Ceny mieszkań na pewno w najbliższym czasie wyhamują, a być może czeka nas nawet lekka korekta - takie wnioski wypływają z seminarium dotyczącego ryzyka na rynku nieruchomości, zorganizowanego przez BRE Bank oraz fundację CASE.

Gwałtowny wzrost cen mieszkań zaobserwowany w 2006 roku był spowodowany nałożeniem się na siebie kilku czynników. Do fundamentalnych przyczyn należy zaliczyć wysoki przyrost naturalny z lat 1974-1984 oraz strukturalne zmiany w branży budowniczej. - Wzrost cen zafundowaliśmy sobie na własną prośbę - twierdzi Kazimierz Kirejczyk z Reas Konsulting. Jego zdaniem, ważnym czynnikiem było zniknięcie z rynku w latach 90. spółdzielni mieszkaniowych. Na ich miejsce weszli mało doświadczeni i słabi kapitałowo deweloperzy.

Z kolei według Roberta Chojnackiego z redNet Property Group, boom na rynku nieruchomości został jednak bezpośrednio spowodowany wyjątkowo niską podażą nowych mieszkań w latach 2002-2003 oraz dość znacznym spadkiem stóp procentowych, który nastąpił w tym samym czasie.

Jak twierdzą eksperci, czynniki wpływające na wzrost cen zostały już jednak w dużej mierze zneutralizowane. W latach 2008-2010 należy się spodziewać uspokojenia na rynku, a po roku 2014 może nawet nastąpić spadek popytu.