Reklama

Ponad miliard rocznie dla banków dzięki przekazom z zagranicy

Rocznie do Polski trafia w postaci tzw. transferów prywatnych równowartość blisko 25 mld zł. Nawet kilka procent tej kwoty to dla instytucji finansowych kąsek nie do pogardzenia

Publikacja: 02.12.2006 07:39

Krajowe banki mogą uzyskiwać przychody rzędu półtora miliarda złotych rocznie dzięki pieniądzom, jakie przysyłają do Polski z zagranicy emigranci.

Korzyści z przewalutowania Rocznie tzw. transfery prywatne (obejmują one również np. emerytury wypłacane Polakom z zagranicy, ale zdecydowanie dominują pieniądze przekazywane przez emigrantów np. rodzinie) wynoszą w tej chwili ok. 5,9 mld euro, czyli prawie 25 mld zł.

Do Polski trafiają jednak waluty obce - euro, dolary czy funty brytyjskie - które trzeba wymienić na złote. I właśnie na wymianie zarabiają banki. Różnica między średnim kursem NBP a kursem kupna walut w bankach komercyjnych wynosi ok. 2-3 proc. A więc tylko dzięki wymianie walut cały sektor bankowy ma 500-700 mln zł przychodów rocznie.

- To realistyczne szacunki. Nie wiadomo tylko, jak duża część tego tortu przypada bankom, a ile zostaje w kantorach wymiany walut - zwraca uwagę Andrzej Powierża, analityk DM PKO BP.

Zarabiają na przekazach

Reklama
Reklama

Na tym jednak nie koniec. Krajowe instytucje mają również udział w prowizjach pobieranych przy samych zleceniach przekazu pieniędzy.

Nieoficjalnie wiadomo, że gdy osoba za granicą chce przesłać gotówkę do Polski np. za pośrednictwem Western Union albo MoneyGram, to krajowa instytucja (najczęściej jest to bank) otrzymuje do jednej czwartej prowizji zapłaconej przez klienta firmy "przekazowej". Ta prowizja może wynosić 10 proc. wartości transferu.

W ten sposób do krajowej instytucji finansowej trafia 2-3 proc. wartości transferu. A kwota przychodów całego sektora finansowego z obsługi niekomercyjnych transferów do Polski rośnie do 1-1,4 mld zł w skali roku.

Szukanie tańszych sposobów

Zdając sobie sprawę z tego, że koszty przetransferowania do kraju np. kilkuset euro mogą "zjeść" kilkadziesiąt euro, Polacy za granicą szukają innych sposobów dokonywania przekazów. Popularnością cieszą się np. przelewy dokonywane z banków posiadających w Polsce swoje spółki córki. Przykładem jest irlandzki Allied Irish Banks i Bank Zachodni WBK. W ostatnich dniach AIB pochwalił się, że poprzez zaoferowane w maju zagraniczne transfery internetowe do Polski wysłało pieniądze już ponad 30 tys. osób.

Możliwości taniego transferowania pieniędzy jest więcej, np. poprzez oferujące usługi w internecie instytucje typu PayPal.

Reklama
Reklama

Biznes z przyszłością

Internetowa konkurencja sprawia, że faktyczne dochody krajowych instytucji z tytułu zagranicznych transferów mogą być nieco mniejsze od naszych szacunków. Ale bankowcy i tak są przekonani, że obsługa takich przekazów to przyszłościowy biznes. - Przychody z tytułu transferów niekomercyjnych rosną w tej chwili znacznie szybciej niż wpływy z obsługi transakcji firm - mówi Stefan Jerzak, dyr. Departamentu Instytucji Finansowych w Banku BGŻ.

I ta tendencja powinna się utrzymać. Powód jest prosty: Polacy za granicą będą decydować się na przekazywanie coraz większych kwot. W taki czy inny sposób częścią tych pieniędzy będą musiały podzielić się z bankami.

Komentarze

Włodzimierz Kiciński

prezes Nordea

Reklama
Reklama

Transfery prywatne przyczyniają się do wzrostu dochodów

Liczba i wartość transgranicznych transferów realizowanych przez indywidualnych klientów w naszym banku systematycznie rośnie. To są już w tej chwili

na tyle poważne kwoty, że

w zauważalny sposób przyczyniają się do zwiększenia naszych

dochodów. Do Polski trafiają

Reklama
Reklama

za naszym pośrednictwem pieniądze z bardzo różnych krajów. Jak sami szacujemy, mamy np. bardzo duży udział w transferach do Polski z... Islandii, gdzie Polacy są w tej chwili największą mniejszością

narodową.

Andrzej Romanowicz

główny diler Raiffeisen Od wejścia Polski

do Unii rośnie udział funta w skupie walut

Reklama
Reklama

Przed wejściem Polski do UE w walutowych transakcjach gotówkowych widzieliśmy przede wszystkim dolara i euro. Potem dołączył funt brytyjski i od tej pory jego udział szybko rośnie. W porównaniu z okresem przedakcesyjnym skala skupu tej waluty jest

dziesięć, dwanaście razy większa. Na podstawie kontaktów z kantorami oraz obrotów na rynku międzybankowym można powiedzieć,

że w tej chwili funt ma już ok.

15-proc. udział w napływie walut.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama