Reklama

Słowacja ma szanse przyjąć euro już w 2009 roku

Gdy czerwcowe wybory wygrał Smer, inwestorzy przestraszyli się. Teraz okazuje się, że gabinet stworzony przez populistyczną partię jest wyjątkowo wiarygodny, szczególnie na tle innych rządów państw Europy Środkowo-Wschodniej

Publikacja: 28.10.2006 08:47

Gdy na początku roku rosło niezadowolenie z liberalnych reform koalicji z Unią Demokratyczną i Chrześcijańską (SDKU) Mikulasza Dzurindy na czele, inwestorzy zaczęli się wycofywać ze Słowacji. Obawiali się, że w czerwcowych wyborach wygra Smer, który zapowiadał powrót do opodatkowania dywidend, zniesienia podatku liniowego i wzrost wydatków na cele socjalne. Od początku roku do głosowania 18 czerwca korona potaniała o 0,5 proc. Po ogłoszeniu wyników spadała jeszcze szybciej i w połowie lipca za euro trzeba było płacić aż 38,8 koron. Potem, w miarę jak rząd zyskiwał w oczach inwestorów, zaczęła się systematycznie umacniać. 11 października pisaliśmy, że można się spodziewać dalszego wzrostu. Od tego czasu słowacki pieniądz niemal codziennie bije historyczne rekordy i w ostatni piątek wspólna waluta kosztowała zaledwie 36,3 koron.

Poparcie rośnie

Za miesiąc na Słowacji odbędą się wybory samorządowe. Wydaje się, że karty zostały już rozdane. Najnowsze badania opinii publicznej przeprowadzone przez Median wskazują, że Smer cieszy się popularnością 45,3 proc. społeczeństwa. To dosyć zaskakujące wyniki, szczególnie jak na warunki środkowoeuropejskie, bo poparcie dla rządzącej partii wzrosło od czasów wyborów aż o 16,2 pkt proc. Koalicyjni partnerzy - HZDS i SNS - również są dobrze postrzegani. Każdą z partii popiera około 11 proc. Słowaków.

Premier Robert Fico, który stoi na czele Smeru, jest najpopularniejszym politykiem. Agencja UVVM podała, że dobrze ocenia go 38,1 proc. ankietowanych. Jego najlepiej postrzegany polityczny przeciwnik - Bela Bugar, który jest liderem SMK - cieszy się poparciem zaledwie 7,4 proc. społeczeństwa. Jak wynika z badania, Fico jest popularny szczególnie wśród ludzi starszych. Ostatnio zaskarbił sobie ich przychylność, gdy zdecydował, że emeryci dostaną od rządu pod choinkę prezent - najubożsi z nich mogą liczyć nawet na równowartość 56 euro.

Wysokie notowania rządu z pewnością cieszą inwestorów, ponieważ wpływają bezpośrednio na stabilność kraju, a w obecnej sytuacji ryzyko nagłych szoków politycznych maleje. Teraz jest to szczególnie ważne, bo jak mówi "Parkietowi" Elisabeth Gruie, ekonomistka londyńskiego oddziału BNP Paribas, "w przededniu wejścia do strefy euro z dużą uwagą patrzy się politykom na ręce".

Reklama
Reklama

Stabilne finanse publiczne

Ponad dwa tygodnie temu słowacki rząd przedstawił budżet na 2007 r. Gabinet zakłada, że w przyszłym roku deficyt uda się zredukować z 3,4 proc. PKB - jak mówi prognoza na ten rok - do 2,9 proc. PKB (wcześniej Fico twierdził, że będzie on o 0,1 pkt proc. większy). W ustawie założono, że gospodarka urośnie w przyszłym roku o 7,1 proc., bezrobocie utrzyma się na dotychczasowym poziomie ok. 10 proc., a inflacja wyniesie 3,1 proc.

Prezes banku centralnego Ivan Sramko uważa, że to "realistyczny" cel. Ma on jednak pewne zastrzeżenia co do poziomu wydatków państwa. Jego zdaniem, rosną zbyt szybko. Nowy budżet zakłada, że więcej pieniędzy zostanie przeznaczonych na służbę zdrowia, szkolnictwo i rolnictwo.

Fico spodziewa się, że parlament, który jeszcze nie głosował nad projektem budżetu, nie będzie wnioskował o większe wydatki. Minister finansów Jan Pociatek stwierdził z kolei, że rząd jest gotowy do zmniejszenia deficytu, jeżeli okaże się, że jest on na tyle duży, że zagrozi realizacji planu wejścia do strefy euro w 2009 r. Decyzja co do tego ma być podjęta w I kw. przyszłego roku.

Euro w 2009 r.?

Rząd Fico stara się zadowolić wszystkich. Chce wywiązać się ze swoich przedwyborczych obietnic, które składał uboższej części społeczeństwa, ale nie zapomina też o planie przyjęcia wspólnej waluty. Wyrazem tego jest stosunkowo restrykcyjna polityka fiskalna. - Przyszłoroczny budżet zdecydowanie zwiększa szanse na przyjęcie euro w 2009 r. - uważa Jan Toth, analityk oddziału ING w Bratysławie. Jego zdaniem, nie ma większego ryzyka, że nie uda się utrzymać wydatków państwa w ryzach.Jeżeli Słowacja rzeczywiście przyjmie wspólną walutę już za nieco ponad dwa lata, to będzie pierwszym krajem Europy Środkowej, w którym będzie się płacić w euro. - Są szanse, że Słowacji się powiedzie. Jest to jednak mały kraj, który w dużym stopniu zależy od koniunktury na światowych rynkach. Jeżeli ta będzie się pogarszać, to nie będzie łatwo - twierdzi Gruie.

Reklama
Reklama

Zagrożeniem jest również inflacja, która we wrześniu wyniosła 4,6 proc. i była jedną z trzech najwyższych w Unii. Zdaniem ekspertów, jeżeli państwo nie będzie cięło wydatków budżetowych, studząc popyt wewnętrzny, to wzrost cen będzie zbyt szybki, by możliwe było przyjęcie wspólnej waluty już w 2009 r. Eurostat prognozuje, że inflacja w trzech europejskich państwach o najwolniej rosnących cenach podskoczy w przyszłym roku o 1,6 proc. Kryteria konwergencji zakładają, że kraj wstępujący do strefy euro może mieć wyższy wskaźnik CPI o 1,5 pkt proc., a więc w tym przypadku będzie to 3,1 proc. Ponieważ słowacki rząd zakłada na przyszły rok wzrost cen właśnie na takim poziomie, margines błędu praktycznie nie istnieje.

Krajowy bank centralny stara się konsekwentnie zdusić inflację i w tym roku już czterokrotnie podnosił stopy procentowe. Po ich wzroście od stycznia o 1,75 pkt proc. wynoszą teraz 4,75 proc. Ekonomiści spodziewają się, że pięcioosobowa rada polityki pieniężnej podniesie je do 5 proc. na najbliższym posiedzeniu, które jest planowane na 31 listopada. Tydzień temu Sramko powiedział, że bank centralny musi prowadzić jeszcze "bardziej restrykcyjną" politykę pieniężną.

Dobre ratingi

Moody`s wierzy, że naszemu południowemu sąsiadowi uda się przyjąć euro już za dwa lata. 17 października agencja podniosła rating Słowacji z A2 do A1. Firma, przyznając wyższą ocenę, stwierdziła, że kraj dobrze radzi sobie ze zwalczaniem deficytu budżetowego, wzrost gospodarczy jest dynamiczny, a rząd - odpowiedzialny. - Fico kontynuuje politykę zapoczątkowaną przez poprzedni liberalny gabinet i dąży do spełnienia kryteriów z Maastricht - pisze Moody`s w raporcie.

Standard&Poor`s (S&P), który ocenia Słowację na A (Polska ma niższy rating - BBB+), również jest zadowolony z sytuacji gospodarczej kraju. W raporcie opublikowanym już po przedstawieniu przez rząd Fico budżetu na 2007 r. firma pisze, że "gabinet, który miał dylemat, czy poprawić dobrobyt ludności, czy trzymać się planu wejścia do strefy euro, uznał, że ten drugi cel jest ważniejszy". Zdaniem frankfurckiego analityka S&P Kaia Stukenbrocka, projekt budżetu "wydaje się możliwy do zrealizowania". - Jeżeli kraj nie przyjmie euro zgodnie z planem, może to być podstawą do obniżenia oceny jego wiarygodności - ostrzega ekspert. Zdaniem agencji, deficyt budżetowy mógłby być o 1 pkt proc. PKB mniejszy, gdyby nie wzrosły wydatki na opiekę zdrowotną i inne cele, na które Smer obiecał przeznaczyć środki w kampanii wyborczej.

Giełda w skali mikro

Reklama
Reklama

Organizacja zrzeszająca europejskie giełdy FESE podaje, że kapitalizacja słowackich spółek notowanych na bratysławskim parkiecie wyniosła we wrześniu łącznie 406 mln euro (GPW jest ponad 100 razy większa).

Indeks SAX wzrósł w tym roku o 16 proc. W krajach naszego regionu lepszy był tylko warszawski WIG, który w tym samym okresie podskoczył o 33 proc. Praski PX podniósł się o 4,4 proc., a budapeszteński BUX o 8 proc. Stosunkowo dobry wynik słowacka giełda zawdzięcza małym spółkom, których akcje drożeją szybciej niż dużych podmiotów. WIG, w którego skład również wchodzą niewielkie przedsiębiorstwa, wzrósł jednak bardziej, bo płynność rynku jest większa. - Wielkość gospodarki jest ważna dla inwestorów - tłumaczy "Parkietowi" Murray Davey, zarządzający funduszem w Rexiter Capital Management.

Nawet dla średniej wielkości inwestorów na słowackiej giełdzie jest za ciasno. Nie oznacza to jednak, że nie powinni oni się interesować tym krajem, bo na drożejącej koronie można sporo zarobić.

CTK, Bloomberg

Wbrew obawom ekonomistów po czerwcowych wyborach na Słowacji, które wygrał populistyczny Smer, scena polityczna u naszych południowych sąsiadów jest stabilna. Premierowi Robertowi Fico (z prawej) na razie udaje się zadowolić zarówno inwestorów, jak i społeczeństwo. Wbrew zapowiedziom liberalne reformy wprowadzone

Reklama
Reklama

przez poprzedni gabinet Mikulasza Dzurindy z SDKU nie zostały cofnięte, wydatki socjalne rosną, a deficyt budżetowy jest na tyle niski, że są duże szanse na przyjęcie euro już w 2009 r.

fot. Bloomberg, Andrzej Cynka

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama