PARKIET.COM

Inne serwisy

  • kariera
  • gry

Edukacja

Kontrakty na mWIG40, czyli alternatywa dla średnioterminowych inwestorów

Tomasz Hońdo 25-08-2009, ostatnia aktualizacja 25-08-2009 10:36
Wielkość tekstu: A A A
źródło: GG Parkiet
źródło: GG Parkiet
źródło: GG Parkiet

Chociaż pod względem popularności kontrakty terminowe na indeks mWIG40 zdecydowanie ustępują futures na WIG20, to dla części inwestorów mogą być bardziej atrakcyjne ze względu na bardziej stabilne trendy i łagodniejsze korekty

W pierwszej chwili inwestowanie w kontrakty terminowe często kojarzyć się może przede wszystkim z tzw. strategią day-trading, czyli niezwykle aktywnym obracaniem instrumentami pochodnymi, nawet wiele razy dziennie, przy zastosowaniu bardzo dużej dźwigni finansowej (osiąganej poprzez inwestowanie nawet całej dostępnej gotówki w depozyt zabezpieczający).

Faktycznie takie oblicze rynku przynajmniej w pewnym stopniu dotyczy najbardziej popularnych na warszawskiej giełdzie futures na indeks WIG20. W ostatnich tygodniach normą są sesje, na których wolumen obrotu tymi instrumentami przekracza 70 proc. liczby pozycji otwartych na koniec poprzedniego dnia. Taki współczynnik obrotu trudno byłoby sobie na dłuższą metę wyobrazić w przypadku jakichkolwiek akcji.

Nie tylko day-trading

Day-trading to jednak niejedyne oblicze rynku futures. Inną grupę uczestników handlu pochodnymi stanowią inwestorzy średnioterminowi podążający za trendami w perspektywie nie godzin, lecz wielu tygodni lub nawet miesięcy. To strategia cechująca się nieporównywalnie mniejszą aktywnością, ale niekoniecznie mniej atrakcyjna. Dla inwestorów stosujących takie podejście duża krótkoterminowa zmienność notowań - która jest zaletą dla day-traderów - niekoniecznie jest pożądana. Wręcz przeciwnie, cenna jest raczej stabilność i trwałość trendów.

Wyjaśnijmy to na prostym przykładzie. Załóżmy, że kurs danego instrumentu w trakcie 5 tygodni wzrósł ze 100 do 120 zł. Ważne jest przy tym, w jaki sposób kurs zachowywał się w tzw. międzyczasie. Załóżmy, że w wariancie A rósł bardzo stabilnie (na koniec poszczególnych tygodni osiągnął odpowiednio poziomy: 104, 108, 112, 116, 120). Z kolei w wariancie B kurs podążał znacznie bardziej krętą ścieżką (105, 111, 104, 114, 120). Ostateczny wynik jest co prawda ten sam, ale w wariancie B silny spadek w trzecim tygodniu mógłby wprowadzić sporo zamieszania, skłaniając inwestora wręcz do wycofania się z rynku.

Nic więc dziwnego, że dla średnioterminowego inwestora lepszy jest wariant A, czyli stabilny trend (day-traderzy prawdopodobnie woleliby cechujący się większą zmiennością wariant B), ponieważ nie ma wtedy do czynienia z silnymi korektami i błędnymi sygnałami. Różnicę między oboma wariantami można wyrazić za pomocą lubianej przez matematyków miary ryzyka - odchylenia standardowego tygodniowych stóp zwrotu. W przypadku wariantu A odchylenie wynosi 0,2 proc., a w wariancie B - aż 6 proc.

Mniejsza zmienność, większe zyski

W praktyce trudno byłoby co prawda znaleźć walory o tak znacznych różnicach w poziomie zmienności (przy takiej samej stopie zwrotu), ale faktycznie jedne instrumenty cechują się bardziej stabilnymi trendami niż inne. Tak właśnie jest w przypadku instrumentów bazowych dla notowanych na GPW kontraktów terminowych. Okazuje się, że indeks WIG20 - który jest instrumentem bazowym dla najbardziej popularnych futures - cechuje się znacznie większą zmiennością niż indeks mWIG40, który stanowi bazę dla cieszących się znacznie mniejszym zainteresowaniem kontraktów.

Jeśli weźmiemy pod uwagę okres od początku marca br. (czyli od momentu, gdy na GPW rodził się trend wzrostowy), to okaże się, że odchylenie tygodniowych stóp zwrotu w przypadku indeksu mWIG40 wynosi 2,5 proc. i jest znacznie niższe niż w przypadku WIG20 (4,2 proc.). Zwolennicy kontraktów na indeks blue chips mogliby w tej sytuacji argumentować, że niższa zmienność oznacza mniejsze potencjalne zyski, więc nie ma powodów do entuzjazmu.

Tak jednak nie jest. Podczas gdy WIG20 zyskał od początku marca 63 proc., to mWIG40 podskoczył o 85 proc. (dane z 21 sierpnia). Niższa zmienność tego drugiego indeksu nie jest więc wcale okupiona niższymi zyskami dla cierpliwych inwestorów.Dalekie od prawdy byłoby przy tym stwierdzenie, że instrumenty bazujące na mWIG40 są lepsze, ale tylko w trakcie hossy, a ewentualny powrót bessy przekreśliłby ich zalety. Twierdzenie to okazuje się jednak dalekie od prawdy. W okresie od listopada 2007 r. (kiedy już bessa zaczynała się na dobre rozkręcać) do końca lutego br. odchylenie standardowe tygodniowych stóp zwrotu z mWIG40 wyniosło 4,3 proc., podczas gdy dla WIG20 było nieco wyższe - 4,7 proc. Zmienność mWIG40 była niższa, mimo że przez cały ten okres spadł bardziej niż WIG20 (73 proc. do 64 proc.).

Poprzednia
1 2
PARKIET
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: