Rada Ministrów odłożyła planowane na wczoraj zatwierdzenie sprawozdania z działalności NBP. Stało się tak na wniosek dwóch wicepremierów - Andrzeja Leppera i Romana Giertycha. - Chcemy wyjaśnić, dlaczego zysk banku był znacznie niższy niż w latach poprzednich - tłumaczył pierwszy. Istotnie, po korektach NBP zarobił w 2005 r. 1,22 mld zł, o 3,7 mld mniej niż rok wcześniej. Z tego 1,16 mld zł trafić ma do budżetu.

Wstrzymanie decyzji rządu oznacza, że wpłata może się opóźnić. Zgodnie z art. 69 ustawy o NBP, bank odprowadza część zysku najpóźniej dwa tygodnie po zatwierdzeniu sprawozdania przez RM. - Takich wątpliwości nie regulują ustawy. Wydaje się, że NBP może i tak wpłacić zysk "zaliczkowo", a sprawą zajmie się później Sejm - ocenia prof. Cezary Kosikowski, ekspert prawa finansowego Uniwersytetu w Białymstoku.

Brak akceptacji rządu to sytuacja bez precedensu. Do tej pory większe zastrzeżenia do sprawozdaniu NBP miał zwykle Sejm. W parlamencie dyskusja o wyniku banku za 2005 r. już raz się zresztą odbyła. Dopiero w styczniu NBP poinformował, że zysk będzie większy niż pierwotnie planowane 476 mln zł. Takie "roszady" obudziły czujność posłów. Pytali, czy wynik nie powinien być jeszcze wyższy. Prezes Leszek Balcerowicz tłumaczył, że słaby 2005 r. to m.in. efekt przyjęcia zasad sprawozdawczości Europejskiego Banku Centralnego.