Reklama

Zamiast trzech tygodni, będzie kilka miesięcy

Jedyne, co wiadomo o zapowiadanej na sierpień ustawie o bezpieczeństwie narodowym, to fakt, że... będzie. O konkretnych zapisach nowego projektu nikt nie chce mówić

Publikacja: 18.09.2006 10:07

Gdy w lipcu prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że w ciągu trzech tygodni będzie gotowa ustawa o bezpieczeństwie narodowym, wśród ekonomistów zawrzało. Nowe przepisy miały bowiem pozwalać na nacjonalizację spółek strategicznych z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Możliwe stałoby się także przejmowanie przez państwo firm, wobec których dokonano "wrogiego przejęcia". Politycy PiS nie wykluczali, że ustawa będzie dotyczyć też spółek giełdowych.

Tajemniczy projekt

Tymczasem od lipca wokół ustawy panuje cisza. Za przygotowanie projektu odpowiada kancelaria prezydenta. W pracach uczestniczy też Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Dlaczego ustawa, która miała być gotowa w sierpniu, nadal jest w fazie przygotowań, nie wiadomo. Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta nie chciało udzielić odpowiedzi na pytania, czy są jakieś problemy natury konstytucyjnej. - Do czasu zakończenia prac, nie możemy podać żadnych szczegółów dotyczących nowego prawa - dowiedział się "Parkiet" w Biurze Prasowym Kancelarii Prezydenta.

O zapisach ustawy nie chce też mówić BBN. Jak dowiedział się "Parkiet", prace nad projektem są już bardzo zaawansowane. Ich zakończenie to "kwestia dni". Swój wkład w ustawę o bezpieczeństwie narodowym będzie miał także resort gospodarki. - Na bieżąco, w zależności od potrzeb, przedstawiciele ministerstwa współpracują w tej sprawie z Kancelarią Prezydenta - poinformowało biuro prasowe resortu.

Im lepiej, tym lepiej

Reklama
Reklama

Zdaniem Artura Zawiszy, posła PiS, przedłużanie się prac nad ustawą wynika po prostu ze skomplikowania materii. Czy pośpiech w pracach nad ustawą jest wskazany? - Oczywiście, im wcześniej, tym lepiej, ale przede wszystkim "im lepiej, tym lepiej" - tłumaczy A. Zawisza. Według niego, projekt powinien zapewniać maksymalną "władczość" państwa w ramach istniejącej konstytucji. - A ponieważ mamy ustawę zasadniczą odchyloną w kierunku liberalnym, trudno napisać ustawę, która kwestię bezpieczeństwa narodowego obejmowałaby całościowo - mówi A. Zawisza.

Co wiadomo na pewno?

Nowe prawo ma dotyczyć głównie spółek przesyłowych, dystrybuujących np. energię lub gaz. Politycy PiS zapewniają, że ustawa nie będzie dotyczyć sektora finansowego, w tym PZU, gdzie od lat trwa spór o przejęcie kontroli między rządem polskim, a holenderskim Eureko. Choć ustawa ma chronić państwo przed wrogimi przejęciami, dotąd żaden z polityków nie potrafił dokładnie wyjaśnić, na czym takie przejęcia miałyby polegać.

- Na pierwsze zapowiedzi o ustawie, które pojawiły się już w expose premiera Jarosława Kaczyńskiego, rynek nie zareagował - mówi Urban Górski, ekonomista banku Millennium. - Jeśli ustawa pozwalałaby na nacjonalizację prywatnego majątku, co w świetle polskiego prawa wydaje mi się jednak niemożliwe, wtedy rea- kcja rynku będzie negatywna - dodaje. Jego zdaniem, jeśli prawo obejmie spółki publiczne, to samo w sobie nie spowoduje to odwrócenia trendu na giełdzie. Może natomiast osłabić wzrost indeksów, a w przypadku bessy - wzmocnić ich spadki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama