Sztuka

Rynek spokojnej starości

Protokół urzędowo sporządzany po aukcji usprawni handel sztuką.

Tradycyjna sztuka chętnie kupowana jest na aukcjach. Tu obraz Januarego Suchodolskiego.

Foto: Archiwum

Mija rok rekordów na krajowym rynku sztuki i antyków. Obroty na aukcjach po raz pierwszy przekroczyły 200 mln zł (w 2016 roku wyniosły ok. 167 mln zł). Na aukcji w Desie Unicum zapłacono ok. 4,4 mln zł za „Macierzyństwo" Stanisława Wyspiańskiego. To najwyższa cena osiągnięta dotychczas w krajowym handlu sztuką.

Za dzieło Wyspiańskiego zapłacono ok. 4,4 mln zł.

Foto: Archiwum

To rok pozytywnych przełomów. Portal rynku sztuki Artinfo.pl (www.artinfo.pl) na podstawie swojego banku informacji zaczął publikować raporty o krajowych aukcjach. Raporty są za darmo dostępne na stronie portalu. Ma to znaczenie edukacyjne.

Jakościowym przełomem było otwarcie nowej siedziby domu aukcyjnego Desa Unicum (www.desa.pl). W Warszawie przy ul. Pięknej róg Johna Lennona powstał wybitnej klasy obiekt architektoniczny, dzieło architekta Pawła W. Gralińskiego. Specjalnie zbudowany gmach ma trzy piętra, z tego dwa ukryte w ziemi. Powierzchnia użytkowa wynosi ok. 3 tys. metrów kwadratowych.

Za 82 tys. zł krakowska Desa sprzedała grafikę Brunona Schulza.

Foto: Archiwum

22 listopada otwarcie siedziby Desy Unicum zgromadziło antykwariuszy i marszandów z różnych stron kraju. Miało to wymiar symboliczny, bowiem spotkały się osoby, które na co dzień ze sobą nie współpracują. Spotkanie potwierdziło, że potrzebna jest większa integracja środowiska zawodowego.

Rodowód podwaja cenę

To najlepszy rok, gdy chodzi o muzealne wystawy prywatnych kolekcji. Było ich co najmniej kilkanaście. Na przykład Muzeum Podlaskie w Białymstoku (www.muzeum.bialystok.pl) wiosną zorganizowało wystawę „Legendarna Młoda Polska", wydano katalog. Prywatny kolekcjoner (zachował anonimowość) zebrał dzieła z doskonałym rodowodem. Wcześniej należały one do największych polskich lub międzynarodowych kolekcjonerów.

Poszukiwane są dzieła Jana Matejki.

Foto: Archiwum

Krajowy rynek nie docenia jeszcze wagi udokumentowanego rodowodu dzieła. Na dojrzałych rynkach dzieło z dobrym rodowodem nierzadko podwaja cenę. Wystawę w Białymstoku można było wykorzystać do skutecznej propagandy tego mechanizmu rynkowego, jednak minęła bez echa.

O wystawach prywatnych zbiorów w centralnej prasie pisałem właściwie tylko ja. Zdumiewa fakt, że domy aukcyjne na swoich stronach nadal nie informują o wystawach prywatnych zbiorów, o wszechstronnych korzyściach wynikających z kolekcjonerstwa. Nie informuje o tym również największy portal o rynku sztuki, Artinfo.pl.

Faktem jest, że prywatna kolekcja nierzadko zarabia sama na siebie i na właściciela. Kolekcjonerstwo to znakomity relaks, pasja poznawcza. Chcesz żyć dostatnio na starość, zostań kolekcjonerem. Rynek sztuki i antykwaryczny to rynek spokojnej starości!

Xawery Dunikowski trzyma wysoką pozycję.

Foto: Archiwum

W Polsce powyższe hasło ma podwójny sens. Kolekcja to znakomite zabezpieczenie na starość. Niestety, także antykwariusze na krajowym rynku mocno się postarzeli. Dla niektórych to rynek spokojnej starości.

