Na przeszkodzie stanęła utrzymująca się słabość rynków wschodzących na tle rozwiniętych parkietów. Mimo że znajdująca się w trendzie spadkowym rentowność obligacji na rynku amerykańskim i europejskim powinna zachęcać inwestorów globalnych do poszukiwania bardziej ryzykownych lokat, ci jednak niechętnie kupują akcje na emerging markets. Z danych firmy Emerging Portfolio Fund Research (EPFR), monitorującej 15 tys. funduszy inwestycyjnych, zarządzających łącznie 7 bilionami dolarów wynika, że ujemne saldo wpłat i wypłat dotyczy przede wszystkim podmiotów nakierowanych na europejskie rynki wschodzące. Inwestorzy wciąż nie są przekonani, czy spowolnienie w amerykańskiej gospodarce ograniczy się do sektora nieruchomości, a tym samym czy nie odciśnie jeszcze mocniejszego niż dotychczas piętna na rynku surowcowym, na którym doszło w ostatnich tygodniach do złamania długoterminowego trendu wzrostowego. Utrzymująca się na wysokim poziomie inflacja bazowa (core CPI) zmusza tamtejsze władze monetarne do utrzymywania stóp procentowych na poziomie 5,25 proc. dłużej niż oczekiwano (z groźbą dalszego ich podwyższenia), co może przedłużyć trend spadkowy na rynku nieruchomości i tym samym ograniczyć konsumpcję Amerykanów. Wolniejsze tempo wzrostu w USA uniemożliwi powrót do zwyżki na rynku surowcowym, a koniunktura na nim jest bardzo istotnym punktem w ocenie atrakcyjności akcji notowanych na rynkach wschodzących. Kupowali obligacje i złotówki
Nie znaczy to, że zagraniczni gracze w ogóle ignorują aktywa na rynkach wschodzących. Do najchętniej kupowanych w październiku obligacji należały papiery polskie i węgierskie. Ale wydaje się, że duże znaczenie miał tu wcześniejszy spadek ich kursów (szczególnie w przypadku papierów węgierskich), dobrze widoczny na tle umacniających się obligacji amerykańskich i niemieckich. Wobec euro i dolara złoty umocnił się w październiku po 2 proc. Spadek kursu wspólnej waluty do 3,86 zł w połowie miesiąca zapowiada, z punktu widzenia analizy technicznej, atak na minimum z lutego 2006 (3,75 zł).
Można pokusić się o wniosek, że inwestorzy zagraniczni nie unikają aktywów notowanych na rynkach wschodzących, ale tylko wtedy, gdy ich kursy obniżają się. Kiedy trzeba płacić coraz drożej, zapał do kupowania słabnie. W pierwszych miesiącach tego roku cena płacona za krajowe akcje praktycznie nie grała roli. Takie podejście do rynków wschodzących ogranicza wzrostowy potencjał WIG20 do poziomu majowego rekordu.
8 razy
zdarzyło się od początku
2003 roku,