Zawsze jest dobry czas na fundusze ETF

Fundusze ETF są produktem dla każdego, niezależnie od horyzontu czasowego. Im dłuższy horyzont inwestycyjny, tym ETF jest jeszcze bardziej efektywnym narzędziem inwestycyjnym w porównaniu z innymi – przekonują Dawid Bąbol oraz Mateusz Mucha, zarządzający w Beta ETF.

Publikacja: 20.12.2023 21:00

Gośćmi Przemysława Tychmanowicza w Parkiet Investors Day, który był poświęcony inwestowaniu pasywnem

Gośćmi Przemysława Tychmanowicza w Parkiet Investors Day, który był poświęcony inwestowaniu pasywnemu i funduszom ETF, byli Dawid Bąbol (w środku) oraz Mateusz Mucha (po prawej), zarządzający funduszami Beta ETF.

Foto: Parkiet TV

O co jest tyle szumu w związku z inwestowaniem pasywnym i ETF-ami? Czy to nie chodzi o to, że jest to po prostu nudne, a w Polsce mało kto się tym interesuje?

Dawid Bąbol: Zaczynając od końca, to z różnych badań wynika, że zaledwie około 5 proc. Polaków wie coś na temat ETF-ów, ale gdy się wchodzi w szczegóły, to pewnie zaledwie 10 proc. z tej grupy tak naprawdę wie, czym jest faktycznie ETF. Pole do poprawy jest więc faktycznie duże. Jeśli zaś chodzi o inwestowanie pasywne, to dyskusja na ten temat faktycznie sprowadza się do wyboru między ETF-ami a tradycyjnymi funduszami aktywnie zarządzanymi. Tak naprawdę natomiast jest to jeden z elementów pewnej konstrukcji portfela inwestycyjnego i całej strategii. Strategię inwestycyjną budujemy na trzech poziomach i na każdym z nich możemy być bardziej pasywni lub bardziej aktywni. Pierwszy poziom to alokacja w odniesieniu do wybranej klasy aktywów, czyli czy to są akcje, obligacje czy też gotówka. Na te wybory wpływają też nasze cele i horyzont inwestycyjny. Później w ramach tej alokacji wybieramy poszczególne obszary rynku i zagłębiamy się w nie bardziej, wybierając konkretny rodzaj akcji czy też obligacji. Dopiero trzeci poziom to wybór narzędzi inwestycyjnych, czyli tego, czy sami inwestujemy poprzez fundusze inwestycyjne, a jeśli przez nie, to bardziej stawiamy na fundusze aktywne czy pasywne.

W przypadku ETF-ów panuje opinia, że one są proste i tanie. Tylko prawda jest taka, że je też trzeba umieć wybrać, a to chyba nie jest takie proste?

Mateusz Mucha: Faktycznie tak jest, bo szukając chociażby funduszu ETF na S&P 500 znajdziemy co najmniej kilkanaście tego typu instrumentów. Tutaj można wyróżnić dwa podejścia: można pójść za tłumem, czyli wybieramy największe ETF-y, o największych aktywach bądź prowadzimy wieloczynnikową analizę, gdzie bierzemy pod uwagę różne aspekty. Stwierdzenie, że ETF jest dla każdego, odnosi się natomiast do tego, że ETF-y i inwestowanie w indeksy, chociażby uwzględniając statystykę, jest sensownym podejściem, dla osób, które nie mają czasu śledzić rynku.

Dawid Bąbol: Mówiąc o inwestowaniu aktywnym często kojarzymy to z samodzielnym doborem akcji do portfela, natomiast proszę zwrócić uwagę, że fundusze ETF dają także duże możliwości, jeśli chodzi chociażby o inwestowanie sektorowe. Wszystko więc sprowadza się do tego, że ETF jest tylko narzędziem inwestycyjnym.

