Aż o 7,2 proc. podniosły się ceny producentów w Stanach Zjednoczonych w listopadzie. Był to największy wzrost od 1981 r. W Polsce inflacja przyspieszyła do 3,6 proc. i była najwyższa od dwóch lat. Nadmierny wzrost cen obserwujemy również w gospodarce strefy euro, gdzie wynosi 3 proc. i jest najwyższy od ponad sześciu lat.
Z takim problemem borykają się również Chiny. Inflacja przyspieszyła tam w listopadzie do 6,9 proc., poziomu niewidzianego od 11 lat. Ceny szybko rosną również w Czechach i Szwajcarii. Taka sytuacja jest pochodną zwyżki cen ropy naftowej i żywności w poprzednich miesiącach. W wielu krajach jest także efektem szybkiego wzrostu gospodarczego. Równocześnie z rosnącą inflacją na świecie występują obawy przed negatywnym wpływem na globalną koniunkturę. Są one związane z zawirowaniami na rynkach finansowych i spowolnieniem amerykańskiej gospodarki, będącymi efektem załamania na rynku nieruchomości w USA. To skłania część banków centralnych do obniżania stóp procentowych, ewentualnie zawieszania dotychczasowej restrykcyjnej polityki w tym względzie. Na te cięcia zdecydowały się Stany Zjednoczone, Kanada i Wielka Brytania. Z podwyżkami wstrzymały się banki centralne w eurolandzie i Szwajcarii.
Problemem jest jednak to, że władze monetarne próbują pomóc w kłopotach już od kilku miesięcy i do tej pory nie osiągnęły większych rezultatów. To podważa ich skuteczność i rzutuje na nastroje na rynkach finansowych. Widać to było wyraźnie wczoraj, kiedy spadały ceny akcji, obligacji i towarów.