Reklama

Polski rynek windykacji jest niezwykle silny

Publikacja: 11.09.2006 10:50

Czy sekurytyzacja wierzytelności to, Pana zdaniem, teraz najważniejsza sprawa dla polskich firm windykacyjnych?

Sekurytyzacja jest z pewnością największym źródłem wierzytelności i - w związku z tym - także najważniejszym czynnikiem rozwoju polskich firm windykacyjnych. W poprzednich latach najistotniejsze transakcje, których wartość kształtowała się na poziomie kilkudziesięciu milionów złotych, dotyczyły wierzytelności z rynku telekomunikacyjnego. Największa z nich opiewała na kwotę niższą niż 100 milionów złotych. W chwili obecnej wartość transakcji jest prawie dziesięciokrotnie wyższa niż jeszcze dwa lata temu, a za duże umowy uważa się te opiewające na kilkaset milionów złotych. Obserwując ten wzrost wartości transakcji, można się więc spodziewać, że prędzej czy później zawarta zostanie umowa opiewająca nawet na miliard złotych.

Z drugiej strony, nie należy też zapominać, że sekurytyzacja przyciąga do Polski dużych inwestorów z różnych stron świata, którzy są żywo zainteresowani uczestnictwem na naszym rynku. To oni stali się głównym źródłem finansowania transakcji w Polsce. Było to nieuniknione, skoro mamy do czynienia z transakcjami rzędu "tylko" kilkudziesięciu milionów USD - żadna z polskich firm windykacyjnych nie dysponuje takim kapitałem i szybko go nie zdobędzie. Już teraz inwestorzy są głównym źródłem środków finansowych dla funduszy sekurytyzacyjnych, które emitują i sprzedają im certyfikaty. Część z nich bacznie obserwuje polskie firmy windykacyjne, z zamiarem przejęcia tych najbardziej interesujących. Myślę, że niebawem usłyszymy o takich spektakularnych transakcjach i będzie to niezwykle pozytywnym objawem rozwoju rynku. Koniec bieżącego roku i cały rok następny zapowiadają się więc jako bardzo obiecujący okres dla całej naszej branży.

Czy doświadczenia ostatnich miesięcy i tygodni wskazują na to, że sekurytyzacja idzie w takim tempie, w jakim się Pan spodziewał i jakiego by sobie Pan życzył?

Nie jest to łatwe pytanie, trudno bowiem jednoznacznie określić, jakie tempo jest i powinno być najwłaściwsze dla polskiej sekurytyzacji. Według mnie, rynek zachował się w ostatnim okresie tak, jak powinien się był zachować. Moja prognoza sprzed roku, dotycząca tempa oraz wielkości transakcji, jak dotąd sprawdza się w 100 procentach.

Reklama
Reklama

Ostatni przetarg w jednym z największych banków, zorganizowany w połowie roku zaowocował dużo niższą ceną, niż oczekiwano. To oznacza, że rynek nasycił się wstępnie wierzytelnościami, a ponadto ceny, które zostały zapłacone za portfele w ostatnim kwartale 2005 roku i w pierwszym kwartale 2006 roku, były znacząco zawyżone w stosunku do przeprowadzonych uprzednio wycen. Tak więc nie należy się spodziewać wzrostu cen za oferowane wierzytelności, a raczej swoistego "schłodzenia atmosfery" w kwestii podnoszenia cen. A jeśli tak, to jest to powód do zadowolenia dla firm windykacyjnych, bo kupując towar taniej, będą mogły liczyć na większy zarobek.

Ile transakcji sekurytyzacyjnych zawarto do tej pory w Polsce?

Zawierane są transakcje o różnej wartości, przy czym najbardziej liczące się opiewają na 150-200 mln zł. Tych istotnych transakcji było dotychczas co najwyżej kilkanaście.

Ilu jeszcze transakcji tego typu, Pana zdaniem, można się spodziewać w 2006 roku?

Trudno powiedzieć. Koniec roku w ogóle sprzyja różnym remanentom w firmach i bankach, porządkowaniu spraw. Myślę, że możemy się raczej spodziewać, że transakcji będzie przybywać, a ich wartość będzie rosła. Jestem pewien jednego: rozwój tego rynku się nie zatrzyma.

Na razie stosunkowo niedużo banków bierze czynny udział w transakcjach sekurytyzacyjnych. Czy ten rynek jest wyłącznie ich domeną, czy w przyszłości to się zmieni?

Reklama
Reklama

W pierwszej kolejności w sekurytyzację zaangażowały się największe banki i jest to zrozumiałe. Ale już za chwilę na rynku pojawią się także banki średnie i małe. Oczywiście wartość portfeli oferowanych na przetargach, które będą przez nie organizowane, będzNiemniej jednak będziemy spoglądali na tę część rynku z zainteresowaniem, bowiem sumaryczna wartość tych transakcji na pewno będzie znacząca.

Jak duże wierzytelności zmienią w tym roku właściciela w transakcjach sekurytyzacyjnych?

Cały rynek jest szacowany na 16-20 miliardów złotych. Nikt jednak nie jest w stanie określić, w jakim tempie te wierzytelności będą się pojawiać w obrocie. Niektóre przetargi trwały przecież miesiącami, inne finalizowano z sukcesem po kilku tygodniach. Warto wspomnieć, że jeszcze w drugim półroczu 2005 roku banki przystępowały do sprzedaży portfeli bardzo ostrożnie, praktycznie uniemożliwiając firmom windykacyjnym analizę wierzytelności, dokumentów i danych elektronicznych. Wpływało to na znaczne wydłużenie przetargów. Niektóre trwały nawet dłużej niż sześć miesięcy! Dziś wszystko odbywa się znacznie szybciej. Bankowcy, przeprowadzając tego typu transakcje, częstokroć wspierają się profesjonalnymi doradcami, posiadającymi doświadczenie zdobyte w innych częściach świata.

Czy są obecnie jakieś formalne przeszkody utrudniające transakcje sekurytyzacyjne?

Już samo uzyskanie zgody na utworzenie funduszu sekurytyzacyjnego oraz jego rejestracja jest procesem uciążliwym, długim i bardzo skomplikowanym.

Moim zdaniem, nie ma już natomiast żadnych formalnych przeszkód uniemożliwiających zawieranie transakcji sekurytyzacyjnych. Na szczęście Ministerstwo Finansów nie ma specjalnych uwag do funkcjonowania funduszy sekurytyzacyjnych, ani w aspekcie podatkowym, ani prawnym. Z tej strony raczej zagrożenia już nie widzę.

Reklama
Reklama

Oddzielną kwestią pozostaje późniejsza windykacja nabytych wierzytelności. Różnego rodzaju instytucje, rejestry, urzędy, organy czy sądy nie są dostosowane do wielkiej skali działania funduszy sekurytyzacyjnych. Nie wyobrażam sobie np. sprawnego udzielenia odpowiedzi przez któryś z rejestrów na pytanie, dotyczące poprawności adresu dłużników. W chwili, gdy chodzi o kilkadziesiąt tysięcy wierzytelności, nie jest możliwa praca w tradycyjny sposób: "proszę przygotować wniosek, podpisać go ręcznie, nakleić znaczek i do nas przysłać". Muszą być zatem możliwe "hurtowe pytania", "hurtowe wnioski" i inne tego typu dokumenty, umożliwiające działanie w masowej skali.

Czy nie spodziewa się Pan utrudnień związanych z tym, że działalność sekurytyzacyjna i same fundusze już niebawem będą podlegać zupełnie nowemu, tworzącemu się dopiero nadzorowi finansowemu?

Oczywiście, każda zmiana będzie powodować utrudnienia. Co do tego nie ma najmniejszych złudzeń. Nie będzie przecież odpowiednich wytycznych, przepisów wykonawczych. Okaże się, że wprowadzone zmiany są wzajemnie sprzeczne. Już teraz mamy wystarczająco dużo wewnętrznie sprzecznych przepisów, np. w ustawie o Biurach Informacji Gospodarczej, w której pojawił się cały szereg tego typu błędów.

Z dużą rezerwą podchodzi Pan do tych zmian. A może wyjdą one rynkowi na dobre?

Podchodzę do nich nieufnie. Uważnie obserwuję wszystkie próby wprowadzania nowych zmian lub modyfikacji istniejących przepisów i jak dotąd nie zauważyłem takich, które polepszyłyby sytuację lub usprawniły funkcjonowanie rynku. Co więcej - większość nowych przepisów zawiera kolosalną liczbę błędów, nieścisłości i wewnętrznych sprzeczności. Co gorsza, instytucje odpowiedzialne za te elementy prawa nie odpowiadają na pytania zainteresowanych stron.

Reklama
Reklama

Może zatem reprezentacja firm windykacyjnych, na przykład kierowany przez Pana związek, powinna zabiegać o możliwość spotkania z urzędnikami tworzącymi nowy nadzór i Iwoną Dudą, odpowiedzialną za jego powstanie?

Jesteśmy gotowi rozmawiać praktycznie od razu, jednakże jak na razie nikt nas o zdanie nie pyta. Co więcej - łagodnie rzecz ujmując - nie zawsze też urzędnicy widzą w nas partnerów do rozmowy.

Mimo to próbujemy docierać do właściwych osób, reprezentujących Ministerstwo Finansów czy też GIODO. Jeśli chodzi o tę drugą instytucję, to po przegranej GIODO przed Naczelnym Sądem Administracyjnym próba nawiązania kontaktu nie jest już tak dużym problemem jak kiedyś. Jeszcze półtora roku temu na hasło: "jestem z firmy windykacyjnej i chciałbym zadać pytanie", widziałem uciekających przede mną urzędników. Zdobycie jakichkolwiek informacji graniczyło z cudem.

Wspomniał Pan o przegranej GIODO przed sądem. Czy po tym wydarzeniu kwestia ochrony danych osobowych nie jest już problemem dla firm windykacyjnych?

Nie. Już nie.

Reklama
Reklama

Czyli przynajmniej jedna bariera została przełamana?

Tak, i to całkiem spora bariera. Prawdę mówiąc, przegrana GIODO bardzo nas ucieszyła, ponieważ jej skutkiem było oczyszczenie sytuacji.

Wyrok był dla nas oczywisty od samego początku. Gdyby sąd uznał, że to GIODO ma rację, twierdząc, że sprzedaż wierzytelności jest możliwa tylko za zgodą dłużnika, znaczyłoby to, że cały Kodeks Cywilny można po prostu podrzeć na strzępy. Przecież jest tam wyraźnie napisane, że wierzyciel może w pełni dysponować swoją wierzytelnością, czyli może ją zbywać bez wyrażenia na to zgody przez dłużnika, chyba że w umowie zastrzeżono inaczej.

Efektem tego trwającego kilka lat - i całkowicie niepotrzebnego - sporu był "wyciek" wielu tysięcy wierzytelności za granicę, które stamtąd dopiero były zlecane do windykacji w Polsce.

Czy po wyroku NSA zakończył się już ten proces "wyciekania" wierzytelności?

Reklama
Reklama

Proces, którego przyczyną było stanowisko i postawa GIODO, faktycznie się zakończył. Jednakże nadal "wyciekają" za granicę wierzytelności na skutek obowiązujących w naszym kraju niekorzystnych regulacji w zakresie podatku dochodowego. Nie mówi się o tym głośno, ale przepisy w Polsce są najgorsze na świecie. W dalszym ciągu nie jest rozwiązana kwestia VAT-u. Ciągle nie wiadomo, czy w ogóle ten podatek ma zastosowanie w przypadku obrotu wierzytelnościami, w dodatku każdy urząd skarbowy stosuje w tym zakresie odmienne, a częstokroć sprzeczne interpretacje. Podobnie jest z podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC).

