Felietony

Próchnik – zmierzch legendy?

Niestety Próchnik w swojej komunikacji zbliżył się za bardzo do komunikacji
Rage Age. Postawił na efekt finalny, zapominając o DNA marki

Elżbieta Wojtczak, CEO Communication Unlimited

Foto: materiały prasowe

Choć Próchnik w przeszłości trochę rozmydlił swoją tożsamość, to wydaje się, że nadal tkwi w tej marce potencjał, na którym można byłoby budować przewagi konkurencyjne. Niewiele marek może się pochwalić taką przeszłością i latami doświadczenia, które w takiej kategorii jak krawiectwo są szczególnie istotne. Poza małymi konceptami butikowymi nie mamy wielu masowych marek, które korzystałyby z dobrodziejstwa rzemieślnictwa, fachu, tradycji, a nawet ręcznej roboty. A te wartości są szczególnie w cenie nie tylko w odzieży. Widzimy ich renesans w żywności, piwach, cukiernictwie etc. Przykładem jest Okocim, który w swojej komunikacji z powodzeniem odnosi się do kunsztu piwowarskiego, tradycji, a w swojej ofercie posiada popularne obecnie rodzaje piw.

Rynek odzieży formalnej w Polsce jest konkurencyjny i podatny na wszystkie mechanizmy rynkowe charakterystyczne dla innych kategorii. Nie wyklucza to również wojen cenowych, ciągłych promocji, czy też wyprzedaży sezonowych. W takie gry grają również najwięksi – z powodzeniem stosowali strategię sprzedaży 1+1.

Jednak wiele innym polskich marek odzieżowych udowodniło, że przemyślany koncept marketingowy marki oraz konsekwentna polityka komunikacji pozwalają budować silną pozycję rynkową i konkurować inaczej niż tylko ceną. Vistula w swojej komunikacji wykorzystuje wizerunek Lewandowskiego, budując wizerunek marki polskiej, która osiąga światowe sukcesy. Chce być synonimem polskiego sukcesu.

Z kolei marka Lancerto udowodniła, że sukces to utrzymanie równowagi między preferencjami klientów (a w Polsce jest to nadal rynek konserwatywny) a napędzanym przez nowości rynkiem mody. Pozycjonuje się w segmencie premium, ale oferuje przystępne ceny za wysoką jakość produktów. Dodatkowo wprowadziła możliwość komponowania np. marynarek z różnymi kolorami spodni, które można ze sobą swobodnie mieszać.

Próchnik założony w 1948 r. w Łodzi – oazie kunsztu krawieckiego – jak najbardziej mógłby pretendować do miana marki, która jest wierna najlepszym tradycjom, dbaniu o jakość oraz szczegóły, arkana sztuki krawieckiej. I patrząc na inne marki z innych kategorii wiemy, że nie przeszkadza to być na czasie, oferować nowoczesne modele i korzystać z nowoczesnych rozwiązań. Wręcz przeciwnie. Przykładem może być Bytom, który perfekcyjnie łączy świat klasycznego krawiectwa męskiego z polskim malarstwem. Wprowadził wyjątkową, inspirowaną sztuką współczesną, kolekcję „Ultra Black", opartą na twórczości Rafała Bujanowskiego.

Niestety Próchnik w swojej komunikacji zbliżył się za bardzo do komunikacji Rage Age (ten sam właściciel). Postawił na efekt finalny, zapominając o DNA marki.

A przecież polskość, lokalność to wartości, które są w cenie. I warto o nie walczyć, bo budują wartość dodaną i są obiektem pożądania wielu grup docelowych.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły