– Polityczna wojna o Fed uderza w wiarygodność amerykańskich instytucji, a pierwszą ofiarą staje się dolar. Śledztwo prokuratorów wobec Jerome’a Powella i groźba aktu oskarżenia za rzekomo wprowadzające w błąd zeznania w sprawie kosztownej renowacji budynków Fedu to w praktyce próba zastraszenia banku centralnego, która podkopuje zaufanie do niezależności polityki pieniężnej USA. Sam Powell mówi wprost, że to pretekst, a stawką jest to, czy stopy będą ustalane na podstawie danych, czy politycznych nacisków prezydenta, co dla inwestorów brzmi jak czerwony alarm – wskazują eksperci XTB, którzy dodają, że kontekst fundamentalny dodatkowo wzmacnia presję na dolara. - Z jednej strony gospodarka wciąż wykazuje oznaki relatywnej siły – zatrudnienie w sektorze pozarolniczym stabilizuje się, bezrobocie lekko spada, a reguła Sahm nie krzyczy już o recesji, więc Fed nie ma pilnej potrzeby dalszych cięć stóp. Z drugiej, Biały Dom próbuje obejść bank centralny: pomysły w stylu skupu 200 mld USD MBS przez Fannie i Freddie czy ograniczenie prowizji na kartach kredytowych do 10 proc. to de facto quasi-QE i ingerencja fiskalno-polityczna w obszary, które tradycyjnie należały do Fedu. W takim środowisku dolar przestaje być oczywistym królem G10, bo inwestorzy zaczynają wyceniać nie tylko stopy i dane, ale też ryzyko, że polityka zacznie sterować bankiem centralnym jak kolejnym resortem – podkreślają eksperci. Słabość dolara była w poniedziałek widoczna m.in. poprzez ruch indeksu dolara. – Indeks dolara na początku tygodnia osuwał się poniżej 100-dniowej EMA, testował obszar 50-dniowej EMA. Dopóki indeks nie wróci powyżej piątkowych maksimów, technicznie na wykresie przeważać będzie trend spadkowy. RSI dla 14-dniowej średniej wraca w rejony 54 pkt. – podkreślają eksperci.