To, na co oczekiwali inwestorzy, stało się faktem. Cena złota na New York Mercantile Exchange osiągnęła poziom nie notowany od dwudziestu siedmiu lat. Drożało też srebro. Słabiutki dolar od dawna budził pytania o to, na jakim pułapie zatrzyma się wartość cennego kruszcu. Ruchy kursu amerykańskiej waluty i ceny złota odbywają się zazwyczaj w odwrotnych kierunkach - znaczące zmiany któregoś ze wskaźników rzadko oderwane są od fluktuacji drugiego. Po tym, jak euro pobiło wczoraj kolejny rekord w stosunku do dolara, na wieloletnie maksimum w wykonaniu złota trzeba było czekać na NYME niewiele więcej niż godzinę. Zaskoczenie budzić może jedynie skala aprecjacji kruszcu. Zdrożał on wczoraj najbardziej od siedmiu miesięcy. Po porannych wzrostach cena uncji spoczęła w okolicach 745,60 USD. Wcześniej przez moment sięgnęła nawet 746, 40 USD. Ostatni podobny wynik zanotowano w Nowym Jorku w styczniu 1980, kiedy to dzień po dniu padały rekordy wszechczasów. Obecnie w ciągu roku złoto zyskało już na wartości 17 proc. Czy oznacza to, że możemy w kolejnych tygodniach spodziewać się powolnego wyhamowania? Zapewne nie, gdyż wśród inwestorów nie ustają spekulacje na temat kolejnych posunięć Rezerwy Federalnej. Skoro we wtorek Fed obniżył stopę procentową bardziej niż spodziewało się wielu ekonomistów, to kto wie, co stanie się następnym razem? Tego typu dywagacje mogą windować ceny złota do poziomu trudnego do przewidzenia. W Londynie złoto drożało oczywiście wolniej, ale wieści płynące zza oceanu przyczyniły się do przekroczenia przez nie granicy 736 dolarów za uncję i ustabilizowania się w okolicach 736,25 USD.

PARKIET