Inwestorzy z największych centrów finansowych świata nie będą mieli okazji uczestniczyć w ofercie Saudi Aramco. Akcje spółki nie będą sprzedawane w USA, Kanadzie ani Japonii, a w poniedziałek bankierzy obsługujący debiut Aramco poinformowali, że roadshow (prezentacja oferty dla inwestorów) w Londynie i innych europejskich miastach, które były zaplanowane na ten tydzień, zostały odwołane.

W grze pozostają jednak niektóre podmioty spoza Arabii Saudyjskiej. Spółka prowadzi rozmowy z funduszami na Bliskim Wschodzie, w Chinach i Rosji.

Saudi Aramco zaoferuje inwestorom 3 mld akcji, czyli około 1,5 proc. wszystkich, w przedziale cenowym 30–32 saudyjskich riali (8–8,53 USD) za jedną. Przy takiej wycenie Aramco może stać się najdroższą spółką giełdową świata o kapitalizacji 1,6–1,7 bln USD. Początkowo spekulowano, że wartość IPO może sięgnąć nawet 100 mld USD. W ostatnim czasie obniżono jednak prognozy do 40 mld USD.

Specjaliści podkreślają jednak, że nawet obniżona cena w ofercie nie jest dla funduszy korzystna. – Inwestorzy instytucjonalni raczej nie uznają tego przedziału wyceny za atrakcyjny – twierdzą analitycy domu maklerskiego Sanford C. Bernstein.

Saudi Aramco stara się wszystkimi sposobami zachęcić lokalnych inwestorów do udziału w IPO. Zapowiedziano m.in. największą w historii świata dywidendę – Aramco ma w przyszłym roku podzielić się z akcjonariuszami kwotą 75 mld USD (choć sama stopa dywidendy nie zapowiada się oszałamiająco – może wynieść 4,4–4,7 proc., biorąc pod uwagę przedział ceny z IPO, a inne podmioty z branży, jak Exxon Mobil czy Shell, mają ją na poziomie odpowiednio 5 proc. i 6,4 proc.). Ponadto, aby zwiększyć popyt, saudyjski bank centralny poluzuje zasady udzielania kredytów na akcje. Jak wynika z nieoficjalnych informacji agencji Bloomberga, inwestorzy indywidualni będą mogli pożyczyć dwukrotność swoich własnych środków na zakup akcji Aramco. Spółka zadebiutuje na giełdzie w Rijadzie w grudniu.