Reklama

Tarnów i Kędzierzyn w ciągu roku na giełdzie?

PCC, niedoszły inwestor zakładów azotowych Tarnów i Kędzierzyn, walczy o przejęcie spółek

Publikacja: 31.10.2006 06:52

Po tym, jak w piątek Ministerstwo Skarbu Państwa zapowiedziało, że nie zaakceptuje sprzedaży Zakładów Azotowych Tarnów i Kędzierzyn niemieckiemu Petro Carbo Chem, prowadząca prywatyzację Nafta Polska przyspieszyła prace nad jej alternatywnymi scenariuszami.

Kierunek: GPW

MSP, informując o swojej decyzji, podkreśliło, że chce sprywatyzować obie firmy. W komunikacie dodano, że rozpatrywane ścieżki obejmują "wprowadzenie na giełdę lub powtórzenie przetargu i negocjacji z inwestorami". Jak wynika z wypowiedzi Marka Draca-Tatonia, szefa Nafty Polskiej, najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest upublicznienie obu firm. - Zakładamy, że tarnowskie i kędzierzyńskie Azoty mogłyby trafić na giełdę w ciągu dwunastu miesięcy, wkrótce po konsolidacji - mówi w rozmowie z "Parkietem" M. Drac-Tatoń. Mirosław Grzyb, członek zarządu ZAT, wyjaśnia, że połączenie obu firm jest konieczne, gdyż pojedynczo spółki są zbyt mało konkurencyjne. - Zarząd będzie działał w tym kierunku - podkreśla. M. Drac-Tatoń zapowiada, że szczegółowe plany Nafta przedstawi po zaakceptowaniu ich przez MSP.

Wczoraj szef Nafty odwiedził obie prywatyzowane firmy. Tłumaczył sytuację i starał się uspokajać zaskoczone decyzją resortu załogi ZAT i ZAK. - Nie ukrywam, że pracownicy są zawiedzeni obrotem sprawy. Wynegocjowano duże pakiety inwestycyjne i socjalne. Mieliśmy też dostać premie prywatyzacyjne - mówi Andrzej Sikora, reprezentujący NSZZ Solidarność tarnowskich Azotów. Wynegocjowane przez załogi firm pakiety socjalne zapewniały spore korzyści. Pracownicy Tarnowa otrzymali m.in. gwarancję zatrudnienia na 5 lat, a tym, którzy mają co najmniej 14-letni staż pracy i 8 lat do emerytury - nawet na 10 lat. Inwestor zobowiązał się też do zwiększenia wynagrodzeń o przynajmniej 5 proc. w tym roku. Pracownikom obu firm obiecano tzw. premię prywatyzacyjną - w przypadku Tarnowa w wysokości 10 tys. zł, a Kędzierzyna - 6 tys. zł.

Konkurenci zadowoleni

Reklama
Reklama

Decyzja MSP cieszy konkurentów PCC. - Oczywiście byłoby dobrze, gdybyśmy ponownie mogli usiąść do rozmów. Bylibyśmy zainteresowani zakupem obu firm i na pewno zaoferowalibyśmy konkurencyjną cenę - mówi Dawid Piekarz, rzecznik PKN Orlen. Należący do płockiego koncernu Anwil brał udział w przetargu na zakup ZAK i ZAT, jednak przegrał z niemiecką firmą. Wcześniej chęć przejęcia spółek deklarowała również Małgorzata Iwanejko, prezes Zakładów Azotowych Puławy.

PCC się nie poddaje

Tymczasem wybrana w kwietniu na inwestora niemiecka firma PCC nie rezygnuje z walki o przejęcie obu firm. W poniedziałek poinformowała, że zgadza się na postawione w ubiegłym tygodniu przez Naftę warunki - podwyższenie ceny o 50,6 mln zł i przedłużenie ważności umowy prywatyzacyjnej do 15 grudnia. Formalnie ważność umowy o sprzedaż 80 proc. akcji obu firm niemieckiemu inwestorowi wygasa 4 listopada. W pierwotnej umowie za pakiet walorów Kędzierzyna PCC miał zapłacić ponad 100 mln zł, a kolejne 360 mln zł zobowiązał się zainwestować w ciągu pięciu lat. Taki sam pakiet akcji Tarnowa miał kosztować Niemców 365,8 mln zł, a inwestycje gwarantowane pochłonęłyby 500 mln zł. Rezygnację z prywatyzacji MSP tłumaczyło m.in. zbyt niską ceną.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama