Większego ruchu klientów niż w ostatnich miesiącach nie widać, mimo że za chwilę wygasa ulga odsetkowa. Zmieni się też sposób rozliczenia z fiskusem osób sprzedających nieruchomość przed upływem 5 lat od jej zakupu - 10-proc. podatek od przychodów ze sprzedaży zastąpi 19-proc. podatek od zysku z transakcji. Zawsze wszelkie zmiany prawne motywowały do przyspieszenia zakupów na rynku nieruchomości, zanim nowe przepisy wejdą w życie. Tym razem jest inaczej.
Nie ma co kupować
Powód? - Brakuje atrakcyjnych nieruchomości - uważa Agnieszka Nachyła, dyrektor departamentu marketingu i rozwoju bankowości hipotecznej w Millennium. Spostrzeżenia te potwierdza Tomasz Kowalski, dyrektor ds. produktów bankowych w firmie pośrednictwa finansowego Expander. - Na dodatek ceny nieruchomości poszły tak w górę, że dla części osób stanowią barierę nie do pokonania - dodaje.
W rezultacie, jak pokazują dane Związku Banków Polskich za trzy kwartały, dynamika przyrostu kredytów hipotecznych wręcz przyhamowała. Zmiana wartości kredytów na koniec września 2006 r. wobec września ubiegłego roku wyniosła 55 proc., podczas gdy dwa miesiące wcześniej było to 63 proc. A według naszego zestawienia sporządzonego za sierpień, dynamika dochodziła już do 69 proc.
Wrzesień, który tradycyjnie był dla banków bardzo dobry na tle całego roku, tym razem okazał się przeciętny. Wciąż jednak akcja kredytów utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Średnia sprzedaż w sierpniu i wrześniu wyniosła 3,5 mld zł, podczas gdy do lipca było to równo 3 mld zł miesięcznie. W ciągu 9 miesięcy br. banki pożyczyły na zakup nieruchomości już 28 mld zł. - Pracy bankom nie brakuje nawet bez kolejnego runu na kredyty - mówi T. Kowalski. - Widzimy to po terminach obsługi klientów. Wciąż utrzymują się między 5 a 6 tygodni, podczas gdy na początku roku były one o połowę krótsze - dodaje.