- Oczekuję, że w 2007 roku zysk netto przekroczy 160 mln zł - powiedział Jacek Bartkiewicz, prezes Banku Gospodarki Żywnościowej. Nie uda się więc wypracować zapowiadanych na początku roku 200 mln zł. Prezes Bartkiewicz tłumaczył, że jedną z przyczyn jest... ptasia grypa. - Jesteśmy zaangażowani w finansowanie sektora spożywczego. Jeżeli konsumpcja jaj i drobiu wyraźnie spadnie, to poniesie on dotkliwe straty - wyjaśniał Bartkiewicz. Podkreślił też, że wówczas producenci mogą mieć problem ze spłatą zaciągniętych pożyczek. Na razie zarząd zdecydował o utworzeniu dodatkowych rezerw na poczet złych kredytów.
Mimo to tegoroczne zyski będą o co najmniej 60 proc. wyższe od tych wypracowanych rok temu. Nie należy się jednak spodziewać, że tak spektakularny wzrost bank zdoła powtórzyć w 2008 r. - Zyski będą nadal rosnąć, ale ich dynamika będzie wyraźnie niższa - stwierdził prezes. Jego zdaniem, podobnie będzie w przypadku całego sektora, bo polskim bankom nie uda się uniknąć negatywnych skutków zawirowań na światowych rynkach finansowych.
Ze względu na wymogi tzw. nowej umowy kapitałowej (NUK) cały sektor bankowy będzie musiał się w 2008 r. dokapitalizować - Bazylea II nakłada bowiem na banki obowiązek finansowania kredytów długoterminowych z funduszy własnych lub stabilnych depozytów. - To wymusi urealnienie cen takich kredytów - stwierdził prezes Bartkiewicz. W samym BGŻ wdrożenie NUK obniży współczynnik wypłacalności o ok. 1,5 pkt proc., do 9,9 proc.
W przyszłym roku akcje BGŻ mają trafić na warszawską giełdę. Spółka zadebiutuje w czerwcu lub we wrześniu. W styczniu ma zakończyć się wybór doradcy inwestycyjnego.
W rozmowach z kierownictwem banku Aleksander Grad, minister skarbu, potwierdził, że MSP zamierza sprzedać 37-proc. pakiet akcji BGŻ. Część z nich trafi do holenderskiego Rabobanku, który ma już 46 proc. udziałów. - Zanim dojdzie do transakcji, inwestor musi otrzymać zgodę nadzoru bankowego na objęcie ponad 50 proc. udziałów w spółce - zakończył J. Bartkiewicz.