Reklama

Wiźksze "Złote spadochrony" menedżmentu Mieszka

Wiele wskazuje na to, że Central European Confectionery Holdings, inwestor strategiczny Mieszka, producenta słodyczy z Raciborza, sprzeda wkrótce swoje udziały. Zarząd giełdowej spółki już się zabezpiecza na wypadek zmiany właściciela

Publikacja: 07.10.2006 07:29

W drugiej połowie października odbędzie się nadzwyczajne walne zgromadzenie Zakładów Przemysłu Cukierniczego "Mieszko". Akcjonariusze zajmą się tzw. złotymi spadochronami, czyli korzyściami finansowymi, które przysługują kadrze menedżerskiej na wypadek odwołania z funkcji (np. wskutek zmiany właściciela firmy). Zgodnie z projektem uchwały, menedżment płaciłby za przysługujące mu w takiej sytuacji akcje mniej niż pierwotnie planowano. Czy w związku z tym wkrótce zarządzający będą mogli skorzystać z tego zapisu?

Zarząd się przeliczył

Kształt planu motywacyjnego w Mieszku został ustalony na początku 2004 r. Postanowiono, że objęta nim kadra kierownicza najpierw obejmie obligacje (1 grosz za sztukę), które następnie będą uprawniały do zakupu akcji. Przewidziano, że akcje pierwszej serii (717 tys. papierów) będą kosztowały pracowników 2,75 zł. Walory kolejnych dwóch serii - tej samej wielkości co pierwsza - miały być odpowiednio po 3,5 zł i 5 zł. W uchwałach WZA zapisano, że kadra kierownicza będzie mogła objąć akcje w ciągu miesiąca, od dnia kiedy inny podmiot niż Central European Confectionery Holdings obejmie kontrolę nad ponad 50 proc. głosów Mieszka.

Właściciele i zarząd przewidywali, że cena papierów spółki będzie rosła. Nie trafili z prognozą. Od początku kwietnia 2004 r. kurs akcji Mieszka jest w trendzie bocznym, wahając się między 2,5 a 3,9 zł. Na piątkowej sesji wyniósł 3,01 zł. Oznacza to, że gdyby dziś w spółce pojawił się nowy właściciel, zarząd płaciłby za przysługujące mu akcje więcej niż wynosi ich aktualna wartość rynkowa.

- Dlatego chcemy wprowadzić zmiany. Zgromadzenie urealni cenę emisyjną akcji - zapowiada Marek Moczulski, prezes Mieszka. Zarządzana przez niego spółka na razie nie daje jednak inwestorom zarobić w długim okresie. - Firma udowodniła, że realizuje plany. Sukcesywnie zwiększamy zyski. Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników III kwartału, a wyniki całoroczne będą znacznie lepsze niż te z 2005 r. To w końcu musi przełożyć się na giełdowy kurs akcji - tłumaczy prezes.

Reklama
Reklama

Mieszko jako platforma

Czy właściciel szykuje zarządowi miękkie lądowanie, ponieważ zamierza sprzedać swoje udziały? Fundusz Central European Confectionery Holdings kontroluje 66 proc. kapitału i głosów na WZA Mieszka. Zainwestował w spółkę w połowie 2002 r. Teraz, po czterech latach, może chcieć zrealizować zyski i sprzedać pakiet kontrolny. Mówi się o tym w branży producentów słodyczy. Podobno fundusz prowadzi już rozmowy w tej sprawie.

Zdaniem przedstawicieli branży, jest mało prawdopodobne, by firmą zainteresowani byli duzi producenci słodyczy obecni już na naszym rynku, np. Cadbury Wedel czy Milka. W grę mogą wchodzić jednak średnie przedsiębiorstwa - podobnej wielkości co Mieszko. Giełdowa spółka może też być łakomym kąskiem dla dużych koncernów spożywczych typu Maspex, które nie mają jeszcze w ofercie słodyczy. Zdaniem niektórych, Mieszko mógłby być też platformą dla zagranicznych producentów, którzy dopiero myślą o wejściu na nasz rynek. Wśród potencjalnych zainteresowanych wymienia się np. niemiecki koncern Haribo (produkuje m.in. żelki). W Polsce jeszcze nic nie zainwestował. W ewentualnych negocjacjach mogliby również wziąć udział producenci spoza Unii Europejskiej, np. ze Wschodu. Dzięki Mieszkowi zyskaliby dostęp do rynków wspólnotowych.

Z naszych informacji wynika, że kupnem pakietu kontrolnego Mieszka nie będzie zainteresowany żaden z giełdowych producentów słodyczy.

Giełdowi patrzą gdzie indziej

Jutrzenka, po niedawnych akwizycjach (Goplana i Kaliszanka), zajęta jest porządkowaniem swoich struktur. Poza tym ma w portfelu te same kategorie produktów, które oferuje Mieszko. Przejęciem nie będzie też raczej zainteresowany Wawel, mimo że nie miałby problemu ze zdobyciem kredytu na taką transakcję (ma niski poziom zadłużenia). Właśnie zakończył inwestycję w nowoczesnym zakładzie w Dobczycach, nie musi więc zwiększać mocy produkcyjnych. Poza tym zamierza koncentrować się na wyrobach czekoladowych, a Mieszko to producent przede wszystkim karmelków i landryn. Wcześniej co prawda zapowiadał, że rozważa ewentualne przejęcia w branży. Na razie odwołuje jednak te plany.

Reklama
Reklama

Negocjacje w sprawie sprzedaży akcji Mieszka mogą być trudne dla jego właściciela. Nie wiadomo, czy uzyska satysfakcjonującą cenę.

Zarobić będzie trudno

Kiedy po raz pierwszy inwestował w spółkę, płacił w wezwaniu 9 zł za akcję. Po tej cenie obejmował też papiery w skierowanej do niego później emisji. W kolejnej, która pięciokrotnie podwyższyła kapitał spółki, dokupił jeszcze ponad 20 mln papierów po 1,03 zł. W sumie za kontrolę nad Mieszkiem zapłacił dużo ponad 60 mln zł. Dziś, po czterech latach, rynek wycenia jego pakiet na prawie 80 mln zł. Daje to stopę zwrotu na poziomie poniżej 30 proc. Słaby wynik, jeśli dodatkowo weźmie się pod uwagę, że Mieszko nie wypłacał właścicielowi dywidendy. Czy teraz funduszowi uda się wynegocjować atrakcyjną premię za pakiet kontrolny? Niewykluczone że tak. - Spółka ma dobre perspektywy. Trzeba jej dać jeszcze trochę czasu - twierdzi Piotr Her, analityk Millennium DM.

Spółka wypada znacznie słabiej niż konkurenci

W ostatnich miesiącach akcjonariusze

Mieszka nie mieli powodów do zadowolenia. Kurs spółki z mozołem podnosi się po majowej przecenie wywołanej przez załamanie na

Reklama
Reklama

całym rynku akcji. O ile jednak wiele spółek odrobiło straty, to kurs Mieszka ma z tym

wyraźny problem. Na razie nie udało się

pokonać nawet sierpniowego szczytu (3,18 zł), tegoroczne maksimum z maja wydaje się zaś obecnie poza zasięgiem (3,83 zł). Zresztą spółka nie zachwyca już od dłuższego czasu. Akcje kosztują tyle samo, co dwa lata temu. To bardzo kiepski wynik z uwagi na to, że w tym czasie np. działająca w tej samej branży Jutrzenka podwoiła swoją wartość, a Wawel więcej niż potroił. Powody braku zainteresowania inwestorów walorami Mieszka są jasne. Zyski spółki powinny być znacznie większe, aby kurs rósł w tempie takim jak notowania konkurentów. Tymczasem do tej pory spółka nie mogła się pochwalić osiągnięciami w tym zakresie. Po II kw. zysk na akcję wynosi nieco ponad 5 groszy (licząc narastająco za cztery kwartały), podczas gdy po I kw. przekraczał

6 groszy. Tymczasem przed dwoma laty

wynosił aż 22 grosze. Jak widać, obecny kurs i tak znajduje się na wysokim poziomie względem zysków. Przed przeceną chroni go jeszcze nadzieja inwestorów, że w kolejnych kwartałach firma zanotuje poprawę. Efektem jest

Reklama
Reklama

wysoka wycena - wskaźnik C/Z przekracza 55, podczas gdy C/Z konkurentów z branży cukierniczej jest prawie cztery razy niższy. Nie jest więc wcale pewne, że Mieszko - mimo długotrwałej stagnacji notowań - stanowi atrakcyjny cel dla inwestorów. Przekonujący dla nich może się okazać dopiero wyraźny wzrost zysków spółki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama