Dziś zaczynają się zapisy (potrwają do 18 grudnia) na walory Mewy, firmy handlującej bielizną. Spółka wyemituje 5 mln akcji serii B z wyłączeniem prawa poboru, po cenie z przedziału 2-2,4 zł. Przy założeniu, że sprzeda wszystkie papiery po maksymalnej cenie, pozyska około 11 mln zł (po odliczeniu kosztów oferty). - Chcemy być pierwszą nową spółką na GPW w 2007 roku i dlatego zaplanowaliśmy debiut na 3 stycznia - mówi prezes Józef Kiszka.
Pieniądze pozyskane z giełdy Mewa chce przeznaczyć przede wszystkim na rozwój sieci sprzedaży. Teraz firma ma cztery podstawowe marki - tradycyjną "Mewę", przeznaczoną dla mężczyzn "John Bradley" oraz dwie skierowane do młodszych kobiet - "LOOKat" i przejętą w tym roku "Szame". To właśnie na rozwój tej marki zostanie przeznaczona połowa środków pozyskanych z emisji (około 5,5 mln zł). Ponadto w 2007 roku Mewa planuje otwarcie minimum 10 własnych salonów z produktami marki "LOOKat". Spółka chce zostać liderem na rynku damskiej bielizny. - Jest to segment bardzo rozdrobniony. My mamy około 3 proc. i to już jest uznawane za duży udział. Jeśli chodzi o gorseciarstwo, w ciągu kilku lat będziemy dążyć do tego, by mieć udział w rynku większy, niż podaje Triumph (czyli 30 proc.) - zapowiada Dorota Kenicer, wiceprezes spółki.
Teraz największymi akcjonariuszami spółki są członkowie zarządu posiadający łącznie 47,6 proc. udziałów oraz Bank Gospodarstwa Krajowego (25,3 proc.). 2,5 proc. akcji jest w rękach członków rady nadzorczej. Drobni akcjonariusze spoza firmy kontrolują około 24,6 proc. kapitału - po emisji ich udział wzrośnie do prawie 62 proc. - Zarząd nie zamierza sprzedawać papierów Mewy w ofercie. Nie wykluczamy natomiast, że zapiszemy się na akcje - dodaje prezes J. Kiszka.
Spółka prognozuje, że w tym roku zarobi na czysto około 1,09 mln zł, przy przychodach wynoszących 25,5 mln zł. W przyszłym roku zysk netto ma wzrosnąć do 1,3 mln zł, a obroty do 31 mln zł. Około 45 proc. przychodów Mewy pochodzi z eksportu. - Zamierzamy wzmocnić naszą pozycję na rynkach wschodnich. W 2003 roku przychody z eksportu do Rosji oraz na Ukrainę stanowiły około 2 proc. obrotów. W tym roku już około 34 proc. - mówi Zbigniew Zając, wiceprezes i dyrektor finansowy Mewy.