Parkiet PLUS

Hummer. Klasyk bez dwóch zdań

W jego tworzeniu pomagali ponoć naukowcy z NASA, a pierwszą cywilną wersją jeździł sam Arnold Schwarzenegger. Oto Hummer!
Typowo cywilny model H2 – wszechstronnie wyposażony.
Archiwum

Hummer to nieco naciągany gość w naszej rubryce, ale... jest tu kilka „ale". Po pierwsze, nie jesteśmy ortodoksami. Po drugie, w swej kategorii jest jednak klasykiem, bez dwóch zdań. Wreszcie po trzecie, historia tej nowoczesnej na wskroś marki zaczęła się jednak dość dawno, bo w 1979 roku.

Cofnijmy się na chwilę jeszcze wcześniej. Znacie oczywiście wysłużonego Willysa MB, wóz terenowy, który pomógł aliantom wygrać na wielu frontach II wojny światowej. Miał on kilka kolejnych generacji, wożących amerykańskich wojskowych i wytwarzanych do roku 1958. Potem zastąpił go produkowany przez Forda model M151, będący na wyposażeniu armii ćwierć wieku, do połowy lat 80. ubiegłego wieku. Już pod koniec poprzedniej dekady wojskowi wiedzieli jednak, że potrzebują czegoś nowego, absolutnie lepiej przystosowanego do trudów i wyzwań, jakie stawiają armii warunki bojowe. I tak zrodził się istny smok bezdroży – HMMWV (z angielskiego high-mobility multipurpose wheeled vehicle, czyli wielozadaniowy pojazd kołowy o wysokiej mobilności), którego potocznie nazywano Humvee. To od niego pochodzi marka Hummer.

Ogłoszony przez armię konkurs wygrała firma AM General, wywodząca się zresztą z Willys-Overland Motors (historia zatoczyła koło). Konkurentami byli: Chrysler Defence i Teledyne Continental. Projekt tej pierwszej najlepiej spełniał oczekiwania wojskowych, którzy marzyli o samochodzie mającym wszechstronne zastosowanie w warunkach bojowych, nadającym się do transportu lotniczego. HMMWV, ze stałym napędem na cztery koła, stalową ramą nośną i niezależnym zawieszeniem wszystkich kół, z łatwością pokonywał trudne przeszkody terenowe, w dodatku cała konstrukcja była wodoszczelna, więc i głębokie brodzenie nie stanowiło problemu. Inne zalety to m.in. system elektronicznej regulacji ciśnienia w oponach, otwierana tylna część wozu, będąca praktycznym rozwiązaniem przy załadunku zaopatrzenia albo ludzi. Na dachu, na obrotnicy, można było montować karabin, granatnik lub wyrzutnię. Srogo. Prototyp, stworzony prawdopodobnie przy wsparciu inżynierów z NASA, był gotowy w 1980 roku. A już po roku ruszyła produkcja. Armia zamówiła 55 tysięcy Humvee, wysokość kontraktu opiewała na 1,2 miliarda dolarów.

Choć te potężne terenówki wspierały US Army już dobrą dekadę, ich kariera zaczęła się po bardzo medialnej „Pustynnej burzy", czyli pierwszej wojnie w Iraku. Wybuchła w styczniu 1991 roku, a już w kolejnym ruszyła produkcja wersji cywilnych, właśnie pod marką Hummer. Pierwszy egzemplarz modelu H1 wyprodukowano na specjalne zamówienie Arnolda Schwarzeneggera. Lepszej reklamy firma nie mogła sobie zażyczyć. Z czasem obok potężnego H1 w ofercie pojawiły się mniejsze modele, będące w zasadzie SUV-ami: H2 i H3, ale o tych młokosach nie będę się już rozpisywał.

Hummery H1, produkowane do 2006 roku, są obecne w wielu ogłoszeniach, ich ceny przekraczają zazwyczaj 100 tys. zł.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły