Reklama

Za żadne pieniądze nie pozbędziemy się PZU

Publikacja: 23.08.2006 08:00

Ile mogą być warte udziały Eureko w PZU, czyli ok. 33 proc. akcji towarzystwa?

Trudno powiedzieć, nie robiliśmy ostatnio takiej wyceny.

A za ile można odkupić od Eureko akcje PZU?

Eureko nie sprzeda swoich udziałów w PZU i nie jest to problem "za ile". Chcemy być inwestorem strategicznym w PZU i chcemy być obecni na polskim rynku. Przypuśćmy, że sprzedamy nasze akcje za kilkanaście miliardów złotych. I co dalej? W co mielibyśmy je zainwestować? Nie ma w Polsce drugiej tak dużej firmy. Co więcej, w całej Europie Środkowowschodniej PZU jest największym ubezpieczycielem. Z punktu widzenia strategii Eureko sprzedaż akcji byłaby bez sensu.

Chcemy, by zostały zrealizowane zapisy umowy prywatyzacyjnej. Eureko powinno stać się większościowym akcjonariuszem PZU. Najważniejsze jest jednak wejście spółki na giełdę. Zakończyłoby to wpływ polityków na działalność firmy.

Reklama
Reklama

Gdzie jest w takim razie pole do kompromisu ze Skarbem Państwa?

Nie będziemy negocjować z resortem skarbu za pośrednictwem mediów. Priorytetem jest to, by PZU było spółką notowaną na giełdzie. Drugorzędną kwestią jest odszkodowanie, jakie Skarb Państwa powinien zapłacić Eureko za niedotrzymanie umowy z 1999 r. i aneksu do niej z 2001 r. (aneks mówił o wprowadzeniu PZU na giełdę i pozwalał Eureko na zakup dalszych 21 proc. akcji spółki - red.).

Drugorzędna jest sama kwestia odszkodowania czy jego wysokość?

Wysokość. Na pewno naszą intencją nie jest "wyciąganie" pieniędzy od Skarbu Państwa.

Czy jeśli Eureko dostałoby przyrzeczenie, że przejmie kontrolę nad PZU, w zamian za zrzeczenie się odszkodowania od Skarbu Państwa, zgodziłoby się na to?

...

Reklama
Reklama

Wicepremier Roman Giertych przypomniał wczoraj o raporcie komisji śledczej ds. PZU, według którego umowa prywatyzacyjna jest nieważna.

Komisja wyprodukowała manifest polityczny, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Z całym szacunkiem dla członków komisji, nie ma ona możliwości decydowania o tym, czy jakaś umowa ma moc czy nie. Prawnie nikt do tej pory umowy prywatyzacyjnej nie zakwestionował. Najlepszym dowodem, że komisja śledcza nie miała żadnych argumentów, jest to, że choć minął prawie rok od powstania raportu, ani minister skarbu, ani minister sprawiedliwości nie zdecydował się na złożenie w sądzie wniosku o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej. Po prostu obaj świetnie zdają sobie sprawę, że nie ma argumentów na poparcie tezy komisji śledczej.

Skąd w takim razie wziął się spór ze Skarbem Państwa? Skoro umowa prawnie jest ważna, to dlaczego, Pana zdaniem, kolejni ministrowie skarbu nie zrealizowali jej zapisów?

Myślę, że w pewnym momencie politycy, niezależnie z której partii, zaczęli żałować, że w ogóle podjęta została decyzja o prywatyzacji PZU. Bez znaczenia jest fakt, że towarzystwo zostało sprzedane akurat Eureko. Politycy chcą nadal rządzić w PZU i robią wszystko, by utrzymać swoje wpływy w spółce. Najgorszą rzeczą dla PZU jest zarządzanie spółką przez polityków. Oni tę firmę, prędzej czy później, zniszczą. Siła PZU to przede wszystkim uznana marka. Ciągłe spory polityczne, zmiany składu zarządu i rady nadzorczej, w zależności od tego, kto jest akurat u władzy, niszczą markę PZU. Nawet tak mocna spółka w dłuższym okresie po prostu tego nie wytrzyma. Politycy prowadzą bardzo niebezpieczną grę. Jeśli konflikt nie zostanie rozstrzygnięty za pomocą negocjacji, to, ze szkodą dla Skarbu Państwa, rozstrzygnie go sąd.

Dlaczego Eureko zwróciło się z prośbą o rozstrzygnięcie sporu do międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego, a nie do polskiego sądu?

Umowa prywatyzacyjna mówi, że wszelkie spory, dotyczące samej umowy, będą rozstrzygane przez sądy polskie. Tymczasem pozew, który złożyło Eureko w międzynarodowym trybunale, dotyczy naruszenia polsko-holenderskiej umowy z 1992 r. o wzajemnej ochronie inwestycji. Zakres pozwu jest znacznie szerszy niż kwestia umowy prywatyzacyjnej.Ministerstwo skarbu zaskarżyło częściowy wyrok trybunału, mówiący, że Polska naruszyła polsko-holenderską umowę. Zaskarżenie nie powoduje jednak, że postępowanie zostaje przerwane. W związku z tym ministerstwo złożyło drugi wniosek - o wykluczenie ze składu trybunału jednego z sędziów, Stephena Schwebla, zarzucając mu brak bezstronności. Tego rodzaju skarga zawiesza automatycznie postępowanie arbitrażowe. Moim zdaniem, ministerstwo skarbu złożyło skargę na Schwebla tylko po to, by zyskać na czasie.

Reklama
Reklama

Czy Eureko mogło wystąpić z tym pozwem do polskiego sądu?

Tak.

Dlaczego wybrało proces przed Trybunałem Arbitrażowym?

Każdy ma prawo wyboru strategii obrony. Doszliśmy do wniosku, że ta droga będzie najlepsza.

Czy nie było tak, że wybrali państwo trybunał, bo tam Eureko miało większe szanse na korzystny wyrok?

Reklama
Reklama

Mamy prawo do dochodzenia swoich racji tam, gdzie uznamy za słuszne. Zresztą prawa, jakie gwarantuje nam umowa z 1999 r. są tak jasne, że uznałby je każdy sąd, polski również.

Jeśli spór z Eureko zostanie rozwiązany w ciągu roku, jak zapowiada ministerstwo skarbu, a jednocześnie załamie się giełda, to jest sens przeprowadzania oferty publicznej PZU niejako "na siłę"?

Ostatnie dwa lata to był świetny czas do przeprowadzenia oferty publicznej. Trudno przewidzieć, jaka sytuacja będzie na giełdzie za rok. Mówimy jednak o najsilniejszej grupie ubezpieczeniowej w kraju. Nawet jeśli PZU zadebiutowałoby w środku bessy, nie mam wątpliwości, że oferta publiczna zakończyłaby się sukcesem.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama