Odpowiedzi na pytanie o najlepszy moment na kupno akcji są dość wyraźnie związane z oczekiwaniami dotyczącymi koniunktury giełdowej w 2008 r. Można przy tym wywnioskować z nich, że obawiają się zachowania rynku w pierwszych tygodniach 2008 r., gdyż nikt nie każe spieszyć się z kupnem walorów.
Zarządzający zalecają wejście na rynek najwcześniej w lutym. Dwóch z nich jest przekonanych, że będzie to najlepszy czas na taką decyzję. Trzech kolejnych upatruje takiego momentu w marcu. Co ciekawe jednak, taka sama liczba osób twierdzi, że dogodny czas na kupowanie papierów nadejdzie dopiero we wrześniu. Wśród nich są dwie, które "obstawiają" zakończenie 2008 r. pod kreską, ale też jedna, licząca na 10-proc. wzrost w skali roku. Realizacja tego wariantu oznaczałaby solidne zwyżki w końcowej części 2008 r. Generalnie z uzyskanych opinii wynika, że obecnie nie ma co liczyć na wystąpienie efektu stycznia, czyli tradycyjnej zwyżki notowań w pierwszych tygodniach nowego roku. Pojawiała się ona w dwóch poprzednich latach. W styczniu 2007 r. indeks WIG zyskał przeszło 8 proc., rok wcześniej ponad 6 proc.
Banki na cenzurowanym
Charakterystyczne jest nastawienie fachowców wobec banków. To szczególny sektor na naszej giełdzie ze względu na płynność akcji, duże znaczenie w indeksach oraz bardzo dobrą kondycję fundamentalną spółek wchodzących w jej skład. Jednocześnie przez ostatnie miesiące banki mają fatalną passę na świecie. To doprowadziło do jeszcze większego rozwarstwienia wycen naszych banków w porównaniu z przeciętnym ich poziomem na świecie. Najwięksi przedstawiciele sektora w Polsce mają wskaźnik cena/zysk wynoszący około 20, w przypadku zagranicznych podmiotów jest to mniej więcej o połowę mniej.
Aż siedmiu ankietowanych uważa, że nie warto obecnie kupować walorów banków. Przy generalnie pozytywnym postrzeganiu przez zarządzających spółek z tej branży jest to zastanawiający wynik. Potwierdza tylko oczekiwania na to, że początek nowego roku może nie być udany dla giełdy i trudno będzie znaleźć bezpieczną przystań na te trudniejsze czasy. W skali 2007 r. walory banków były trafną inwestycją, gdyż ich notowania podniosły się o około 13 proc. Jednak w ostatnich tygodniach zaczęły wykazywać wyraźne oznaki słabości. WIG-Banki przed świętami spadł nawet poniżej ustanowionego w połowie listopada dołka. To można traktować jako realne potwierdzenie ostrożniejszego podejścia do akcji z tej branży.
Fachowcy są mocno podzieleni co do perspektyw małych i średnich spółek. Przeważają obawy, że 2008 rok będzie dla nich gorszy niż kończący się 2007 r. Twierdzi tak sześciu ankietowanych (w tym wszystkich trzech spodziewających się spadku WIG w 2008 r.). Jednocześnie czterech dostrzega w tym segmencie większy potencjał niż w gronie blue chips. Tylko jedna osoba stwierdziła, że banki są teraz warte zainteresowania i przy tym była przekonana o tym, że mniejsze spółki wypadną lepiej od największych. Przez dużą część 2007 r. przeważała opinia, że dobra koniunktura gospodarcza w naszym kraju sprzyja tak mniejszym firmom, jak bankom. Teza o związku notowań mniejszych spółek i banków przestała być aktualna, gdy akcje tych pierwszych stały się wyraźnie przewartościowane. Teraz, gdy wróciły do "normalnych" poziomów, można byłoby oczekiwać utrzymania się tej zależności. Skoro jednak specjaliści tak nie uważają, to potwierdza to tylko, że 2008 r. może być bardzo wymagający dla inwestorów pod względem możliwości zarabiania pieniędzy. Ciekawe jest to, że aż połowa zarządzających widzi sens w zainteresowaniu się papierami eksporterów. To segment rynku, którego nastawienie w ostatnich miesiącach było bardzo słabe. Na przykład Dębica zniżkowała w drugiej połowie 2007 r. o ponad jedną piątą, Groclin stracił w tym czasie ponad połowę. W efekcie wiele spółek osiągnęło atrakcyjne wyceny. Te opinie mogą zwiastować stopniową zmianę nastawienia do eksporterów. Stanowią też wyraz przekonania, że złoty nie będzie szedł w górę.