Podobnie jak bezdyskusyjne są techniczne ograniczenia programu luzowania ilościowego. Przede wszystkim wyczerpuje się pula papierów, które mogą być w jego ramach pozyskane. Bilans EBC już teraz przekracza 40 proc. wartości gospodarki strefy euro i nie ma podstaw, by uważać, że jego dalsza agresywna ekspansja jest konieczna.

Rada Prezesów dała dość jednoznaczne wskazówki, że decyzja w tym zakresie zostanie zakomunikowana na październikowym posiedzeniu. Najbardziej prawdopodobne jest naszym zdaniem wydłużenie skupu co najmniej o trzy kwartały i ograniczenie jego tempa z 60 do 20 mld euro miesięcznie. Choć warianty sposobu wygaszania ilościowego luzowania można mnożyć, to rzeczywiste różnice pomiędzy nimi w zakresie wpływu na rynek będą drugorzędne.

Władzom monetarnym powinno przyświecać dążenie do zapewnienia procesowi maksymalnej elastyczności, tj. umożliwienia jego potencjalnego rozciągnięcia w czasie w przypadku wystąpienia słabszej od założeń banku presji cenowej. Elastyczność jest też pochodną próby wypracowania wspólnego stanowiska i zatarcia podziałów w EBC w zakresie oceny trwałości przyśpieszenia wzrostu oraz inflacji. Jednocześnie zostanie podtrzymane łagodne nastawienie i zobowiązanie do utrzymania stóp przez długi czas po wygaszeniu skupu.

Uważamy, że nie ma podstaw, by oczekiwać pierwszej podwyżki przed 2019 r. Rynek wspólnej waluty na taki zestaw może zareagować rozczarowaniem i krótkoterminową spadkową presją w notowaniach euro względem USD czy funta szterlinga. Będzie to tylko korekta tegorocznego 6-proc. umocnienia do koszyka ważonego obrotami handlowymi czy kilkunastoprocentowej aprecjacji względem dolara. W szerszym horyzoncie euro powinno zachować status ewidentnego ulubieńca inwestorów. Spodziewamy się, że w 2018 r. EUR/USD trwale wyjdzie nad 1,20.

W przypadku rynku obligacji nie widzimy zagrożenia dla długofalowej tendencji podnoszenia się krzywych rentowności. Wraz z poprawą koniunktury i rosnącym wolumenem kredytów powinno to wspierać notowania zachodnioeuropejskich banków, które powinny radzić sobie zdecydowanie lepiej niż szeroki rynek. Wśród potencjalnych liderów hossy widzimy parkiety w Mediolanie czy (po wygaszeniu niepokojów związanych z sytuacją polityczną) w Madrycie.