1,5 tys. pracowników kopalni węgla Bogdanka protestowało wczoraj przed Urzędem Wojewódzkim w Lublinie. Górnicy domagają się wyłączenia spółki z rządowego "Programu dla elektroenergetyki". Zgodnie z nim, Bogdanka ma być częścią Grupy Centrum razem z Elektrownią Kozienice i dystrybutorem energii elektrycznej - poznańską Eneą. - Jesteśmy przeciwko konsolidacji. Wiele wskazuje na to, że na połączeniu zyskają wszyscy, tylko nie my - powiedział Józef Przybysz, rzecznik Międzyzakładowego Komitetu Protestacyjnego w Bogdance.
Górnicy obawiają się, że po konsolidacji zostaną wstrzymane inwestycje i będzie transfer zysków poza Lubelszczyznę. Związkowcy przewidują, że w ramach grupy Centrum to za pieniądze Bogdanki zostanie sfinansowana modernizacja poznańskiej Enei. - Rząd nie przedstawił żadnych argumentów przemawiających za konsolidacją - dodał J. Przybysz.
Co na to ministerstwo skarbu? - Odbyły się dwa spotkania z przedstawicielami pracowników Bogdanki. Planowane jest kolejne. Konsultacje będą odbywać się z poszanowaniem nabytych praw pracowniczych i związkowych - napisał w przesłanym "Parkietowi" oświadczeniu Michał Krupiński, wiceminister skarbu.
Związkowcy uważają, że lepszym wyjściem dla Bogdanki, zamiast konsolidacji, jest prywatyzacja. - Opowiadamy się za prywatyzacją poprzez giełdę albo sprzedażą firmy spółce pracowniczej - stwierdził rzecznik komitetu protestacyjnego.
Bogdanka wydobywa rocznie ok. 5 mln ton węgla. Dzięki realizowanym inwestycjom, głównie w tzw. pole Stefanów, kopalnia chce zwiększyć produkcję do 9 mln ton rocznie. Zdaniem związkowców, po konsolidacji kopalnia straci samodzielność i jej produkcja może zostać ograniczona. Warto wspomnieć, że we wrześniowym referendum 93 proc. pracowników opowiedziało się za strajkiem, gdyby połączenie doszło do skutku. Dlatego związkowcy liczą na konsultacje społeczne.