Sztuka

Szukamy następcy Sasnala

Artysta musi dbać o autoreklamę, wywoływać skandale.

Fotografia Dwurnika wzbudziła sensację.

Foto: Kobas Laksa

Dzieła którego z młodych malarzy najbardziej nadają się na lokatę? – takie pytanie często zadają mi różne osoby. Portal rynku sztuki Artinfo.pl w swoim tegorocznym raporcie (www.artinfo.pl) analizuje ceny sprzedaży najmłodszych artystów, których prace licytowane są najczęściej od 500 zł.

Karolina Maciaszkiewicz stworzyła swój własny styl.

Foto: DESA UNICUM/Marcin Koniak

Z analizy „TOP 50 młoda sztuka 2016" wynika, że w pierwszej dziesiątce najczęściej pojawiają się nazwiska Sandry Arabskiej (trzy obrazy), Katarzyny Słowiańskiej-Kucz, Katarzyny Kołtan, Bartłomieja Kotera – po dwa obrazy.

W całym tym rankingu najwięcej jest obrazów Bartłomieja Kotera – osiem dzieł. Nazwisko artysty najczęściej pojawia się także w rankingu „TOP 50 Młoda Sztuka 2017". W pierwszym półroczu mijającego roku dobrze sprzedano cztery obrazy tego malarza.

Obraz Janiny Zaborowskiej zmieni właściciela.

Foto: DESA UNICUM/Marcin Koniak

Za wcześnie jednak na odpowiedź, który z malarzy przez lata utrzyma stabilne wysokie ceny. Przede wszystkim nie ma żadnej gwarancji, że obrazy jakiegokolwiek malarza cieszyć się będą rynkowym powodzeniem również za 10–20 lat.

Potwierdzeniem trwałej pozycji młodego artysty na rynku byłyby dobre sprzedaże jego obrazów z drugiej ręki. Aukcje najmłodszej sztuki organizowane są od 2008 roku. Nie znam przypadku, aby obrazy liderów tych aukcji sprzedane zostały powtórnie i to z dobrym wynikiem.

Rosyjska hossa

Bartłomiej Koter należy do najchętniej kupowanych malarzy.

Foto: DESA UNICUM/Marcin Koniak

Warto kupować to, co nam się podoba. Co będzie dla nas na co dzień źródłem poczucia harmonii. Na ostatniej w tym roku aukcji Desy Unicum (www.desa.pl) 21 grudnia trafią pod młotek 94 prace młodych. Jest w czym wybierać. Wybierzmy obraz po prostu przyjemny dla oka. Powinien mieć urodę, wtedy będzie nas cieszył i łatwiej go odsprzedamy.

Symbolem finansowego sukcesu jest u nas krakowski malarz Wilhelm Sasnal, który debiutował po 1989 roku. Czy ktoś przewidział to, że obrazy Sasnala nagle podrożeją? Czy w związku z tym zmagazynował jego obrazy dla lokaty? Nie. Krakowski marszand Andrzej Starmach pewnie mijał Sasnala na ulicy i bywał na jego wernisażach, ale nie przewidział wzrostu cen. Czy obrazy Sasnala cieszyć się będą powodzeniem za 30 lat?

Obraz Katarzyny Słowiańskiej-Kucz ma tytuł „Pożegnanie”.

Foto: DESA UNICUM/Marcin Koniak

Najwyższe ceny na aukcjach młodych osiąga Sandra Arabska (rekord to 40 tys. zł). Czy te ceny jeszcze wystrzelą do góry? Czy Arabska zastąpi Sasnala?

Najdroższy w dziejach polski malarz Henryk Siemiradzki (1843–1902) malował na zamówienie cara Rosji. Odniósł za życia wielki sukces w Europie. W swojej rzymskiej willi przyjmował klientów, nierzadko koronowane głowy. Jednak praktycznie zniknął z rynku na prawie 100 lat. Od czego zależą sława malarza, jego rynkowe powodzenie? Dlaczego zapominamy o największych nawet artystach?

Siemiradzki ok. 10 lat temu zaczął osiągać rekordowe ceny. Wtedy w Rosji nastąpiła hossa i Rosjanie zaczęli ostro licytować obrazy Siemiradzkiego, ponieważ uważają go za swojego artystę.

Czy ktoś mądry przewidział, że bogaci Rosjanie zaczną pożądać dzieł Siemiradzkiego? Przecież to było oczywiste, bo artysta ukończył akademię w Petersburgu, był ulubieńcem cara, ojciec malarza był carskim generałem. Dlaczego żaden handlarz nie przewidział tej z pozoru oczywistej zwyżki cen? Nikt nie przechował u nas obrazów Siemiradzkiego, aby je sprzedać drożej. Gdyby takie fakty można było przewidzieć lub zaplanować, to wybitni marszandzi z zasady byliby milionerami, a przecież nie są.

Bardzo ważnym czynnikiem finansowego powodzenia artysty jest łatwa dostępność jego dzieł. Jeśli artysta sprzedawany jest przez wiele galerii i chętnie kupowany, jest wyższe prawdopodobieństwo, że ktoś od nas odkupi obraz za 10–20 lat.

Banalnym przykładem jest tu dorobek m.in. Wojciecha i Jerzego Kossaków, Teodora Axentowicza czy Wlasimila Hofmana. O wielkim powodzeniu tych malarzy decyduje nie tylko swojska tematyka ich obrazów, ale przede wszystkim zastraszająca ilość prac.

Tych płodnych artystów z powodzeniem zastąpi na aukcjach Edward Dwurnik. Z raportu Artinfo.pl wynika, że po 2000 roku sprzedano na aukcjach 765 prac Dwurnika. Artysta prześcignął już Wojciecha Kossaka (735 prac), dogania Jerzego Kossaka (961 prac).

W tym roku na aukcjach zapanowało swoiste szaleństwo. Zdarzało się, że wystawiano pięć obrazów Dwurnika namalowanych w 2017 roku lub rok wcześniej. Działo się to w sytuacji, kiedy równocześnie prawie w każdej krajowej galerii są prace Dwurnika z ostatniego czasu.

Obraz jak złota moneta

Kto w masowej wyobraźni jest synonimem malarza? Nikifor! Dwurnik osiągnął już rynkowy ideał, stał się dla narodu symbolem artysty jak Nikifor. Moim zdaniem jest wysokie prawdopodobieństwo, że za 10–20 lat jego obrazy swobodnie będą krążyły na rynku, jak złote dwudziestodolarówki, najpopularniejsza u nas lokata.

Wysokie ceny mogą osiągać wczesne prace Dwurnika z lat 60. i 70. Dwa lata temu zwracałem uwagę w „Parkiecie", że są tanio kupowane na świecie i przez handlarzy traktowane jako dobra lokata, jako towar, który musi podrożeć. Ceny wczesnych obrazów będą rosły, bo wiele z nich ma już wartość muzealną.

Ceny ostatnich obrazów Dwurnika są ustalone, ugruntowane. Do handlu trafi jeszcze więcej najnowszych obrazów artysty. W 2016 roku Dwurnik w wywiadzie udzielonym Małgorzacie Czyńskiej (książka pt. „Moje królestwo") ujawnił, że usprawnił produkcję obrazów. Mianowicie ma pomocników, którzy malują obrazy, a on wykańcza gotowe wyroby i je sygnuje.

Optymizm handlarzy budzi fakt, że Dwurnik jest duszą towarzystwa. Dba o popularność, bywa na różnych imprezach. Ubarwia swoją legendę. Pod tym względem powinien być naśladowany przez młodych. Sława artysty zwraca uwagę na jego sztukę, skandale jeszcze bardziej.

15 listopada na aukcji charytatywnej w Desie Unicum za 2,8 tys. zł sprzedano zdjęcie Dwurnika pt. „Być Rolling Stonesem", wzbudziło ono sensację. Młodzi tak samo powinni wychodzić z anonimowości. Przecież nawet najmłodszy artysta może zwrócić się do władz stolicy, aby zbudowały już teraz jego muzeum. Wybuchnie skandal? Oczywiście najpierw młody powinien dobrze malować!

Jedno może zagrozić rynkowej pozycji Edwarda Dwurnika. Jeśli po jego śmierci (oby żył wiecznie!) ktoś nierozsądnie w jednej chwili wypuści na rynek hektary obrazów zmagazynowanych w pracowni. Wtedy rynek może się zatkać. Ale to zagrożenie dotyczy każdego malarza.


Powiązane artykuły