Sztuka

Dobry rodowód podwaja cenę

Naszyjnik lub książka w gwiazdkowym prezencie.

Od 200 tys. zł rozpocznie się licytacja obrazu Tadeusza Makowskiego.

Foto: Agra-Art

Od 12 tys. zł licytowany będzie obraz Jana Szancenbacha.

Foto: Agra-Art

10 grudnia Agra-Art (www.agraart.com.pl) wystawi obrazy sztandarowych artystów krajowego rynku. Będą najbardziej pokupni malarze np. Matejko, Alfred Wierusz-Kowalski, Józef Brandt, Józef Chełmoński. Jest dzieło Tadeusza Makowskiego „Troje dzieci" (cena wyw. 200 tys. zł). Wyniki tej aukcji poprawi i tak rekordowy bilans drugiego półrocza.

Dla mnie najciekawsza będzie licytacja ołówkowego rysunku Brunona Schulza (cena wyw. 50 tys. zł). To jeden z niewielu polskich artystów, który budzi zainteresowanie światowych kolekcjonerów.

Rysunek Brunona Schulza pochodzi z kolekcji poety Jerzego Ficowskiego.

Foto: Agra-Art

Wartością dodaną jest tu proweniencja. Rysunek pochodzi ze zbioru wielkiego kolekcjonera Jerzego Ficowskiego i posiada napisany przez niego certyfikat autentyczności. Na dojrzałych rynkach doskonały, udokumentowany rodowód automatycznie podwaja cenę. Ostatnio krakowska Desa (www.desa.art.pl) za 82 tys. zł sprzedała grafikę Schulza.

Skandal w Londynie

Jerzy Ficowski (1924–2006) był wybitnym poetą, wielkim znawcą kultury cygańskiej, był antykomunistą. Był cenionym w świecie monografistą Schulza, uratował związane z nim pamiątki. Szkoda, że nie zrobiono najpierw wystawy muzealnej wartości zbioru Ficowskiego. Były tam dzieła np. Witolda Wojtkiewicza, rzadkie grafiki Józefa Gielniaka.

Dla mnie to był mistrz. Poznałem Ficowskiego 2 grudnia 1976 roku na spotkaniu Towarzystwa Bibliofilów Polskich w Domu pod Królami w Warszawie, w siedzibie stowarzyszenia ZAiKS. Prezesem ZAiKS był Karol Małcużyński, wybitny dziennikarz i kolekcjoner zabytkowych map.

Niedługo po tym spotkaniu Ficowski napisał mi na książce dedykację: „Nie porzucaj Wielkiej Drogi dla dróżek – porzekadło cygańskie". Zdanie to stało się dla mnie przykazaniem w życiu zawodowym. Dlatego od 40 lat jestem kronikarzem kolekcjonerstwa i rynku. Piszę o czymś, co dopiero rodzi się w ostatnich latach.

„Kuchnia dziecięca” z 1927 roku ma cenę 80 zł.

Foto: BYDGOSKI ANTYKWARIAT NAUKOWY

W ofercie Agry-Art jest też sztuka współczesna. Ciekawy jest obraz grupy artystów The Krasnals. To anonimowi malarze, którzy chętnie posługują się skandalem, prowokacją. To artyści społecznie zaangażowani w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ich niektóre wystawy budziły sprzeciw polityków, interweniował wymiar sprawiedliwości. „Krasnale" dysponują doskonałym warsztatem.

Czytam w internecie, że weszli do sztuki dzięki międzynarodowemu skandalowi. Do domu aukcyjnego Christie's w Londynie wstawili obraz, który stylistyką nawiązywał do twórczości Wilhelma Sasnala, uznawanego za najdroższego polskiego malarza na światowym rynku. Obraz podpisany był „Whielki Krasnal".

Japońska figurka z 1810 roku kosztuje 1,2 tys. zł.

Foto: ANTIQUE CONCEPT STORE

Antykwariusze błędnie odczytali sygnaturę. Uznali malowidło za dzieło Sasnala, automatycznie ustalili astronomiczną cenę 70 tys. funtów. Skandal wybuchł, kiedy ujawniono mistyfikację. The Krasnals na swoim blogu (www.the-krasnals.blogspot.com) walczą z zawyżaniem cen obrazów, z promowaniem kiczu w sztuce współczesnej.

Atakują Wilhelma Sasnala

Piszę to nieprzypadkowo. W ofercie Agry-Art jest obraz „Krasnali", który już samym tytułem atakuje Wilhelma Sasnala. Tytuł brzmi: „Polacy wciąż żrą big Sasnale" (cena wyw. 7 tys. zł).

„Krasnale" mają szanse trwać w polskiej sztuce, na polskim rynku, dzięki kunsztowi artystycznemu i zaangażowaniu społecznemu. Skandale umacniać będą ich pozycję. Nie uznają żadnych świętości. W Rempeksie w 2014 roku wystawili ogromny obraz pt. „Statek głupców". Nawiązuje on formą do „Bitwy pod Grunwaldem" Jana Matejki (cena 200 tys. zł).

Obejrzyjcie „Statek głupców" w internecie. Uwiecznili na nim rozpoznawalnych z twarzy dzisiejszych prominentów polityki i hierarchów Kościoła. Osoby przedstawione w kontrowersyjnych sytuacjach uznały dzieło za paszkwil.

Kanapa Skłodowskiej

W ofercie Agry-Art są dwa obrazy Jana Szancenbacha. W aukcyjnych opisach katalogowych brak mi zawsze informacji biograficznych o artystach, ich życiowych przygodach. Jan Szancenbach (1928–1998) był wnukiem rodzonego brata Marii Skłodowskiej. Poznałem artystę w latach 80. Kiedy pierwszy raz usiadłem w salonie jego domu, powiedział: siedzi pan na kanapie z domu rodzinnego Marii Skłodowskiej.

Co się stało z tą kanapą? Czy jej właściciel zdaje sobie sprawę z rodowodu mebla? Na światowym rynku licytacja kanapy byłaby wydarzeniem, świętem – z uwagi na genialny rodowód.

Zbliża się Gwiazdka, domy aukcyjne prześcigają się w oferowaniu przedmiotów nadających się na prezenty. Na przykład krakowska Desa (www.desa.art.pl) 16 grudnia oprócz obrazów zaproponuje zestaw starej (!) biżuterii. To wydarzenie na naszym ubogim rynku, gdzie najczęściej trafia się tylko biżuteria współczesna.

Będzie np. złoty naszyjnik z perłami z początku XVIII wieku (cena wyw. 18 tys. zł). Będą wyroby w stylu biedermeier, np. kolczyki, broszki itp. Piszę o tym z wyprzedzeniem. Przy zakupie zwłaszcza biżuterii zawsze warto skonsultować się z niezależnym fachowcem. A to wymaga czasu.

Stara biżuteria to zabytek. Przypomnę, że zgodnie z planem 6 grudnia ma wejść w życie nowe prawo (patrz „Parkiet" 21 listopada). Nakazuje ono antykwariuszom prowadzenie tzw. księgi policyjnej. Należy do niej wpisywać każdy zabytek sprzedany za co najmniej 10 tys. zł. Trzeba do niej wpisywać także personalia (adres, PESEL itp.) każdego nabywcy.

Obowiązek takiej rejestracji szokuje potencjalnych nabywców, zniechęca ich do zakupów na oficjalnym rynku. Czy handel zabytkami zejdzie do podziemia?

Prezenty znajdziemy w antykwariatach książkowych. Bydgoski Antykwariat Naukowy (www.ban-dreas.pl) 9 grudnia wystawi na aukcji kilkaset białych kruków, w tym książki w artystycznych oprawach introligatorskich.

Powstają nowe antykwariaty książkowe z różnorodną ofertą. Michał Niesiołowski otworzył w Warszawie firmę (www.antiqueconceptstore.com). Oprócz bogatego wyboru białych kruków są dzieła np. Aliny Szapocznikow, Henryka Stażewskiego i innych malarzy oraz zabytkowa porcelana.

Warto zajrzeć na stronę paryskiego domu aukcyjnego Leclere (www.leclere-mdv.com). Na aukcji 4 grudnia licytowane będą min. prace polskich malarzy ze Szkoły Paryskiej. Przy okazji zobaczymy niespotykane u nas bogactwo firmowej oferty: meble, druki, zabytkowe rękopisy.


Wideo komentarz