Okiem eksperta

(Za) łatwo przyszło, łatwo poszło

Tydzień temu polscy kredytobiorcy zadłużeni we franku szwajcarskim cieszyli się z kursu najniższego od ponad dwóch lat, podczas gdy teraz po rewelacyjnych poziomach nie ma śladu, a frank zdrożał o ponad 12 gr.

Konrad Białas, główny ekonomista DM TMS Brokers

Foto: materiały prasowe

Co dość łatwo i zaskakująco przyszło, równie łatwo odeszło i moim zdaniem szybko nie wróci.

Na początku sierpnia EUR/CHF na 1,1538 zanotował najwyższy poziom od czarnego czwartku 15 stycznia 2015 r., kiedy Narodowy Bank Szwajcarii przesłał bronić waluty przy 1,20 za euro, w rezultacie czego kurs zanurkował poniżej parytetu. Od tego czasu SNB jak mantrę powtarzał, że frank jest „znacząco przewartościowany", ale dopiero w ostatnich tygodniach można było odnieść wrażenie, że rynek przekonał się do zapewnień banku centralnego. Trudno mi uwierzyć w to wytłumaczenie, a powodów skoku zmienności szukałbym po drugiej stronie równania. To zmiana nastawienia uczestników rynku walutowego do euro w końcu przegryzła się na EUR/CHF. Euro szeroki rajd do innych walut rozpoczęło już w maju, kiedy wygrana E. Macrona w wyborach prezydenckich we Francji wyraźnie umniejszyła ryzyko polityczne w Europie, co otworzyło drogę do jastrzębich oczekiwań wobec polityki ECB. Jednak rany pozostawione przez decyzję SNB z 2015 r. wciąż były w pamięci i dlatego inwestorzy omijali szerokim łukiem EUR/CHF. Uraza jednak nie może trwać wiecznie, kiedy odzywa się głód zysków. Kto nie załapał się na rajd euro na innych crossach, w końcu przełamał się do kupna EUR/CHF, czyli wyprzedaży franka.

Natury jednak nie da się oszukać i pierwszy powiew awersji do ryzyka ponownie przypomniał, do czego „służy" frank szwajcarski. Zaognienie konfliktu między USA i Koreą Północną podsyca powrót do bezpiecznych przystani. Albo to, albo napięcia geopolityczne otrzeźwiły inwestorów i zmusiły do zadania sobie pytania, czy aby tak silny skok EUR/CHF ma uzasadnienie? Fundamentalna słabość franka ma rację bytu, dopóki SNB trzyma się swojej polityki ujemnych stóp procentowych. Jednak prawdziwy powód ostatnich zmian leży po stronie oczekiwań wobec polityki EBC, a tutaj w mojej ocenie rynek oczekuje więcej, niż może faktycznie dostać. Zbyt silne euro podkopie wzrost gospodarczy Eurolandu (osłabi eksport) i obniży inflację i albo EBC odpowie na to werbalną interwencją, albo będzie zmuszony wyraźnie oddalić perspektywy pierwszej podwyżki stóp procentowych. Sceptycznie podchodzę do szans utrzymania wyższych poziomów EUR/CHF, choć zagrożenie kolejną silną falą umocnienia franka także oceniam na niskie.


Wideo komentarz