Problemem nie jest metryka, liczba lat. Problemem jest mentalność, nieznajomość języków obcych i internetu, brak innowacyjności. Stosowanie wciąż tych samych metod „uszlachetniania" falsyfikatów, kultywowanie nieprzejrzystości rynku. W mijającym roku widać było coraz wyraźniej, że na rynku brak jest wymiany pokoleniowej. Weterani nie wychowali sobie następców. Nie podzielili się z młodymi swoim doświadczeniem.

W 2017 roku media tradycyjnie nie interesowały się rynkiem sztuki. Jak zwykle zamieszczano najwyżej sensacyjne informacje o wybranych rekordach cenowych. Publikacje te miały nadal charakter powierzchowny, utrzymane były w tonie taniej sensacji.

Na dobrą sprawę tylko „Parkiet" i branżowy miesięcznik „Architektura" poświęciły uwagę wspomnianej wcześniej nowej siedzibie Desy Unicum. A przecież ta inwestycja może być ważnym impulsem do pozytywnych zmian na krajowym rynku.

Nagrody dla kolekcjonerów

W 2017 różne instytucje doceniły prywatne kolekcjonerstwo. Na przykład po raz pierwszy wręczono Nagrodę im. Feliksa Jasieńskiego „Kolekcjonerstwo – nauka i upowszechnianie". Nagrodę ustanowiły Muzeum Narodowe w Krakowie, Archiwum Polskiej Akademii Nauk i Dom Spotkań z Historią.

Uroczystość odbyła się w krakowskich Sukiennicach. Nagrodzonym pogratulował prof. Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury. Feliks Jasieński był największym polskim kolekcjonerem, w dodatku światowej klasy. Statut nagrody przedstawiono m.in. na stronie (www.kolekcjonerstwo.pl).

Z kolei Fundacja na rzecz Nauki Polskiej (www.fnp.org.pl) po raz 26. przyznała nagrody. Cieszą się one opinią najważniejszego wyróżnienia naukowego w Polsce, potocznie nazywane są polskim Noblem.

W mijającym roku polski Nobel powędrował do prof. Krzysztofa Pomiana, dyrektora naukowego Muzeum Europy w Brukseli, autora licznych obcojęzycznych publikacji o społecznej i ekonomicznej roli prywatnego kolekcjonerstwa. W uzasadnieniu podano, że uczony został uhonorowany za badanie kolekcjonerstwa. Wręczenie nagrody odbyło się na Zamku Królewskim w Warszawie.

Niestety, media oraz strony internetowe wielkich domów aukcyjnych nie wspomniały o nagrodzie im. Feliksa Jasieńskiego ani o uhonorowaniu prof. Pomiana.

Rynkowe przeszkody

Co w 2017 było największą przeszkodą w rozwoju rynku? Tradycyjnie problem był brak przejrzystości. Od co najmniej 20 lat pisuję o problemie fikcyjnych licytacji na rynku. Licytacja jest reżyserowana, podawany jest fikcyjny, rekordowy wynik. Fikcyjne ceny wprowadzają w błąd zwłaszcza debiutantów na rynku sztuki.

Po niektórych rekordowych licytacjach krajowy rynek w 2017 roku huczał od złych plotek (uwagi te nie dotyczą podanej na początku rekordowej ceny). Kwestionowano wyniki. Problemy te dawno temu rozwiązano na świecie. Tam na każdą aukcję przychodzi urzędnik zaufania publicznego (z zawodu np. notariusz), spisuje protokół z wynikami licytacji.

Protokół jest rzeczą świętą, jest podstawą do płacenia podatku. Inwestor na rynku sztuki, kolekcjoner, dziennikarz mogą poprosić o okazanie protokołu i uzyskują wiarygodne wyniki. W Polsce, jak twierdzą prawnicy, łatwo można wprowadzić takie rozwiązanie.

W tym roku świętowano 20-lecie Stowarzyszenia Antykwariuszy i Marszandów Polskich (SAiMP). Na uroczystości jubileuszowej wyróżniono mnie tytułem Członka Honorowego. Zabrałem głos i odważnie zadałem pytanie: czy nie jest najwyższa pora, żeby w Polsce wprowadzić urzędowe protokoły spisywane po każdej aukcji? Co stoi na przeszkodzie?

Złe plotki po aukcjach szkodzą rynkowi. Faktem jest, że z uwagi na niewiarygodność niektórych cen banki nie udzielają kredytów pod zastaw sztuki.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły