Gospodarka - Kraj

Prywatyzacja według Pawlaka

Zamiast oddawać dorobek narodowy w obce ręce, lepiej przedsiębiorstwa sprzedać pracownikom. Jeśli nie mają pieniędzy,
mogą powołać specjalny fundusz, na który trafiać będzie 5 proc. przychodów firmy, lub wyleasingować swój zakład pracy
Foto: Archiwum

Wicepremier Waldemar Pawlak stwierdził, że teraz jest dobry moment, by wypromować ideę oddawania zakładów pracy pracownikom. Wicepremier wypowiedział się trzy dni po tym, kiedy Aleksander Grad, minister skarbu, zapowiedział przedstawienie przyspieszonego planu prywatyzacji. – Pod ciśnieniem bieżącej presji budżetowej nie powinniśmy wyprzedawać za marne pieniądze majątku – stwierdził wczoraj Pawlak na konferencji prasowej. Jego zdaniem, oddanie tych firm w obce ręce grozi grupowymi zwolnieniami, a nawet zamykaniem zakładów pracy. Tak może się stać, jeśli zostaną kupione tylko dla przejęcia udziału w rynku.

[srodtytul]Pierwokup: prawo pracownika[/srodtytul]

Jak więc zabezpieczyć zakłady pracy? – W imieniu Ministerstwa Gospodarki oraz PSL zaproponowałem członkom Komisji Trójstronnej oraz koalicjantowi, by w tych trudnych czasach podjąć się budowania wspólnej własności – zapowiedział Pawlak. – Pracownicy i menedżerowie, którzy przez ostatnie 20 lat utrzymywali państwowe firmy na rynku, nabyli prawo do tych zakładów i powinni mieć prawo ich pierwokupu – twierdzi Pawlak. Partnerzy społeczni z Komisji stwierdzili, że to ciekawy pomysł.

O przejęciach spółek przez pracowników mówi się w Polsce od lat, ale niemal zawsze takie inicjatywy kończą się fiaskiem. Pawlak ma na to jednak receptę. I to niejedną. – Można powołać w tym celu specjalne fundusze prywatyzacji pracowniczej. Trafiałoby na nie np. 5 proc. przychodów spółki, o ile będzie ona rentowna, a potem za te pieniądze można będzie wykupić akcje – uważa wicepremier.

Drugim sposobem mogłoby być skorzystanie z pomocy firm leasingowych. – Budżet dostałby pieniądze od razu, a pracownicy spłacali zobowiązanie przez 15–20 lat – stwierdził Pawlak. Uważa, że pomysł zyska poparcie ministra Grada. – Jako poseł komisji skarbu w poprzedniej kadencji był zwolennikiem takich rozwiązań – powiedział wicepremier. Dodał, że gdyby Grad był teraz innego zdania, oznaczałoby to, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Choć już raz był przeciw – w przypadku Enei. Pawlak przypomniał też o inicjatywie ministra rolnictwa Marka Sawickiego (też z PSL), by przekazać grunty osobom, które je uprawiają, i zlikwidować użytkowanie wieczyste.

[srodtytul]Energetyka strajkuje[/srodtytul]

Wśród firm, które mogłyby w całości lub części zostać przejęte przez pracowników, Pawlak wymienia m.in. Jastrzębską Spółkę Węglową, Kompanię Węglową i Katowicki Holding Węglowy. Ale nie wyklucza też firm energetycznych.

Związkowcy nie bardzo ufają tym zapowiedziom i wszystkie centrale branży energetycznej planują wspólny strajk właśnie z powodu prywatyzacji i sposobu zamiany akcji pracowniczych spółek na akcje w grupach kapitałowych. – Mieliśmy porozumienie z rządem w sprawie akcji pracowniczych, a teraz inny rząd zmienił zasady i próbuje nas okraść na 1 mld zł – powiedział Kazimierz Grajcarek, szef energetycznej Solidarności.

[srodtytul]Płaca minimalna ustalona[/srodtytul]

Pawlak i jego partyjna zastępczyni minister pracy Jolanta Fedak dogadali się za to ze związkami i pracodawcami na innym polu. – Po raz drugi udało nam się dojść do porozumienia w sprawie wysokości płacy minimalnej. Wcześniej nie udało się to żadnemu rządowi – mówiła Fedak. Minimalne wynagrodzenie wzrośnie z początkiem przyszłego roku z 1276 do 1317 zł. Ale nie doszło do porozumienia w sprawie wzrostu płac w budżetówce.


Wideo komentarz