Nadchodzący tydzień rozpocznie się od dyskontowania wyniku niedzielnych wyborów parlamentarnych w Niemczech.

Dwóch kandydatów do fotela kanclerza Niemiec różni stanowisko wobec wojny z Irakiem. Gerhard Schroeder zarzeka się, że nawet pod flagą ONZ nie będzie uczestniczył w wojnie. Edmund Stoiber nie wyklucza udziału Bundeswery w takiej akcji. Zatem zwycięstwo tego drugiego będzie znacznie zwiększać zagrożenie wojną. Miniony tydzień pokazał, że to, co dzieje się wokół Iraku, nie jest obojętne dla inwestorów (wtorkowa euforia po decyzji o zgodzie na wpuszczenie kontrolerów ONZ). Można przypuszczać, że wojna jest już w znacznym stopniu wliczona w ceny akcji. Gorzej, że pozostaje niepewność związana z konsekwencjami jej podjęcia. Zarówno polityczne, jak i gospodarcze skutki są trudne do oszacowania.

Rezultat wyborów w Niemczech będzie miał chwilowy wpływ na rynki. W dłuższym terminie o koniunkturze będą decydować kolejne informacje ekonomiczne. We wtorek zbierze się Zarząd Rezerwy Federalnej. W środę decyzję w sprawie wysokości stóp procentowych ogłosi Rada Polityki Pieniężnej. W obu przypadkach raczej nie należy się spodziewać większej reakcji inwestorów. Pole do dalszych obniżek stóp, szczególnie w USA, jest mocno ograniczone. Przy obecnych nastrojach taki krok mógłby świadczyć o złym stanie gospodarki i pogarszających się perspektywach na przyszłość. Zresztą dotychczasowa mocna stymulacja monetarna nie dała znaczących i trwałych efektów. Ewentualna kolejna obniżka też nie zdziała cudów. Pierwsze reakcje członków RPP na przedstawiony projekt budżetu na 2003 r. nie są zbyt przychylne, a realny wzrost wydatków budżetowych zmniejsza szanse na następne cięcie stóp.

Dlatego ważniejsze od wyników spotkań banków centralnych będą kolejne dane makroekonomiczne. Ich ciężar gatunkowy jest bardzo duży. Już w poniedziałek zostaną opublikowane w USA wskaźniki wyprzedzające koniunktury za sierpień, które mają spaść o 0,1% (prognozy analityków). We wtorek poznamy wrześniowy indeks zaufania konsumentów. Może on wynieść 95-96 pkt., wobec 93,5 pkt. w poprzednim miesiącu. Środa i czwartek to kolejne wiadomości z rynku nieruchomości (sprzedaż nowych i używanych domów). Inwestorzy obserwują je coraz baczniej, bo pojawiają się pierwsze sygnały, że z balonu w tym segmencie zaczyna powoli uchodzić powietrze. W czwartek dodatkowo zostanie podany wskaźnik zamówień na dobra trwałego użytku, które w sierpniu mają spaść o 1,8-3,5%, a także cotygodniowy raport o liczbie nowych bezrobotnych. Od czterech tygodni przekracza ona barierę 400 tys. osób, co uznaje się za sygnał wzrastającej stopy bezrobocia. Tydzień zakończy się ostateczną weryfikacją wzrostu PKB w II kwartale (1,2% wobec wcześniej szacowanych 1,1%) i rewizją wrześniowego indeksu nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan. Zgodnie z oczekiwaniami rynku, ma on wzrosnąć z 86,2 pkt. do 87 pkt., choć biorąc pod uwagę, że uwzględnia on sytuację na rynku akcji, nie jest to wcale takie pewne.Od tego, jakie okażą się dane, będzie zależeć utrzymanie wykresów amerykańskich indeksów ponad poprzednimi minimami z tego roku. Na test tych poziomów wyczekuje nasz rynek. Gdyby zostały one przełamane (na to wskazuje analiza techniczna), nie powinien dalej opierać się zniżkom, tym bardziej że bessa wróciła już na parkiety w Paryżu i Frankfurcie, a indeksy innych emerging markets zbliżają się do ustanawianych w lipcu i sierpniu dołków (Hang Seng nawet go już przełamał). Na giełdy krajów aspirujących do Unii Europejskiej z każdym kolejnym tygodniem może oddziaływać niepewność co do wyniku, zaplanowanego na 19 października, irlandzkiego referendum w sprawie przyjęcia traktatu z Nicei. Jego ponowne odrzucenie oznaczałoby, iż rozszerzenie Unii 1 stycznia 2004 r. będzie prawdopodobnie niemożliwe, a przecież kryterium konwergencji tłumaczy się relatywną siłą naszego parkietu względem rynków dojrzałych.