- Podstawowe wskaźniki społeczne i gospodarcze poprawiły się w sposób widoczny - stwierdził premier Jarosław Kaczyński, podsumowując rok rządów Prawa i Sprawiedliwości. We wtorek minęło bowiem 365 dni, odkąd prezydent Lech Kaczyński powołał gabinet Kazimierza Marcinkiewicza. Z tej okazji PiS zwołał konferencję prasową, na której wystąpili były i obecny szef rządu. Obaj byli zadowoleni z realizacji programu "Solidarne państwo".
- W ciągu minionego roku rząd wykonał bardzo znaczący krok w kierunku IV Rzeczypospolitej - stwierdził J. Kaczyński. Premier był szczególnie zadowolony z wysokiego wzrostu gospodarczego (PKB w III kwartale rosło w tempie około 5,5 proc. w skali roku), wzrostu eksportu i lepszego bilansu handlu zagranicznego (zmniejszające się ujemne saldo obrotów wyniosło -6,9 mld zł po sierpniu), mniejszego bezrobocia (15,2 proc. we wrześniu) oraz większego bezpieczeństwa (dodatkowe środki na policję i sądownictwo). J. Kaczyński podkreślał, że poszczególne sektory gospodarki (energetyka, wielka chemia) przechodzą restrukturyzację. Jego zdaniem, rząd wywiązuje się także z obietnic wobec wsi i najuboższych
K. Marcinkiewicz wskazywał z kolei na korzyści, jakie Polska odniesie dzięki funduszom unijnym (jego "yes, yes, yes" z grudnia 2005 r. wyrażało radość z wywalczenia przez Polskę 67 mld euro na kolejne siedem lat). - Środki te będą zainwestowane przede wszystkim w infrastrukturę, aby zmieniać obraz Polski - stwierdził były premier. K. Marcinkiewicz pokreślił również, że tegoroczny budżet, przygotowany przez jego rząd "działa na rzecz wzrostu gos-podarczego". - Dzisiaj wiadomo już, że deficyt budżetowy na rok 2006 będzie o około 2 mld złotych niższy niż zakładano. Nie sprawdziły się przewidywania ekspertów i opozycji, sprawdziły się nasze przewidywania - dodał.
Entuzjazmu rządzących nie podzielają przedsiębiorcy. - Nadal słabe państwo nie przedstawiło pomysłu nie tylko na rozwój gospodarczy, ale nawet na utrzymanie obecnej dobrej koniunktury. Wciąż nie ma najważniejszych ustaw dla przedsiębiorców, a przecież to od nich w znacznej mierze zależy tworzenie nowych miejsc pracy, wzrost konkurencyjności i właściwe spożytkowanie funduszy unijnych - twierdzi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich. - To, o czym mówił premier, jest prawdą. Istnieje jednak druga strona medalu: niezreformowane podatki, duży dług państwowy. Więc dziś oceniłbym rząd na "trójkę" - mówi Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club.
PAP