Gdy w lipcu prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że w ciągu trzech tygodni będzie gotowa ustawa o bezpieczeństwie narodowym, wśród ekonomistów zawrzało. Nowe przepisy miały bowiem pozwalać na nacjonalizację spółek strategicznych z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Możliwe stałoby się także przejmowanie przez państwo firm, wobec których dokonano "wrogiego przejęcia". Politycy PiS nie wykluczali, że ustawa będzie dotyczyć też spółek giełdowych.
Tajemniczy projekt
Tymczasem od lipca wokół ustawy panuje cisza. Za przygotowanie projektu odpowiada kancelaria prezydenta. W pracach uczestniczy też Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Dlaczego ustawa, która miała być gotowa w sierpniu, nadal jest w fazie przygotowań, nie wiadomo. Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta nie chciało udzielić odpowiedzi na pytania, czy są jakieś problemy natury konstytucyjnej. - Do czasu zakończenia prac, nie możemy podać żadnych szczegółów dotyczących nowego prawa - dowiedział się "Parkiet" w Biurze Prasowym Kancelarii Prezydenta.
O zapisach ustawy nie chce też mówić BBN. Jak dowiedział się "Parkiet", prace nad projektem są już bardzo zaawansowane. Ich zakończenie to "kwestia dni". Swój wkład w ustawę o bezpieczeństwie narodowym będzie miał także resort gospodarki. - Na bieżąco, w zależności od potrzeb, przedstawiciele ministerstwa współpracują w tej sprawie z Kancelarią Prezydenta - poinformowało biuro prasowe resortu.
Im lepiej, tym lepiej