Banki

W przyszłym roku PKO BP ma się połączyć z Pekao

Trwają prace nad połączeniem kontrolowanych przez państwo lidera i wicelidera polskiego rynku bankowego. Powstałby bank, mający jedną trzecią udziału w rynku kredytów i depozytów.
Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Może się okazać, że już niebawem podczas rozmów o PKO lub Pekao przestanie padać pytanie: ale o który bank chodzi? Z dwóch ma powstać jedna instytucja.

Powstałby kolos

Jak dowiedział się nieoficjalnie „Parkiet" w dwóch różnych źródłach zbliżonych do spółek, celem na przyszły rok jest fuzja obu instytucji. Łączy je główny akcjonariusz, którym jest państwo. W PKO BP ma bezpośrednio 29,4 proc. udziału, w Pekao zaś od czerwca poprzez PZU 20 proc., a przez Polski Fundusz Rozwoju dodatkowe 12,8 proc. kapitału.

Do zamknięcia tego wydania „Parkietu" nie uzyskaliśmy komentarza od PKO BP i Pekao.

Według naszych informacji miały miejsce już liczne spotkania w tym temacie, choć na razie nie powstały jeszcze zespoły robocze. Po tym jak Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, wrócił do zdrowia po kilkutygodniowej przerwie, prace nad projektem znowu mają szanse przyśpieszyć, a on sam ma być ważnym ogniwem całego procesu. Sprawy dotyczące najwyższych kadr zarządzających w przeszłości przeszkodziły w niejednej fuzji, ale w tym przypadku są spore szanse, że proces przebiegnie bez zgrzytów. Prezesem połączonego banku miałby zostać Michał Krupiński, od czerwca kierujący Bankiem Pekao (wcześniej był m.in. prezesem PZU). Natomiast Zbigniew Jagiełło miałby stanąć na czele rady nadzorczej, której kompetencje, na wzór modeli obowiązujących w krajach zachodnich, miałyby zostać rozszerzone. Ważne mogą się okazać sprawy polityczne, które w przeszłości były decydujące dla tego typu procesów.

Nie wiadomo, co z analizowanym połączeniem Pekao z Aliorem (PZU jest ich wspólnym głównym akcjonariuszem), ale jeśli do fuzji PKO BP z Pekao by doszło (i zastrzeżeń nie miałby Urząd Ochrony Konkurencji i Konkurentów), prawdopodobnie Alior pozostałby niezależnym bankiem.

Foto: PARKIET

Połączenie PKO BP z Pekao, mających odpowiednio 9,4 mln i 5,4 mln klientów, zbudowałoby zdecydowanego lidera polskiego sektora bankowego mającego ponad 462 mld zł aktywów, dających 26 proc. udziału w łącznych aktywach sektora (byłaby to też zdecydowanie największa spółka na giełdzie, obecnie wycena banków to odpowiednio 52 mld zł i 32 mld zł). Drugi pod względem udziałów w aktywach sektora BZ WBK, nawet jeśli przejąłby Deutsche Bank Polska, musiałby się zadowolić 10-proc. udziałem. W rynku kredytów i depozytów udział nowego podmiotu byłby jeszcze większy i sięgnął po 34 proc. (obecnie PKO BP ma ok. 21 proc., Pekao 13 proc.). Drugi pod tym względem byłby BZ WBK (11 proc.), dalej ING Bank Śląski (ponad 9 proc.) i mBank (niecałe 9 proc.). Nowa instytucja jeszcze wzmocniłaby się w tym, w czym najsilniejsze są PKO BP (rynek detaliczny) i Pekao (firmy i instytucje).

Gra warta świeczki?

Fuzja obu banków oznaczałaby wygaśnięcie sporej walki konkurencyjnej między nimi, szczególnie w segmencie korporacyjnym. – Po połączeniu liczba banków zmniejszyłaby się, sektorowi byłoby bliżej do oligopolu. Docelowo konkurencyjność także by spadła, bez względu na obraną przez zarząd połączonych banków drogę – przewiduje Marcin Materna, dyrektor działu analiz w Millennium DM.

Jego zdaniem, gdyby zdecydowano się na obniżenie cen i agresywną ekspansję, aby zdobyć udziały rynkowe kosztem konkurencji, początkowo ceny by spadły, ale rozpoczęłaby się konsolidacja sektora, aby banki mogły sprostać ofercie giganta. To wywołałoby spadek liczby podmiotów i tym samym spadek konkurencji. – Natomiast wykorzystanie pozycji do podniesienia cen miałoby ostatecznie ten sam skutek – inne banki wykorzystałyby okazję i najprawdopodobniej również poszłyby tą drogą i znów konkurencja w sektorze by spadła – tłumaczy Materna.

– Łączenie dużych instytucji nie zawsze przynosi istotne korzyści. Przy skali i efektywności PKO BP i Pekao korzyści po stronie kosztów nie byłyby bardzo duże. Trzeba by wziąć pod uwagę fakt, że byłaby to bardzo duża, czasochłonna i angażująca pracowników obu banków operacja, więc w czasie jej przeprowadzania banki utraciłyby nieco przychodów w porównaniu z sytuacją, gdyby funkcjonowały samodzielnie, bez łączenia – ocenia Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego. Zaznacza, że jest dość sceptyczny w tym przypadku, choć dużo zależałoby od sposobu przeprowadzenie fuzji i strategii łączonych banków.

Materna zauważa, że powstałby bank, który awansowałby w europejskich rankingach, co mogłoby przyciągnąć nowych inwestorów.

SPROSTOWANIE

W artykule „W przyszłym roku PKO BP ma się połączyć z Pekao” autorstwa red. Macieja Rudke opublikowanym na łamach dziennika „Parkiet Gazeta Giełdy i Inwestorów” w dn. 08 grudnia 2017 r. (nr 278)  - str. 09 i w wydaniu on-line pod adresem  http://www.parkiet.com/ podano informację nieprawdziwą na temat Powszechnej Kasy Oszczędności Banku Polskiego S.A.

Nieprawdą jest jakoby PKO Bank Polski S.A. uczestniczył w spotkaniach dotyczących możliwości połączenia PKO Banku Polskiego S.A. i Pekao S.A.

Nieprawdą jest jakoby celem PKO Banku Polskiego S.A. na rok 2018 było połączenie z Pekao S.A. W związku z powyższym nieprawdą jest również, jakoby na czele rady nadzorczej połączonego banku miał stanąć obecny prezes PKO Banku Polskiego S.A. – Zbigniew Jagiełło.

Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski S.A.

Rzecznik Prasowy

Aleksandra Gieros-Brzezińska


Wideo komentarz

Powiązane artykuły