Sektor bankowy zarobił w pierwszym półroczu 5,8 mld zł - podał w piątek Główny Urząd Statystyczny. Wynik był o 25 proc. lepszy niż w podobnym okresie ub. r. Dynamika zysków jest wysoka, ale gdyby wziąć pod uwagę dane kwartalne, okazałoby się, że poprawa nie jest już tak spektakularna. W II kwartale krajowe banki zarobiły 2,9 mld zł i było to o 12 proc. więcej niż przed rokiem. W pierwszych trzech miesiącach br. dynamika wynosiła jeszcze 40 proc.
Zarabiają na depozytach
Skąd spowolnienie? Banki boleśnie odczuły trwającą od końca pierwszego kwartału bessę na rynku długu. Spadek cen obligacji widać w wyniku z tytułu operacji finansowych. O ile w pierwszej połowie ub.r. takie operacje dały bankom 800 mln zł dochodów, to w tym było niespełna 270 mln. W tej pozycji widać zmiany cen papierów dłużnych.
Obligacje mają jednak negatywny wpływ również na dochody odsetkowe banków. Decyduje fakt, że rentowność papierów dłużnych jest w tej chwili znacznie niższa niż kilka lat temu. Wyemitowane wówczas - przy znacznie wyższych stopach procentowych - obligacje teraz są wykupywane, a nowe nie przynoszą już porównywalnego dochodu. W ten sposób można wytłumaczyć fakt, że wynik na "innych odsetkach" (chodzi o dochody z papierów dłużnych oraz z rynku międzybankowego) nie przekroczył w II kwartale 1,9 mld zł. Rok wcześniej był o ponad 200 mln zł większy.
Cały wynik odsetkowy w II kwartale okazał siź znacznie lepszy niż w analogicznym okresie ub.r. Wbrew pozorom nie był to jednak efekt przyrostu portfela kredytowego. Przychody odsetkowe banków były w II kwartale (i w całym pierwszym półroczu) mniejsze niż przed rokiem. To konsekwencja niższych oficjalnych i rynkowych stóp procentowych, a także wejścia w życie ustawy wprowadzającej maksymalny pułap oprocentowania kredytów i pożyczek. Wyższe dochody odsetkowe były możliwe dzięki temu, że w tym roku banki płacą mniejsze odsetki klientom, którzy decydują się na lokaty.