Polsce potrzeba jest bardziej gruntowna reforma finansów, niż ta, którą proponuje obecnie Ministerstwo Finansów - ocenia Fitch. Powód? Limity ograniczające zaciąganie kredytów i emisje obligacji przez samorządy mogą nie spełnić swego zadania przy napływie kolejnych funduszy unijnych. Chodzi o zapisany w ustawie o finansach publicznych zakaz zaciągania pożyczek powyżej 60 proc. rocznych dochodów. Ponadto koszty obsługi zadłużenia nie mogą przekroczyć w pojedynczym roku 15 proc. dochodów gminy, powiatu lub województwa. Dodatkowe ograniczenia obowiązują także wtedy, kiedy państwowy dług publiczny przekroczy 50 proc. PKB.
Na pozór jest dobrze
Dane statystyczne zdają się nie potwierdzać alarmistycznych wniosków. Większość samorządów ma długi nieprzekraczające 30 proc. dochodów. Jedynie 15 gmin na ponad 2,4 tys. ma problemy z 60-proc. pułapem. Według Fitch, za kilka lat sytuacja może jednak być inna. Z roku na rok zwiększają się bowiem wydatki samorządów - z 12,8 mld zł w 2003 r. do 18,5 mld zł na koniec 2005 r. To efekt boomu inwestycyjnego po akcesji do Unii Europejskiej. Agencja ocenia, że wraz z nimi zwiększać się będą potrzeby pożyczkowe samorządów na wkład własny. Jak na razie wzrost akcji kredytowej nie jest zbyt wielki (w latach 2004-2005 średnio 13 proc.). To efekt słabej jak na razie absorpcji środków unijnych. Fitch spodziewa się jednak, że zadłużenie jednostek - szacowane na koniec 2005 r. na 21,2 mld zł - prędzej czy później wzrośnie.
Uwaga na nieregularności
Agencja ostrzega jednak, że mierniki zadłużenia zapisane w ustawie są coraz mniej wiarygodne i użyteczne. - W kolejnych latach rosnąć będą dochody związane z dotacjami unijnymi na inwestycje. Są to jednak jednorazowe wpływy, które zaburzają ocenę kondycji danej jednostki. Kiedy się one zmniejszą, radykalnie wzrośnie wskaźnik zadłużenia - ostrzega Elżbieta Kamińska, dyrektor Fitch Polska.