również GPW.
Michael Long
analityk londyńskiego oddziału Keefe Bruyette & Woods
Jeżeli sofijska giełda połączy się z zagranicznym konkurentem, przyciągnie wielu zagranicznych inwestorów. W przypadku
fuzji z Deutsche Boerse dostęp do bułgarskiego rynku zyskają
np. międzynarodowe fundusze. Jeżeli Sofia wybierze mniejszy środkowoeuropejski parkiet, nie przyciągnie do siebie tylu
graczy, ale będzie miała pewność, że nie znajdzie się w cieniu
inwestora.
Czy to pierwszy krok Deutsche Boerse?
Jedną z giełd zainteresowanych prywatyzacją parkietu w Sofii jest Deutsche Boerse. To może być pierwszy krok do ekspansji giganta w naszym regionie.
Operator rynku we Frankfurcie niespełna dwa tygodnie temu
zrezygnował z przejęcia Euronextu i tworzenia wielkiego europejskiego rynku akcji. Dał jednak sygnał, że obiera nowy kierunek ekspansji. - Interesuje nas Europa Środkowo-Wschodnia i Azja - wspomniał Reto Francioni, dyrektor generalny DB. Rainer Riess, członek zarządu niemieckiego operatora, powiedział, że Deutsche Boerse chce podjąć współpracę z giełdą w Rosji, pomagając jej w rozwoju infrastruktury.
Zdaniem zachodnich analityków, przejęcie przez Niemców, choć zapewne zostałoby odebrane jako utrata niezależności, mogłoby się okazać korzystne dla większości parkietów z naszego regionu.
- Jesteśmy członkami Deutsche Boerse. Jeżeli Niemcy kupią udziały w bułgarskiej giełdzie, to automatycznie, podobnie jak inne domy maklerskie handlujące akcjami nad Menem, rozpoczniemy działalność również w Sofii - powiedział "Parkietowi" Michael Long, analityk londyńskiego oddziału firmy Keefe Bruyette & Woods.
Praga myśli o giełdzie w... Wietnamie
- Myślź, że wietnamska giełda mogłaby być ciekawą okazją inwestycyjną - uważa Petr Koblic, prezes parkietu w Pradze. - Jest to jednak kwestia lat - dodaje.
Wietnamska giełda należy do państwa, jednak w jednym z możliwych wariantów jej rozwoju wspomina się o prywatyzacji.
Rynek w Ho Chi Minh nawiązuje
teraz kontakty z innymi parkietami, w tym także z giełdami europejskimi. Właśnie przy okazji
zawarcia takiego porozumienia (była to dla Pragi pierwsza tego typu zagraniczna umowa) prezes
P. Koblic zadeklarował chęć udziału w prywatyzacji rynku w Ho Chi Minh. Na razie Wietnamczyków
interesują głównie europejskie
doświadczenia dotyczące budowy rynku oraz systemy operacyjne. Nie można wykluczyć także innego rodzaju współpracy. Praska giełda, która kilka tygodni temu wprowadziła pierwsze instrumenty pochodne (kontrakty na indeks PX), mogłaby zaoferować inwestorom podobny produkt oparty na indeksie wietnamskiego parkietu.
Współpracy sprzyjać może to, że... nie ma bariery językowej. Wielu wietnamskich urzędników i bankowców włada dobrze językiem czeskim, bo skończyli studia u naszych południowych sąsiadów.
29 listopada 2006
Warszawa najlepsza
Giełdy Europy Środkowej zwykły polegać prawie wyłącznie na obecności zagranicznych inwestorów, ale dziś coraz silniej przyciągają lokalne pieniądze i wypełniają swoje główne zadanie: pomagają krajowym spółkom w zbieraniu kapitału poprzez publiczne oferty akcji.
Warszawska giełda w tym przoduje, dzięki reformie emerytalnej, która zmusiła prywatne fundusze emerytalne do inwestowaniaPraga długo nie mogła sobie poradzić z przyciąganiem nowych spółek. Pierwszy i jedyny debiut, farmaceutycznej Zentivy, odbył się w 2004 r. Lecz giełda oczekuje dwóch ofert jeszcze w tym miesiącu, a jej szef Petr
Koblic spodziewa się pięciu kolejnych w przyszłym roku.
Budapeszt miał więcej szczęścia do debiutantów
w poprzednich latach, lecz w tym roku zostaje w tyle.
Mike Boris, dyrektor działu rynków akcji z firmy brokerskiej Concorde Securities, oczekuje, że w przyszłym roku więcej spółek wycofa się z giełdy niż się na niej pojawi.
Praskiemu parkietowi brakuje silnej bazy inwestorów instytucjonalnych, jaką ma Warszawa, ale też tak samo jak Budapeszt cierpi na brak wiarygodnych kandydatów do emitowania akcji. Przedsiębiorcy wciąż muszą być przekonywani do korzyści, jakie daje przeprowadzenie oferty pierwotnej.