Okiem eksperta

Cała nadzieja w analizie technicznej

Pierwsza sesja w listopadzie rozpoczęła się na GPW od spadków.

Marcin Kiepas, główny analityk, Waluteo

Foto: materiały prasowe

Wprawdzie jednocześnie spadały indeksy na większości parkietów w Europie, ale mając na uwadze doświadczenie ostatnich miesięcy, żadne to pocieszenie. Ba, to wręcz zła wróżba. Polski rynek akcji jest po prostu od dłuższego czasu słaby. Jedynie od czasu do czasu miewa przebłyski relatywnej siły. Jak w II połowie sierpnia czy w pierwszej połowie października. Jednak nawet wówczas popytu wystarcza tylko na kupno akcji dużych spółek. Te średnie od wczesnej wiosny tkwią bowiem w trendzie bocznym. Małe natomiast, po mocnym rajdzie na początku roku, radzą sobie fatalnie, co znajduje odzwierciedlenie w systematycznie osuwającym się indeksie sWIG80.

Martwi to, że rodzimy rynek akcji nie wykorzystał tak doskonałej szansy na ruch do góry, jaką dawały systematycznie poprawiane rekordy na Wall Street, wyraźne przyspieszenie koniunktury gospodarczej w Polsce, czy nawet trwający sezon wyników na świecie. Dlatego można się obawiać, że korekta, która kiedyś musi zawitać na największych giełdach, sprowokuje silną falę wyprzedaży w Warszawie.

Październik potwierdził tę smutną prawdę o polskim rynku akcji. Wystarczy zerknąć na stopy zwrotów poszczególnych indeksów. Najlepiej spisał się WIG20, który po spadkach we wrześniu, gdy giełdowe byki zaprzepaściły doskonałą okazję na mocny rajd w górę, wzrósł w miesiąc o 2,9 proc. WIG w tym czasie zyskał 0,9 proc. Pozostałe radziły sobie już gorzej: mWIG40 spadł o 2,2 proc., a sWIG80 cofnął się o 5,1 proc. Ten obraz przedstawia się jeszcze bardziej dołująco, jeżeli zestawimy go z zachowaniem głównych światowych giełd. Amerykański S&P500 wzrósł w październiku o 2,2 proc., niemiecki DAX o 3,1 proc., a ciągnięty przez wybory japoński Nikkei aż o 8,1 proc.

Czy ta słabość GPW oznacza, że listopad przyniesie, zamiast rajdu Świętego Mikołaja, silne spadki? Niekoniecznie. Przynajmniej do czasu, aż nie rozpocznie się duża korekta na świecie. Nadzieje bykom daje bowiem analiza techniczna. Dopóki WIG20 pozostaje powyżej 2440 pkt, jest szansa, że z dotychczasową systematycznością będzie wyznaczał co miesiąc nowy szczyt. Następnego można spodziewać się w drugiej połowie miesiąca w okolicach 2570–2580 pkt. Nieco optymistyczniej można też spojrzeć na sWIG80, gdzie mix wyprzedania i powrotu do poziomów z początku roku może zmaterializować się pod postacią kilkutygodniowej korekty. mWIG40 zapewne, po nieudanej październikowej próbie wybicia dołem z konsolidacji, pozostanie w trendzie bocznym.


Wideo komentarz