Reklama

Eksperci oczekują stabilizacji na rynku

Styczeń nieco zaskoczył mocnym wzrostem produkcji budowlano-montażowej, jednak całoroczna dynamika ma być bliższa zera.

Publikacja: 22.02.2020 05:25

Eksperci oczekują stabilizacji na rynku

Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik

W styczniu produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 6,5 proc. rok do roku, gdy ankietowani przez nas ekonomiści spodziewali się kontynuacji spowolnienia po październiku, listopadzie i grudniu ub.r.

Powtórka rekordu?

– To, że rok rozpoczął się od wzrostu, z pewnością jest dobrą wiadomością dla firm budowlanych i ich dostawców, pozwoli im pewniej wejść w realizację planów. 6,5-proc. wzrost jest częściowo efektem niskiej bazy – w styczniu 2019 r. wzrost wyniósł skromne 3,2 proc. – mówi Bartłomiej Sosna, ekspert w firmie analitycznej Spectis. – Wyjątkowo ciepły styczeń wyraźnie podbił dynamikę w budownictwie inżynieryjnym. Z kolei wyraźne wyhamowanie w kubaturówce to bardziej rezultat spowolnienia na rynku komercyjnym niż mieszkaniowym. Wynik styczniowy nie oddaje w pełni bieżącej sytuacji w budownictwie, która nie jest aż tak pozytywna. Nie widzimy większych szans na wzrost rzędu 6,5 proc. w całym roku. Bieżące wskaźniki wyprzedzające nadal wskazują na to, że roczna realna dynamika zmierza w okolice 0 proc., co oznacza utrzymanie przerobów w okolicach rekordowo wysokiego poziomu z 2019 r. – podkreśla. Prowadzony przez Spectis monitoring 2 tys. największych inwestycji wskazuje na bliski początek realizacji wielu kolejnych przedsięwzięć o wartości 1 mld zł lub więcej, w przypadku których 2019 r. upłynął na pracach projektowych i przygotowawczych.

Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, ocenia, że wbrew niektórym opiniom w najbliższym czasie na pewno nie dojdzie do ostrego hamowania rynku budowlanego. – Łagodna zima nie jest jedynym wytłumaczeniem solidnych zwyżek rok do roku. Intensywne prace są realizowane w niemal wszystkich częściach rynku, choć nie ulega wątpliwości, że skala jest nieco mniejsza niż kilka kwartałów temu. Jest to odczuwalne przede wszystkim w obszarze infrastruktury drogowej i inwestycji samorządowych – mówi Kaźmierczak.

Zdaniem eksperta umiarkowane spowolnienie koniunktury jest postrzegane przez duże firmy budowlane pozytywnie, bo przekłada się na wyhamowanie wzrostu cen materiałów, surowców i wynagrodzeń. Bardziej narzekać mogą małe i średnie firmy podwykonawcze, wśród których nasiliła się konkurencja o nowe zlecenia od większych podmiotów.

Foto: GG Parkiet

Reklama
Reklama

– W tym roku w fazę realizacyjną będzie wchodziło wiele opóźnionych kontraktów drogowych, a w przygotowaniu pozostały jeszcze projekty o wartości około 40 mld zł. W kolejnych kwartałach możemy się spodziewać zintensyfikowania robót na rynku infrastruktury transportowej. Co więcej, do zrealizowania pozostało jeszcze wiele kontraktów w ramach Krajowego Programu Kolejowego, których wartość szacuje się na prawie 20 mld zł (jedna czwarta wartości całego programu). PKP PLK zapewnia też, że wraz z rozpoczęciem perspektywy unijnej na lata 2021–2027 będą przygotowane projekty o wartości ponad 40 mld zł. Należy przypuszczać, że w kolejnych latach to rynek kolejowy zastąpi rynek drogowy pod względem intensywności prac – podsumowuje Kaźmierczak.

Na giełdzie korekta

W piątek indeks WIG-budownictwo lekko rósł (do 2,38 tys. pkt), ale wartość jest wciąż o ponad 4 proc. niższa od szczytowego poziomu sprzed miesiąca.

Budownictwo
Mirbud walczy o utracony kontrakt na budowę odcinka Rail Baltica
Budownictwo
Indeks na wieloletnich maksimach, a prognozy słodko-gorzkie
Budownictwo
Indeks nastrojów deweloperów. „Znika pesymizm”
Budownictwo
Develia na ścieżce wzrostu. Popyt na mieszkania budzi się po zimie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Budownictwo
Robert Chojnacki, Rednet24 i Tabelaofert.pl: Rynek deweloperski ma kilka prędkości
Budownictwo
Pękło 10 tys. na wykresie WIG-budownictwo. Co dalej?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama