Już wcześniej planowaliśmy przejęcia w Europie Wschodniej, a Unimil doskonale pasuje do naszego biznesu - deklaruje Doug Tough, prezes Ansella. Jest przekonany, że oferuje inwestorom rozsądny zysk. Czy ma rację?
Gra interesów
Największym udziałowcem Unimilu jest... sam Unimil. Właścicielem własnych akcji spółka stała się w zeszłym roku, kiedy przejęła niemiecki Condomi (ten był wtedy podmiotem dominującym polskiej spółki). Firma kontroluje 24,06 proc. kapitału zakładowego. Papiery te zostaną wkrótce umorzone. Dwa fundusze emerytalne - Bankowy i AIG mają ok. 20 proc. kapitału. Blisko 8 proc. należy do Macieja Zientary.
Akcjonariusze mogą pokrzyżować plany
Zdaniem Michała Majerskiego, analityka z Erste Securities, prawdopodobne jest, że fundusze pozbędą się walorów. - Instytucje finansowe sygnalizowały już, że są zniecierpliwione wolnym tempem restrukturyzacji w Niemczech. Jest więc możliwe, że zechcą zrealizować zyski - twierdzi.
Istotne znaczenie może mieć też zachowanie Macieja Zientary i Darii Dudy, którzy wspólnie doprowadzili do zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia Unimilu. Razem kontrolują 12,45 proc. kapitału spółki. Jeśli nie odpowiedzą na ofertę Ansella, spółka nie obejmie 90 proc. papierów. A dopiero wtedy możliwe jest wyciskanie drobnych inwestorów i wyprowadzenie spółki z giełdy.
Czy będzie kontrwezwanie?
- Wezwanie jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem - mówi Maciej Zientara. Akcjonariusz, który od trzech miesięcy skupuje papiery giełdowego producenta prezerwatyw, zamierzał się z nim związać na dłużej. Znany jest z tego, że aktywnie uczestniczy w kierowaniu przedsiębiorstwami, w które inwestuje (np. w Hygienikę). Chce wejść do rady nadzorczej Unimilu oraz obniżyć wynagrodzenia jej członków. Poza tym nie kryje, że widzi możliwość poprawy rentowności niemieckiej spółki zależnej Condomi oraz cięcia kosztów w Polsce.
Wezwanie ogłoszone przez Ansella krzyżuje te plany. Czy inwestor zdecyduje się na kontrwezwanie? Nie wyklucza takiego ruchu. Jednak w tym celu musiałby zaoferować cenę wyższą niż 53 zł.
A nie wiadomo, czy będzie go na to stać. Do tej pory zainwestował w spółkę ok. 10 mln zł. W przedsięwzięciu mógłby go wspomóc fundusz Supernova Capital, którego jest wiceprezesem. - Muszę się zastanowić nad dalszymi krokami - mówi M. Zientara.
Fundusze rozważą ofertę
Instytucje zainwestowały w papiery spółki ponad rok temu (Unimil wyemitował wtedy akcje w celu przejęcia niemieckiego Condomi). Za walory płaciły 40 zł. Wzywający oferuje dziś 26 proc. więcej. Czy skorzystają z oferty? AIG nie komentuje wezwania. - Zamierzamy jednak przeanalizować jego warunki - mówi Marek Lisowski, członek zarządu PTE AIG.
Wstrzemięźliwy w deklaracjach jest też Paweł Bogusz, dyrektor ds. inwestycji w PTE Bankowy. Nie kryje jednak, że jego zdaniem zainwestowanie w papiery Unimilu nie było dobrą decyzją. - Należy wziąć pod uwagę, że w tym samym czasie walory innych firm zanotowały znacznie większy wzrost. Z tego punktu widzenia cena wezwania nie satysfakcjonuje nas w pełni - podkreśla.
Po udanym wezwaniu Chiny odpłyną w dal
Jak zmieni się strategia Unimilu po przejęciu go przez australijski koncern? Firma anonsowała zamiary wejścia na rynek chiński - miał być jednym z głównych motorów jej wzrostu w przyszłości. Teraz staje się to mniej prawdopodobne.
- Australijska spółka jest już tam obecna - przypomina Michał Majerski, specjalista z Erste Securities.
Poza tym nowy właściciel może zdecydować o przeniesieniu produkcji z olbrzymiego zakładu w Niemczech do Azji, gdzie koszty są nieporównywalnie mniejsze.
Wakacyjna oferta z Brukseli
Ansell Healthcare Europe - belgijska spółka zależna od australijskiego Ansella Limited, oferuje 50 zł za akcje Unimilu (53 zł, jeśli nabędzie co najmniej 90 proc. walorów). Jest to prawie o 20 proc. wyższa cena, niż wymaga polskie prawo. Zgodnie z nim, cena wezwania musi przekroczyć poziom średniej ceny rynkowej z ostatnich trzech i sześciu miesięcy. Było to odpowiednio: 42,79 zł i 40,17 zł. Nie ma innych wymogów prawnych, bowiem Ansell nie kupował papierów Unimilu przez ostatnie 12 miesięcy. Odpowiadać na wezwanie można od 13 lipca do 11 sierpnia (od poniedziałku do piątku) w POK-ach KBC Securities.
Komentarz
Michał Majerski
analityk Erste Securities
Podtrzymuję moją wycenę Unimilu ze stycznia. Wtedy prognozowałem, że wartość walorów spółki w okresie rocznym wyniesie 66 zł.
Z tego względu cena wezwania nie jest atrakcyjna dla inwestorów.
Dodatkowo wyniki Unimilu są lepsze, niż oczekiwałem.
Zysk za trzy kwartały (kończące się w marcu) był już większy
o ponad 10 proc. niż ten, który założyłem dla całego roku finansowego (zaczynającego się 1 lipca zeszłego roku) i wyniósł 4,4 mln zł.
Niemniej przychody (szacowane przeze mnie na 85 mln w ciągu roku) okazały się niższe z powodu problemów na rynku niemieckim.
Prognozują, że w następnych roku finansowym sprzedaż polskiej
spółki wyniesie ponad 100 mln zł, a zysk netto - nie mniej niż 8 mln zł. Potencjał firmy jest ogromny, chociażby ze względu na możliwości
wykorzystania zakładu w Niemczech. Spółce brakowało jednak
dotychczas dobrej strategii dystrybucyjnej.
Mirosław Stępień
analityk DM BISE
Dla nas papiery Unimilu nadal są warte 50 zł, chociaż wezwanie
zmusza do spojrzenia na spółkę od nowa. Nasza prognoza z kwietnia, która podaje taką właśnie cenę, ma horyzont półroczny.
Oparliśmy ją na ostrożnych przewidywaniach, m.in. na temat rozwoju rynków zagranicznych, co miało być siłą napędową spółki.
Na wartość Unimilu rzutuje przejęcie niemieckiego Condomi,
co obniżyło wyniki polskiej firmy. Nasza prognoza wartości akcji Unimilu została przygotowana na inny okres niż analiza Erste Securities.
To jest zasadnicza różnica. Możliwe, że zweryfikujemy nasze wyliczenia, ponieważ cena wezwania świadczy o tym, że papiery mogą być warte więcej niż 50 zł. Ansell z pewnością liczy na dobry interes.
Żałuję jednak, że dopiero 10 lipca poznamy stanowisko zarządu Unimilu, bo nie wiemy tak naprawdę, jak odbiera to wszystko spółka.
Szkoda również, że taka firma jak Unimil zniknie z warszawskiego
parkietu.
Ryszard Sikora
dyrektor departamentu klientów detalicznych w ING Securities
Przed miesiącem umieściliśmy Unimil na liście ciekawych spółek,
którymi powinni zainteresować się inwestorzy giełdowi.
Jednak zrobiliśmy to wyłącznie ze względu na możliwości wzrostu firmy. Była dla nas atrakcyjna z powodu posiadanego potencjału,
który nie został jeszcze spożytkowany i pozytywnie wyceniony
przez rynek kapitałowy. Dlatego też wezwanie Ansella jest dla
mnie zaskoczeniem. Nigdy wcześniej nie słyszałem o zamiarach
Australijczyków. Ich oferta jest na pewno atrakcyjna.
Zdecydowanie odbiega in plus od średniego kursu papierów
Unimilu z ostatnich miesięcy. Ansell mógłby kupić polskiego
producenta nawet taniej.