Kolejne dane o sytuacji w przemyśle okazały się lepsze od przewidywań analityków. GUS podał wczoraj, że produkcja w czerwcu była aż o 12,4 proc. wyższa niż przed rokiem. Ankietowani przez "Parkiet" ekonomiści spodziewali się wzrostu, ale średnio o 10,4 proc.

- Te dane są nie mniej imponujące niż 19,1-proc. dynamika odnotowana w maju. W czerwcu mieliśmy bowiem o jeden dzień roboczy mniej niż przed rokiem - mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK. - Jeżeli dane o sprzedaży detalicznej i handlu zagranicznym za zeszły miesiąc też będą korzystne, można będzie założyć, że w II kwartale gospodarka rozwijała się w tempie przekraczającym 5 proc. - dodaje.

W całym I półroczu produkcja zwiększyła się o 12,3 proc. rok do roku. - Nie jest to jednak zasługa rządu, jak stwierdził premier Jarosław Kaczyński w exposé, tylko przedsiębiorców oraz członkostwa w Unii Europejskiej - ocenia P. Bujak. - Ponieważ dochodziliśmy do obecnego stanu stopniowo, jest szansa, że wzrost produkcji utrzyma się jeszcze przynajmniej przez kilka kwartałów - dodaje.

Dobre okazały się też dane o produkcji budowlanej, która w czerwcu była o 15,7 proc. większa niż przed rokiem, a w I półroczu zwiększyła się 9,2 proc. rok do roku.

GUS poinformował również o wzroście cen producentów w czerwcu o 2,8 proc. rok do roku. To więcej, niż oczekiwali ekonomiści i więcej, niż w maju. P. Bujak uspokaja jednak, że przyspieszenie jest spowodowane głównie wzrostem cen surowców.