Czytaj więcej

sWIG80 z najlepszą dywersyfikacją

Inwestowanie pasywne i ETF-y to siłą rzeczy długi termin inwestycyjny?

Dawid Bąbol: W przypadku naszych produktów, klientów można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to faktycznie inwestorzy długoterminowi, którzy wykazują się systematycznością, ale są też i osoby nastawione na krótki termin, które aktywnie handlują ETF-ami. Fundusze ETF są więc produktem dla każdego, niezależnie od horyzontu czasowego. Faktem jest natomiast to, że im dłuższy horyzont inwestycyjnym, tym ETF jest jeszcze bardziej efektywnym narzędziem inwestycyjnym w porównaniu z innymi narzędziami.

Czy ten długi termin też nie jest wyzwaniem inwestycyjnym, bo inwestorzy mają problem z tym, by trzymać instrumenty w portfelu?

Mateusz Mucha: Oczywiście, że jest to wyzwanie. Inwestując w pojedyncze akcje generalnie jesteśmy narażeni na krótki termin, bo musimy monitorować spółkę. W Polsce dopiero uczymy się inwestowania indeksowego, ETF-ów i podejścia, że można trzymać zdywersyfikowany portfel z myślą o długim terminie. Tutaj oczywiście też dochodzą aspekty związane z psychologią inwestowania. Dlatego inwestorom, którzy chcą zacząć inwestować radzimy, by zaczęli od małych kwot. Dzięki temu mamy szansę zapoznać się z rynkiem. Statystyki natomiast pokazują, że akcje w długim terminie dają najlepiej zarobić. Warto więc wytrzymać stres związany ze zmiennością w imię budowania majątku na długi termin.

Systematyczność w inwestowaniu pasywnym to fakt czy mit?

Mateusz Mucha: Regularne dopłacanie do portfela to faktycznie istotna rzecz, bo to buduje nam ten portfel. Z systematycznością jest jednak ten problem, że przecież zdarzają się różne rzeczy w życiu i z nimi też trzeba się zmierzyć. Systematyczność też trzeba sobie wyrobić i budować kapitał. Jest to szczególnie istotne w kontekście procentu składanego. Warto ciągle posiadać jakieś inwestycje, niż szukać i polować na okazje inwestycyjne.

Są lepsze i gorsze momenty, by zacząć inwestować pasywnie i wykorzystywać ETF-y?

Mateusz Mucha: Wszyscy oczywiście chcą złapać ten odpowiedni moment rynkowy i ustrzelić dołek. Badania pokazują, że tzw. timing odpowiada za około 2 proc. wyniku inwestycyjnego. Najważniejsza jest alokacja aktywów. Ja uważam, że zawsze jest dobry moment na to, by mieć inwestycje, bo zdecydowana większość z nas nie jest w stanie ustrzelić dołka i górki na rynku. Tym niech się zajmą traderzy i daytraderzy.

Dawid Bąbol: Jeśli chodzi o alokację, to można oczywiście się zastanawiać, czy to jest czas na akcje czy obligacje. Zawsze jest natomiast czas na ETF, bo na każdą część rynku znajdziemy odpowiedni ETF. Nie powinno być więc problemu z tym, by znaleźć miejsce w portfelu na ETF każdego inwestora.

W przypadku inwestowania pasywnego i ETF-ów jest jakiś „próg wejścia”, od którego instrumenty te mają faktycznie sens?

Dawid Bąbol: Pewnie można spojrzeć na to z dwóch strony. Pierwsza to efektywność kosztowa. Tutaj dotykamy kwestii prowizji maklerskich i z tego punktu widzenia warto mieć kilka tysięcy złotych, by inwestować w ETF-y. Przy mniejszych kwotach prowizje brokerskie będą mocniej odbijały się na naszym wyniku. W przypadku mniejszych kwot inwestowanie pasywne warto zacząć chociażby od funduszy indeksowych.

ETF-y mają podążać za indeksami, ale przecież przy odpowiednim doborze spółek, szczególnie w takich warunkach jak mamy ostatnio, bez problemu można było pobić indeksy.

Mateusz Mucha: Analiza wsteczna zawsze skuteczna. Badania statystyczne pokazują, że w długim terminie indeksowa polityka inwestycyjna jest skuteczniejsza i daje nam miejsce w czołówce rynkowej. Nie są to może pierwsze lokaty, bo są fundusze aktywnie zarządzane, które osiągają jeszcze lepsze rezultaty, ale chodzi tutaj o pewną proporcję. 90 proc. funduszy aktywnie zarządzanych nie bije indeksów odniesienia. Z punktu widzenia inwestora indywidualnego mamy do wyboru postawienie na czynnik ludzi, wybór zespołu najlepszych zarządzających albo stawiamy na statystykę pokazującą, że indeks jest w stanie dać dobre wyniki w długim terminie w grupie porównawczej. Jeśli chodzi o samodzielne zarządzanie portfelem, to oczywiście jest w Polsce grupa inwestorów, którzy zarabiają w ten sposób na rynku. Trzeba się jednak zastanowić nad tym, dla kogo tak naprawdę jest to zarezerwowane. Jeśli mówimy o osobie, która dopiero chce wejść na rynek, to zdecydowanie nie jest to dobre podejście. Nasze wybory inwestycyjne powinniśmy dopasować do naszej sytuacji finansowej i naszej wiedzy. Na początku ETF jest bardzo dobrym wyborem i dla większości pozostanie on najlepszym wyborem.

Ktoś może pomyśleć, że skoro ETF-y są takie dobre, to w zasadzie to produkt bez większego ryzyka?

Mateusz Mucha: Zdecydowanie nie. Ważne jest by zrozumieć, że ETF zawsze transferuje pełne ryzyko rynkowe. Jeśli więc mówimy o rynku akcji to musimy wiedzieć, że potrafią one tracić na wartości i to całkiem sporo. ETF to synonim ryzyka rynkowego.

Inwestując samodzielnie w akcje danej firmy jesteśmy w stanie zapoznać się m.in. z jej wynikami, możemy przyjrzeć się wykresowi. Czy w przypadku ETF-ów nie jest problemem, że nie do końca wiemy, jak one inwestują?

Mateusz Mucha: Faktycznie analiza spółek różni się od analizy indeksów. W przypadku indeksów patrzymy przede wszystkim na wykres i to bardziej w długim terminie. Warto sprawdzić, jaka jest koncentracja, czyli które spółki mają największy wpływ na dany indeks, jaka jest jego metodologia itd. Zachęcam do tego, by zrozumieć indeksy giełdowe i to jak one działają. Wbrew pozorom nie są one tak „nudne”. Dopiero wybierając odpowiedni indeks, możemy przejść do wyboru odpowiedniego ETF-u.

Dawid Bąbol: ETF-y są też o tyle lepsze od akcji, że chociażby w przypadku dywidend sami tak naprawdę decydujemy, czy chcemy, aby nasz fundusz ETF wypłacał nam dywidendę czy też ją akumulował. W przypadku akcji nie mamy na to wpływu. Osobiście radziłbym zacząć od ETF-ów, które akumulują aktywa, a dopiero, kiedy chcemy część majątku spieniężyć, możemy się zastanowić nad ETF-ami dystrybucyjnymi, czyli takimi, które wypłacają dywidendę.

Partner publikacji:

materiały prasowe

Investors Day
sWIG80 z najlepszą dywersyfikacją
Investors Day
Jak zabrać się do inwestowania pasywnego i funduszy ETF?
Investors Day
W przypadku IKE i IKZE kluczowa jest systematyczność
Investors Day
Na rynku PPK trzeba dać wędkę również pracodawcom
Investors Day
Inwestycje emerytalne też trzeba doglądać
Investors Day
Atrakcyjne produkty, ale wymagające przeglądu