Reklama

Akcje polskich spółek wydają się już drogie

Polska ma teraz więcej wspólnego z rynkami rozwiniętymi i Unią Europejską niż z rynkami wschodzącymi – zwraca uwagę w komentarzu rynkowym Marzena Hofrichter, zarządzająca z Templeton Asset Management TFI.

Publikacja: 22.11.2017 12:28

Marzena Hofrichter, CFA, współzarządzająca portfelem funduszu Franklin Zmiennej Alokacji w Templeton

Marzena Hofrichter, CFA, współzarządzająca portfelem funduszu Franklin Zmiennej Alokacji w Templeton Asset Management TFI

Foto: materiały prasowe

Papiery wartościowe z rynków wschodzących, w tym zarówno akcje, jak i instrumenty o stałym dochodzie, to ważna klasa aktywów, która ma za sobą okres spadków trwający od 2012 r., kiedy to chiński wzrost gospodarczy sięgnął poziomu szczytowego. Teraz jednak rynki wschodzące odrabiają straty. W tym roku akcje spółek z rynków wschodzących notują lepsze wyniki w porównaniu z papierami z rynków rozwiniętych o ponad 12 proc., licząc w dolarach

W przeszłości wpływ na prognozy dla rynków wschodzących miały zmienne makroekonomiczne i cykliczne, z czym związana była silna zależność od stóp procentowych w krajach rozwiniętych, polityki Rezerwy Federalnej, surowców i walut, w tym przede wszystkim dolara amerykańskiego. Obecnie sytuacja najwyraźniej wygląda inaczej. Akcje spółek z rynków wschodzących zaczęły notować sekularny wzrost, napędzany przede wszystkim przez bezprecedensowy wzrost liczebności klasy średniej.

Pomimo solidnego tegorocznego odbicia wyceny papierów na rynkach wschodzących są nadal zaniżone w stosunku do wyceny na rynkach rozwiniętych. Jeżeli chodzi o instrumenty o stałym dochodzie, stopy procentowe wciąż są wyższe niż, na przykład, w strefie euro czy Stanach Zjednoczonych, choć spread jest obecnie bardzo wąski w związku z poszukiwaniami dochodu na całym świecie w warunkach skrajnie poluzowanej polityki pieniężnej realizowanej przez banki centralne w Europie, Japonii czy USA.

Można się zastanawiać, czy Polska nadal jest rynkiem wschodzącym. Definiowaniem rynków wschodzących zajmują się organizacje publikujące najważniejsze indeksy. Uważamy, że Polska ma więcej wspólnego z rynkami rozwiniętymi i Unią Europejską niż z rynkami wschodzącymi. Należy pamiętać, że to ważne państwo członkowskie Unii Europejskiej, którego gospodarka jest gęsto powiązana z szeroką gospodarką europejską. Polska utrzymuje solidną makroekonomiczną dynamikę i powinna notować większe tempo wzrostu także w 2018 r., gdy cykl inwestycyjny związany z przepływami funduszy unijnych będzie zbliżał się do punktu szczytowego. Nasze obawy budzi konfrontacyjne stanowisko Polski w stosunku do UE. W średniej lub dłuższej perspektywie możemy spodziewać się osłabienia nastrojów w biznesie i dynamiki inwestycyjnej, a także spadku napływających do kraju funduszy unijnych po 2020 r.

Utrzymujemy ekspozycję na polski rynek akcji w naszym portfelu, ale skorygowaliśmy nasze prognozy dla akcji polskich spółek na bardziej neutralne. Polski rynek akcji mierzony indeksem MSCI Poland wypracował lepsze wyniki na tle rynków wschodzących ogółem o prawie 20 proc. w dolarach w ciągu roku do końca października. Oczywiście jest w tym duża zasługa złotego polskiego, którego wartość w stosunku do dolara amerykańskiego wzrosła o ok. 14 proc. Wkład w tegoroczne wyniki miały jednak także banki, w związku z oczekiwaniami wzrostu stóp procentowych w strefie euro i w Polsce. Polski sektor bankowy jest bardzo wrażliwy na zmiany stóp procentowych. Uważamy, że wyniki rynku zbliżają się do pełnego potencjału, a akcje polskich spółek wydają się drogie.

Reklama
Reklama

Inwestując w obligacje międzynarodowe, należy brać pod uwagę ryzyko walutowe. Deprecjacja waluty w stosunku do złotego może z łatwością zniwelować wszelkie zyski wypracowane w walucie lokalnej, nawet jeżeli rentowność obligacji zagranicznych jest wyższa od rentowności porównywalnych polskich obligacji. Można oczywiście zabezpieczyć się przed ryzykiem walutowym, co jest zalecane w przypadku inwestycji w zagraniczne instrumenty o stałym dochodzie. W takim przypadku należy jednak wziąć pod uwagę koszty hedgingu, które zależą od rozbieżności pomiędzy stopami procentowymi w obydwu krajach. W ramach naszych portfeli inwestujemy na światowych rynkach instrumentów o stałym dochodzie, ale analizujemy także sytuację na lokalnych rynkach walutowych.

Autorem komentarza jest Marzena Hofrichter, CFA, współzarządzająca portfelem funduszu Franklin Zmiennej Alokacji w Templeton Asset Management TFI

Giełda
Biotechnologia czeka na impuls
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Giełda
Wzrost awersji do ryzyka
Giełda
Na GPW tym razem bez fajerwerków
Giełda
Ryzyko wojny w Iranie wisi nad rynkiem akcji
Giełda
Bykom na GPW zaczyna brakować werwy
Giełda
Próba zakończenia korekty
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama