniałem, mam czas tylko na krótką rozmowę. Proszę wysłać mailem.

Reklama
Reklama

- OK. Potrzebuję pana adres mailowy.

- Mam podyktować?

- Może inaczej. Wyślę do pana swój adres SMS-em, a pan mi wyśle w odpowiedzi swój adres.

- OK.

- Poproszę o numer telefonu komórkowego.

Reklama
Reklama

Czuję moment wahania u werbowanego kandydata. Rozmowa przebiegła bardzo szybko i udało mi się uśpić jego czujność. Błagam, żeby nie powiedział "nie". Bardzo potrzebuję jego telefonu komórkowego. Zresztą przyznam się, że o to mi chodzi. W zawodzie headhuntera bazy danych nie są nic warte. Dopiero prywatny numer telefonu kandydata stanowi wartość. Nie wystarczy jednak tylko posiadanie bezpośredniego numeru telefonu do trudno osiągalnych osób. Najważniejsze jest to, żeby byli gotowi słuchać.

Niestety, kandydat odpowiada:

- Nie podam.

- Dlaczego?

- Trzy lata temu szukałem pracy. Dzwoniłem do pana biura i odesłano mnie z kwitkiem.

Reklama
Reklama

- Przepraszam. Nie byłem świadomy tego incydentu.

- Nie ma za co przepraszać. Pan nie jest jedynym headhunterem, który nie odpowiadał na moje telefony. W pewniej firmie headhunterskiej usłyszałem nawet, że nie gwarantują odpowiedzi na wysłane CV. Nerwy mi puściły. Zadzwoniłem drugi raz. Zapytałem, czy mogę mieć spotkanie. Odpowiedź: "Nie". Już nie bałem się, że będę odebrany jako nachalny. Zadzwoniłem trzeci raz. "Czy dostanę odpowiedź?". "Może. Kiedy? Nie wiadomo." "Czy mam prawo się poskarżyć, że nie dostanę odpowiedzi?". Ton głosu asystentki się zmienił. Nagle, jak za czarodziejską różdżką uzyskałem połączenie z szefem firmy. Wytłumaczyliśmy sobie wszystko, a nawet miałem możliwość spotkania i przez nich znalazłem pracę. Będąc w nowej pracy, zapytałem, co spowodowało, że zainteresowali się moją osobą. Odpowiedź doświadczonego zachodniego headhuntera brzmiała: "You can cope with though calls". To znaczy, że podejmuję się naciskać dzwonek tak długo, aż moja racja zwycięży.

I to moim zdaniem podsumowuje najważniejszą strategię poszukiwań pracy.

Opisane wydarzenia są fikcyjne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama