Liczymy na to, że jeszcze w tym roku zadebiutujemy na GPW - mówi Wojciech Bieńkowski, prezes warszawskiej Arterii. Czym zajmuje się spółka? Na zlecenie klientów szuka dla nich kontrahentów. - Nie chcielibyśmy być utożsamiani tylko z call center. Mamy je, ale jest ono zaledwie narzędziem i jednym z elementów Arterii. Od innych firm odróżnia nas to, że zajmujemy się całą sferą związaną ze sprzedażą naszych zleceniodawców - projektujemy, realizujemy i monitorujemy jej przebieg. Aby nadal szybko się rozwijać, musimy inwestować. Pieniądze planujemy pozyskać z giełdy - mówi prezes Arterii.
Inwestycje i przejęcia
Firma chciałaby pozyskać z emisji akcji kilkanaście milionów złotych. Liczba akcji i przedział cenowy zostaną podane po publikacji prospektu. Na co Arteria przeznaczy pieniądze? - Planujemy rozbudować call center, zainwestować w internetowy kanał sprzedaży oraz intensywnie rozwijać terenowe struktury sprzedaży. Nie wykluczamy też przejęć. Ale tylko takich, które dadzą efekt synergii. Celem mogłyby być firmy oferujące usługi ze sfery call center, ale też podmioty zajmujące się bazami danych. Nie jesteśmy inwestorem finansowym i najważniejsza dla nas jest działalność operacyjna - mówi prezes. - Ostatnio razem z funduszem Oresa Ventures zainwestowaliśmy w firmę Partner Kredytowo-Finansowy. Jest to spółka z sektora finansowego, co nie przeczy tezie, że interesuje nas głównie działalność operacyjna. Zaczynamy właśnie świadczyć dla niej usługi z zakresu outsourcingu sprzedaży - dodaje. Podkreśla, że Arteria na razie nie ma na polskim rynku konkurencji. - Są oczywiście przedsiębiorstwa, które mają call center, lub takie, które mają terenowe struktury sprzedaży, ale nie ma firmy, która łączyłaby te dwie rzeczy i zajmowała się również całą resztą, czyli projektowaniem strategii, jej realizacją itp. Rynek outsourcingu sprzedaży jest bardzo przyszłościowy. Jego wartość w ciągu kilku lat może przekroczyć 800 mln zł rocznie - mówi.
Zyski i przychody
będą szybko rosły