Analizy

Akcje są drogie, ale wciąż nie widać wielkiej rotacji

W 2017 r. najlepsze portfele aktywów zagranicznych zyskały ponad 30 proc. Polskie akcje dały zarobić 10 pkt proc. mniej. W obligacjach wyniki powyżej 4 proc. były powszechne.
Foto: Adobestock
Foto: GG Parkiet

Jeszcze po III kwartale ub.r. nastawienie zarządzających aktywami do kontynuacji hossy można było streścić słowami Marcina Świetlickiego „nigdy nie będzie takiego lata". Stopy zwrotu były tak wysokie, a zyski równomiernie rozłożone (wszystkie strategie prezentowane przez „Parkiet" osiągnęły zysk), że zawodowi inwestorzy przewidywali wyhamowanie zwyżek.

Na giełdy wciąż nie popłynął kapitał

I rzeczywiście, IV kwartał przyniósł wyraźne pogorszenie wyników strategii asset management. Niektóre portfele oparte na akcjach odnotowały 5–10 proc. straty. Jednak już na początku 2018 r. hossa uderzyła z nowym impetem i dziś zarządzający wcale nie uważają, że powinna wyhamować. Błażej Bogdziewicz, wiceprezes i dyrektor inwestycyjny Caspar AM, o perspektywy kontynuacji hossy jest raczej spokojny. – Optymizm jest rzeczywiście spory, ale do euforii daleko. Jakkolwiek zabrzmi to absurdalnie – akcje mogą być jeszcze droższe. Rzeczywiście, do funduszy akcji, szczególnie ETF, w zeszłym roku napłynęło sporo kapitału, ale fundusze oparte na obligacjach pozyskały go jeszcze więcej. Globalny wzrost gospodarczy, łagodzenie polityki fiskalnej w USA i pojawienie się presji inflacyjnej oznaczają, że duzi globalni inwestorzy, którzy zainwestowali biliony USD w obligacje (Chiny mają ok. 3 bln USD w papierach dłużnych) są wystawieni na ryzyko straty – podkreśla. Jednocześnie rotacja kapitału z instrumentów dłużnych ku udziałowym dopiero się zaczyna, np. norweski fundusz naftowy, zarządzający 1 bln USD, zapowiedział, że zwiększy w portfelu udział akcji kosztem obligacji. – Dla akcji nie ma w tej chwili alternatywy – nie są nią drogie nieruchomości czy Bitcoin – przekonuje Bogdziewicz.

Zdaniem Jerzego Nikorowskiego, z-cy dyrektora BM BGŻ BNP Paribas, hossa wkroczyła w ostatnią – a skoro tak, to również najbardziej dynamiczną – fazę. Zarządzający z jego zespołu zachowują ostrożność, ale wciąż radzą przeważać akcje względem obligacji skarbowych. – Uważamy, że w późnym etapie hossy, w którym się znajdujemy, odpowiednia dywersyfikacja walutowa i geograficzna wpływa na zmniejszenie ryzyka gwałtownej przeceny portfela przy ewentualnej zmianie trendu – przekonuje. Dlaczego? – Po pierwsze, tzw. waluty bazowe, do których należą USD i EUR, są ujemnie skorelowane z indeksami giełdowymi – podczas załamania na rynkach ich notowania idą w górę. Po drugie, akcje z rynków rozwiniętych tanieją stosunkowo mniej podczas gwałtownego odwrócenia trendu niż te z rynków wschodzących – tłumaczy Nikorowski. – Dlatego przy kontaktach z klientami coraz częściej akcentujemy potrzebę dywersyfikacji walutowej i geograficznej portfeli i od połowy 2017 uruchomiliśmy strategię wielowalutową (próg wejścia 500 tys. PLN), będąca kombinacją naszych pozostałych strategii w PLN, EUR i USD.

Na co trzeba było postawić

W 2017 r. najwięcej, bo aż 33 proc., dały zarobić akcje strefy euro. Najlepsze portfele akcji polskich wypadły jakieś 10 pkt proc. słabiej. – Gdyby złoty w zeszłym roku nie umocnił się do euro, nasza Strategia Akcji Spółek Strefy Euro zarobiłaby jeszcze więcej – nie ukrywa Błażej Bogdziewicz. – 90 proc. spółek w portfelu pochodzi z Eurolandu, do tego dochodzą pojedyncze pozycje z takich krajów, jak Szwajcaria czy Wielka Brytania. Co do zasady, najwięcej zyskaliśmy dzięki inwestycjom w przedsiębiorstwa niemieckie, jeżeli chodzi o branże – technologiczną i półprzewodników, ale nie tylko – w portfelu znaleźli się również przedstawiciele sektorów finansowego i chemicznego. Jako przykłady mogę wymienić austriacką spółkę AMS, produkującą m.in. komponenty, które w iPhonie X skanują twarz, włoski Banca IFIS czy produkujący podzespoły elektroniczne wykorzystywane w przemyśle niemiecki Infineon – wymienia.

jan.morbiato@parkiet.com

Opinia

Wojciech Kalisiak, dyrektor zespołu zarządzania akcjami Pioneeer Pekao TFI

Skutecznie i konsekwentnie realizowana strategia inwestycyjna przyniosła klientom portfela z udziałem akcji od 90 proc. do 100 proc. prawie 24 proc. zysku. Udziały konkretnych spółek w aktywach mogą dalece odbiegać od benchmarku (WIG), co miało również miejsce w ubiegłym roku. Podsumowując 2017 r. i wybiegając w przyszłość podkreślamy, że mimo krótkoterminowej korekty w ostatnim kwartale roku, w ujęciu długoterminowym fundamenty naszej gospodarki pozostają silne, co powinno wpływać na kontynuację hossy. Mimo wyraźnej różnicy w zachowaniu poszczególnych segmentów polskiego rynku akcji w 2017 r., nie spodziewamy się odwrócenia tego trendu w 2018 r., aczkolwiek różnice w możliwych do osiągnięcia stopach zwrotu pomiędzy WIG20 i sWIG80 powinny być już mniejsze. To, co nadal może wspierać emerging markets, w tym polski rynek akcji, to silna sytuacja na rynku surowców, słaby dolar i znaczący wzrost gospodarczy wybranych gospodarek. Oczywiście bierzemy pod uwagę również czynniki ryzyka występujące obecnie, takie jak wysokie wyceny spółek w USA czy też specyficzne dla sektora bankowego wyższe koszty wynikające z nowych regulacji. W przypadku krajowego podwórka istotne pozostają również rosnące koszty pracy i umacniający się złoty, który obniża marże eksporterów.

Tomasz Kurnatowski, dyrektor departamentu zarządzania aktywami DM Alfa

Strategia Alfa Selektywna Dłużna (5,5 proc. zysku w 2017 r.) jest oparta na obligacjach rządowych i korporacyjnych. Minimum 60 proc. portfela stanowią polskie obligacje rządowe denominowane w PLN, a do 40 proc. mogą stanowić korporacyjne. Dotychczasowa stopa zwrotu to efekt ekspozycji na ryzyko stopy procentowej obligacji rządowych i ryzyko kredytowe korporacyjnych – w tym drugim przypadku zdecydowana większość papierów oparta jest na zmiennym kuponie, a więc jest pozbawiona ryzyka stopy. Część rządowa portfela umożliwia uzyskanie korzyści ze spadającej rentowności (rosnących cen), co miało miejsce w pierwszej połowie 2017 r. (oprocentowanie papierów pięcio- i dziesięcioletnich spadło odpowiednio z 3,2 na 2,6 oraz z 3,9 na 3,2). W części korporacyjnej inwestujemy na zasadzie „najwyższa rentowność dla akceptowalnego ryzyka" – nie akceptujemy emitentów o wątpliwej kondycji finansowej, dopuszczamy tylko najlepszych. W 2018 r. szansą dla obligacji rządowych mogłoby być dalsze zawężanie spreadu do niemieckich bundów przy utrzymaniu polityki pieniężnej w Polsce i w strefie euro. Wzrost cen polskich skarbówek mógłby wynikać ze spadku postrzeganego ryzyka politycznego w związku ze zmianą premiera na bardziej przyjaznego Europie i inwestorom oraz rozwiązaniem sporów z Brukselą.

 

Stopy zwrotu strategii asset management cz. I

 

Stopy zwrotu strategii asset management cz. II


Wideo komentarz

Powiązane artykuły