Na przełomie marca i kwietnia, gdy dziesięciolatki amerykańskie były kwotowane przy rentownościach przekraczających 1,7 proc., a pozycje krótkie na długu skarbowym USA osiągały rekordy, sformułowaliśmy tezę o przereagowaniu cen, szczególnie w kontekście trwającej wówczas od ponad dwóch tygodni korekty na rynku surowców. Pisaliśmy, że rozmaite analogie historyczne sugerujące pole do gwałtownego wzrostu stóp nie mają sensu i że Fed stworzył sobie przestrzeń, by przeczekać wynikający w dużej mierze z efektów bazy skok inflacji w II kw. 2021 r.

Spokojna retoryka J. Powella i członków FOMC, połączona ze słabymi danymi o zatrudnieniu, spowodowała, że przed dzisiejszym posiedzeniem Komitetu długi koniec krzywej rentowności znajduje się 25 pb niżej, a tzw. „reflation trade" od dobrych trzech tygodni przestał działać (miesięczna stopa zwrotu z Nasdaq jest o 6 pkt proc. wyższa niż z DJIA). Zakładamy, że podczas dzisiejszej konferencji podtrzymana zostanie dotychczasowa retoryka, ale nie zmienia to w naszej ocenie tego, że CPI znajduje się o 1 pkt proc. wyżej, niż przewidywano kwartał temu, a ceny surowców są koszykowo 14 proc. wyżej niż na koniec marca. Przy zastosowaniu tej samej logiki co wówczas obligacje jako klasa aktywów, w tym amerykański dług skarbowy, wydają nam się obecnie bardzo drogie.

Tak, inflacja osiągnęła szczyt w maju lub zrobi to w czerwcu, po czym zacznie spadać w III kw. 2021 r. Jeżeli jednak utrzyma się obecna presja, ruch w dół może potrwać zaledwie trzy–cztery miesiące, a tłumaczenie wzrostu cen efektami bazy będzie potem nieaktualne. Tak, obecne niespodzianki w dużej mierze zależały od szoków podażowych w dwóch kategoriach (samochody, bilety lotnicze), ale przy tak silnym popycie relatywnie niewielkie zaburzenia dostaw mogą generować problemy w innych. Wreszcie, i to jest najważniejsze, nikt nie ma pewności, w jakim stopniu powolny powrót Amerykanów do pracy wynika z nadzwyczajnych zasiłków. Nam bliska jest teza Republikanów, że w znacznym, co potwierdza dynamika płac. Jeżeli tak jest, do września kierunek niespodzianek znacząco się zmieni (w czerwcu zaczną wygasać nadzwyczajne zasiłki stanowe, do końca III kw. 2021 r. prawie całe covidowe wsparcie dla bezrobotnych), a główny pretekst dla wydłużania okresu niewiarygodnie luźnej polityki monetarnej stanie się nieaktualny.