Jej złamanie byłoby sygnałem, że złoty wchodzi w fazę typowo spekulacyjnego ruchu. Argumentacja pozostaje taka sama – to rosnąca wiarygodność polskiego rządu, o czym wspomniał we wtorek sam premier Tusk, ale przede wszystkim „jastrzębia” postawa RPP. Nikłe szanse na cięcia stóp w najbliższych miesiącach, podczas kiedy rynek daje 90 proc. szans na to, że od czerwca EBC rozpocznie cykl obniżek stóp procentowych, to teoretycznie dobry argument za dalszymi spadkami EUR/PLN. Ale krajowe wątki to nie wszystko. Rośnie napięcie geopolityczne na Bliskim Wschodzie, gdyż mówi się o atakach odwetowych Iranu wymierzonych w Izrael. To może podbić ceny ropy, które i tak od pewnego czasu idą w górę w ślad za innymi surowcami. To argument za wyższą inflacją i w efekcie rezygnacją Fedu z jakichkolwiek obniżek stóp procentowych w tym roku. Czy scenariusz „higher for longer” jest wyceniony przez rynki? Jeżeli nie, to w środę po danych o inflacji CPI z USA o godz. 14.30 możemy zobaczyć pierwszą reakcję. Silniejszy dolar i słabsze giełdy mogą dać przestrzeń do korekcyjnego osłabienia złotego w najbliższych dniach. W przypadku EUR/PLN oznaczałoby to powrót w okolice 4,29. W przypadku USD/PLN wsparcie to 3,9150. Potencjalne odbicie w górę może być większe, jeżeli EUR/USD zszedłby wyraźniej poniżej 1,09.