Wczoraj akcje Polmosu Białystok zwyżkowały o 5,89 proc., do rekordowego poziomu 95,3 zł, przekraczając cenę z zakończonego w piątek wezwania. Analitycy uważają, że kurs może dalej rosnąć, bo inwestorzy wierzą, że spółka jest warta znacznie więcej niż wyceny dokonane przez CEDC. Głównemu inwestorowi Polmosu Białystok nie udało się skupić zamierzonej liczby akcji. Amerykańska firma, która kontrolowała prawie 66 proc. kapitału zakładowego, chciała przejąć pozostałe walory (najpierw po 85,25 zł, później po 91 zł) i wycofać producenta Źubrówki z giełdy. W zamian obiecywała własny debiut.
Zdaniem Piotra Wiśniewskiego, analityka DM AmerBrokers, biorąc pod uwagę ceny, po których były dokonywane transakcje na rynku napojów alkoholowych 1,5-2 lata temu, dalsze oczekiwania ze strony indywidualnych inwestorów dotyczące zwyżki kursu lub wyższej ceny wezwania nie są bezpodstawne. Tomasz Kaczmarek z DM BZ WBK sam szacował cenę docelową producenta wódki na około 117 zł za papier. Uważa, że obecna sytuacja akcjonariuszy mniejszościowych jest bardzo korzystna. Mogą liczyć albo na wyższą cenę w kolejnym wezwaniu, albo na pozostawienie spółki z poprawiającymi się notowaniami na GPW. Zdaniem P. Wiśniewskiego, CEDC nadal będzie chciało przejąć pełną kontrolę nad Polmosem Białystok. Ponieważ samo chce wejść na giełdę, może zdecyduje się w końcu na wymianę własnych akcji na papiery Polmosu. Na to liczy również Jarosław Dominiak ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. - Myślę, że powróci sprawa fuzji Polmosu Białystok i CEDC na rynku regulowanym. Byłoby to spełnienie podstawowego postulatu mniejszości - mówi J. Dominiak. Jego zdaniem, CEDC może uznać, że dalsze podwyższanie ceny wezwania jest nieopłacalne.
PAP