A przecież czasami wystarczy tylko spojrzeć, jak pewne problemy, które u nas pojawią się wcześniej czy później, zostały rozwiązane za granicą, czyli tam gdzie z obrotem wierzytelnościami i sekurytyzacją rynek ma do czynienia od wielu lat. Polskie przepisy są jednak tworzone w kompletnej izolacji od świata. Szkoda, że rządzący w kraju nie zauważają, że poza naszymi granicami szereg problemów z sukcesem już rozwiązano.

Czy jest jeszcze coś, co Pana niepokoi na polskim rynku windykacyjnym i sekurytyzacyjnym?

Może nie niepokoi, ale wciąż zadziwia. Chodzi o postawę naszych polskich grup finansowych, które w przeciwieństwie do międzynarodowych instytucji w ogóle nie interesują się branżą windykacyjną. Polskie banki nie są w najmniejszym stopniu zainteresowane posiadaniem w swoich grupach kapitałowych firm windykacyjnych.

Jedynym chlubnym wyjątkiem jest grupa kapitałowa Leszka Czarneckiego.

Rozumiem, że inaczej jest na Zachodzie?

Oczywiście. Firmy windykacyjne bardzo często są traktowane jako "spinający konstrukcję" element grupy kapitałowej, w której skład wchodzi bank, towarzystwo ubezpieczeniowe, firma leasingowa itp.

Innym przykładem może być pozyskiwanie środków finansowych na wykup wierzytelności. W Wielkiej Brytanii czymś normalnym jest wizyta w banku inwestycyjnym, w którym można bez problemu pozyskać kapitał na wykup portfela wierzytelności, a także - w sporym zakresie - zdyskontować przyszłe przepływy pieniężne, zabezpieczając się samym portfelem. W Polsce taka rozmowa jest niemożliwa. Firma windykacyjna jest bowiem ciągle postrzegana przez część podmiotów gospodarczych jako firma "uczciwa inaczej". Owszem, jeśli zaoferuję jako zabezpieczenie np. nieruchomość albo lokatę, to bank zainteresuje się moją sprawą. Jednakże bez takich zabezpieczeCzyżby wciąż tak trudno było na polskim rynku windykacyjnym o jakieś pozytywne sygnały?

Przeciwnie! Rynek się rozwija, pomimo wielu trudności, na które natrafia na prawie każdym kroku. Jest niezwykle silny, a potwierdza to fakt, że radzi sobie w niestabilnych, nieprzewidywalnych i generalnie trudnych warunkach.

Może więc ktoś światły w rządzie kiedyś dojdzie do następującego wniosku: ponieważ firmy windykacyjne korzystnie wpływają na obrót pieniądza, to zlikwidowanie barier ograniczających ich rozwój mógłby ten obrót znacznie przyspieszyć, a w konsekwencji szybciej rozwijałaby się gospodarka. Może ta osoba stwierdziłaby również, że nie należy przeszkadzać firmom windykacyjnym.

Wierzy Pan w to, że ktoś dojdzie do takiego wniosku?

Szczerze wątpię. Raczej nikt tego nie zrobi, bo to przecież oznaczałoby pomoc rządu dla firm windykacyjnych i dla banków. To bardzo niepolityczne. Spodziewałbym się raczej ruchu w przeciwnym kierunku, bo przecież dłużnicy stanowią sporą grupę wyborców. A to dla rządu jest ważniejsze niż przepływy pieniężne w gospodarce.

Czyli jednak smutne podsumowanie?

Ależ nie. Ja patrzę na branżę i na rynek z wielkim optymizmem. Nasz rynek windykacyjny jest naprawdę bardzo silny i perspektywiczny.

Dziękuję za rozmowę.

fot. archiwum

Polski Związek Windykacji

To powstała na wiosnę 2003 roku organizacja branżowa, zrzeszająca polskie firmy zajmujące się windykacją i obrotem wierzytelnościami.

Za cel stawia sobie integrację środowiska oraz reprezentowanie i obronę interesów branży windykacyjnej. Ponadto stara się upowszechniać zasady etyki zawodowej, tworzyć pozytywny wizerunek i przełamywać negatywne stereotypy związane z windykacją. Członkami Polskiego Związku Windykacji było na początku 20 firm. Dzisiaj organizacja ma

44 członków.

Słowniczek

Sekurytyzacja

Działalność, polegająca na zamianie niepłynnych aktywów (wierzytelności) na instrumenty rynku kapitałowego (krótkoterminowe papiery dłużne, obligacje). W praktyce, zwłaszcza tej,

o której jest mowa w wywiadzie obok, zasada jest taka: znaczący wierzyciel, najczęściej bank lub inna instytucja finansowa, sprzedaje funduszowi sekurytyzacyjnemu (czytaj niżej)

pakiet przeterminowanych i najczęściej trudnych do odzyskania wierzytelności. Fundusz kupuje te pakiety

za pieniądze, które pozyskał

wcześniej z emisji papierów wartościowych. Dodajmy,

że termin "sekurytyzacja" pochodzi

od angielskiego słowa "security",

które oznacza właśnie "papier wartościowy". Fundusze sekurytyzacyjne to z reguły

podmioty powiązane z firmami windykacyjnymi. To dzięki nim mają możliwość ściągnięcia kupionych należności.

Zaletą sekurytyzacji jest to, że to bezpieczny zarówno dla wierzyciela,

jak i dłużnika sposób na zdobycie środków finansowych, a dodatkowo jest tańsza niż tradycyjne kredyty bankowe. Technikę tę stosuje się

z powodzeniem od około 20 lat

w Stanach Zjednoczonych oraz państwach Europy Zachodniej.

W Polsce jest dopiero nowością.

Fundusz sekurytyzacyjny

Nowy na polskim rynku typ funduszy inwestycyjnych, specjalizujących się

w skupowaniu wierzytelności, głównie od banków. Fundusze sekurytyzacyjne emitują papiery wartościowe nazywane certyfikatami inwestycyjnymi

(patrz niżej) i we współpracy

z firmami windykacyjnymi

odzyskują wierzytelności.

Różnica między odzyskaną

w ten sposób kwotą a kosztami

zakupu pakietu należności

i kosztami ściągnięcia należności stanowi z grubsza zysk dla posiadaczy certyfikatów inwestycyjnych funduszy.

Certyfikaty inwestycyjne

Papiery wartościowe emitowane przez niektóre fundusze inwestycyjne (najczęściej przez tzw. fundusze zamknięte). Papiery wartościowe tego typu emitują m.in. także polskie fundusze sekurytyzacyjne.

Wierzyciele coraz częściej odchodzą od powierzania windykacji sądowej własnym służbom prawnym i zarządzanie portfelem wierzytelności zlecają wyspecjalizowanym zewnętrznym podmiotom

Sebastian Stańko, radca prawny w Kancelarii Prawej Raven Stańko&Krupa

16-20 mld zł

- taka może być wartość transakcji związanych z sekurytyzacją wierzytelności

1 mld zł

- takiej kwoty siźga nominalna wartość wierzytelności, które zmieniły właściciela

w ramach przeprowadzonych dotychczas w Polsce transakcji sekurytyzacyjnych

CV

Krzysztof Matela

Od 11 lat prezes bydgoskiej firmy windykacyjnej EGB Investments.

Jeden z założycieli i prezes Polskiego Związku Windykacji

oraz kanclerz Loży Bydgoskiej Business Centre Club.

Wśród swoich zainteresowań wymienia m.in. rynek papierów wartościowych, a w szczególności zachowania zbiorowe inwestorów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama