Poznański dystrybutor telefonów komórkowych chce powiększyć swoją sieć punktów sprzedaży z obecnych 260 do 500 do końca 2008 r. Jeżeli mu się uda, jego udział w polskim rynku wzrośnie z obecnych 10 proc. do 20 proc. Przedwczoraj podpisał umowę, na podstawie której uruchomi sieć sprzedaży usług Play, czwartego operatora komórkowego działającego w Polsce. Do końca października chce otworzyć 25 takich punktów.

Do niedawna Tell był kojarzony jako największy dystrybutor usług Orange. Firma tworzy właśnie sieci sprzedaży telefonów Ery i Plusa (każda z nich będzie liczyć po kilkadziesiąt punktów). Zamiast na przejęciach zamierza koncentrować się na wzroście organicznym.

- Koszt otwarcia punktu sprzedaży własnymi siłami jest 3-4-krotnie mniejszy niż koszt jego zakupu - mówi Robert Krasowski, dyrektor finansowy Tella. Firma rozważa jednak kupno jednej z mniejszych sieci obsługujących Polkomtela (operator Plusa). Nie zamierza dalej zwiększać udziału w rynku jako dystrybutor Orange, ponieważ chce ograniczyć ryzyko wynikające ze współpracy z jednym operatorem. - Dzięki dywersyfikacji okresowy spadek udziału w rynku jednego z operatorów nie będzie miał takiego wpływu na nasze wyniki - dodaje Krasowski.

- W tym roku chcemy sprzedać 400 tys. aktywacji abonamentowych i do 1,5 mln akywacji telefonów na kartę - mówi Rafał Stempniewicz, prezes Tella. Dla porównania, w ubiegłym roku firma sprzedała 252 tys. abonamentów i 800 tys. kart pre-paid.

Wzrost ten przełoży się na dalszą poprawę wyników Tella. W pierwszym półroczu przychody firmy wzrosły o ponad 80 proc. Spółka oczekuje, że podobne tempo wzrostu zostanie zachowane w drugim półroczu. Zysk może rosnąć wolniej, ponieważ wyniki firmy obciążają koszty otwarcia nowych punktów sprzedaży (salonów Ery, Plusa i Playa), które jeszcze nie zarabiają na siebie. Dom Maklerski BZ WBK prognozuje, że Tell zarobi w tym roku 9,1 mln zł, czyli 7,2 zł na akcję. Ostateczny wynik, jak przyznają przedstawiciele spółki, może być o około 10 proc. niższy właśnie z powodu rozbudowy sieci.