Inwestycje alternatywne

G – jak guru terenówek

Woził papieży, wygrywał w Rajdzie Paryż–Dakar, a nawet objeżdżał świat przez 26 lat bez remontu silnika (!) – oto Mercedes klasy G produkowany od 1979 roku w niemal niezmienionej formie. Wciąż niezawodny i piękny.

Pierwsza seria Mercedesa klasy G w wersji kabriolet.

Foto: Archiwum

Kultowy dla wielu kierowców Mercedes G, zwany też Gelenda (Geländewagen to po niemiecku samochód terenowy), schodzi ze sceny. Spokojnie, nie na dobre. Chodzi tylko o jego obecną generację, dla której już się szykuje następcę. To dobry moment, by przypomnieć blisko 40-letnią historię tego nadzwyczajnego samochodu.

Klasa G jest produkowana od 1979 roku bez większych zmian w austriackim Grazu. To owoc współpracy pomiędzy Daimler-Benz a Steyr-Daimler-Puch. Prace nad nią rozpoczęto już w 1972 roku, a celem Mercedesa było zbudowanie lekkiego, mocnego i terenowego, a zarazem bezpiecznego i komfortowego auta przeznaczonego dla armii. Prototyp przeszedł ciężkie testy na wymagających terenach w niemieckich zagłębiach, na Saharze oraz kole podbiegunowym. Egzamin zdał bez zarzutu. Co prawda dość nieoczekiwanie wojacy wybrali dla siebie Volkswagena Iltisa, ale nie zaniechano prac i pierwsze 400 egzemplarzy Mercedesa G trafiło do niemieckiej policjantów i celników, potem znalazł się na wyposażeniu innych armii, m.in. norweskiej, argentyńskiej i szwajcarskiej.

Słynny papamobile Jana Pawła II dziś stoi w Muzeum Mercedesa.

Foto: Archiwum

Na początku oferowano dwie odmiany nadwoziowe: klasyczną terenówkę pięciodrzwiową i kabriolet, w dwóch rozstawach osi: 2400 i 2850 mm. Potem pojawiła się też nieoszklona wersja furgon, popularnie zwana van, i odmiana trzydrzwiowa. Z czasem wariacji przybywało, najefektowniejsza to zdecydowanie pick-up G 63 AMG 6x6 z napędem na wszystkie sześć kół, z pięcioma blokadami dyferencjałów, reduktorem, osiami portalowymi. Napędza go motor 5.5 V8 biturbo o mocy 544 KM. Ten smok z trzema trybami jazdy potrafi się rozpędzić od 0 do 100 km/h w niecałe 8 sekund, oczywiście na twardym podłożu. Samochód powstał na bazie wojskowej wersji przeznaczonej na rynek australijski.

Dorzućmy jeszcze garść ciekawostek, te czyta się najlepiej. Mercedes GE 230 w dwóch wersjach z lat 1980 i 1982 był używany jako papamobile przez papieża Jana Pawła II. Jedną z nich można podziwiać w Muzeum Mercedesa w Stuttgarcie. Model W463 w wersji cabrio i teraz służy w Watykanie, jeździł nim Benedykt XVI, a teraz Franciszek. W 1983 roku model 280 GE tryumfował na trasie Rajdu Paryż–Dakar, za kierownica siedział Belg Jacky Ickx. Z kolei w 1988 roku pewien były menedżer Lufthansy wyruszył wraz z żoną w podróż dookoła świata w Mercedesie 300 GD. Wyprawa się przedłużyła – trwała 26 lat, wiodła przez 215 krajów i liczyła prawie 890 tys. km. Wóz zniósł ją bez remontu silnika, czym też zasłużył sobie na miejsce w stuttgarckim muzeum.

Ten egzemplarz z 1988 roku wyprodukowany był dla wojska i pochodzi z zapasów NATO. Stan idealny, po kompletnym odrestaurowaniu. Kosztuje blisko 110 tys. zł.

Foto: Archiwum

Myślę, że to zachęciło wielu z nas do rozważenie kupna własnej „Gelendy". Najstarsze egzemplarze wystawianych do sprzedaży w Polsce Mercedesów G pochodzą zazwyczaj z lat 80. Kosztują bardzo różnie, zależnie od kondycji, ale tańszych niż 21–25 tys. nie widziałem. Dominują jednak zadbane „Gelendy" po 40, 50, a nawet 90 tys. zł i wciąż mówię tu o autach z ósemką w trzeciej pozycji roku produkcji.

Rynek samochodów używanych oferuje też rzecz jasna całe mnóstwo dość nowych Mercedesów G. W zasadzie w tej rubryce nie powinny nas interesować, ale przecież konstrukcja tego modelu jest wciąż niemal niezmieniona. Poszukajmy więc tego, na co nas stać, metryczkę w tym przypadku możemy uznać za mniej ważną.

Ponieważ obecna generacja W463 kończy produkcję, Mercedes zaprezentował limitowaną wersję pożegnalną Mercedes-AMG G 65 Final Edition, która obejmuje jedynie 65 egzemplarzy. Pod maską motor 6.0 V12 o mocy 630 KM. Cena to, bagatela, ponad 310 000 euro, czyli około 1,3 mln zł.

Foto: Archiwum

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły