Dzienne obroty na giełdzie od pewnego czasu systematycznie przekraczają miliard złotych, podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu za dobry uznawano wynik na poziomie około 800 mln zł. Optymizmem może napawać również to, co się dzieje na rynku pierwotnym. Co prawda ubiegły rok trudno zaliczyć do udanych, ale ostatnie wydarzenia – trwająca właśnie oferta spółki Dino czy Griffin Premium RE – pozwalają wierzyć, że i na rynku ofert pierwotnych maklerzy w końcu będą mieli okazję do sowitych prowizji.
– Przez dłuższy czas na branżę maklerską działały przede wszystkim negatywne czynniki, czyli wzrost kosztów regulacji, duża konkurencja czy niska aktywność inwestorów. Od sierpnia ubiegłego roku widać natomiast, że wolumeny na rynku systematycznie rosną, w związku z czym również w branży maklerskiej zapanowały lepsze nastroje. Myślę, że nie jest to tylko chwilowy stan. Widzimy, że zarówno inwestorzy indywidualni, instytucjonalni, jak i zagraniczni wykazują większą skłonność do inwestycji na GPW. Patrząc na krajowy rynek, wiele czynników, jak chociażby budowa pracowniczych programów kapitałowych i zapowiadane w obecnej formie zmiany w OFE, przemawia za tym, że stan ten zostanie utrzymany. Dlatego uważam, że branża w perspektywie średnioterminowej ma powody do optymizmu. Część biur, które w trudnych czasach postawiły na restrukturyzację, może jednak w ograniczonym stopniu odczuć tę poprawę – mówi Filip Paszke, dyrektor DM PKO BP.
Przez długie lata posuchy branża maklerska przeszła gruntowne zmiany. Skoro na rynku trudno było o zarobek, to w walce o przeżycie firmy zmuszone były ciąć koszty. Namacalnym dowodem tego jest sieć punktów obsługi klientów (POK) prowadzonych przez biura maklerskie. W przeszłości każde szanujące się biuro niemal za cel stawiało sobie posiadanie POK-ów w największych miastach Polski. Dziś właściwie na palcach jednej ręki można policzyć instytucje, które utrzymują tego typu placówki, a i niektóre z nich co jakiś czas „optymalizują" sieć sprzedaży. Ruchy te wiążą się oczywiście z ograniczeniem zatrudnienia, więc i liczba maklerów działających na rynku systematycznie się zmniejsza.
Owszem, można argumentować, że POK to przeżytek, gdyż handel przeniósł się do internetu. Jednak w obliczu bogactwa wyboru instrumentów finansowych wydaje się, że kontakt z maklerem, bardziej jednak jako doradcą niż realizatorem zleceń, jest nie tyle potrzebny, ile często nawet wskazany. Liczby pokazują zresztą, że internet nie załatwi całej sprawy. Dane GPW wskazują, że obecnie około 70 proc. wszystkich rachunków maklerskich to rachunki internetowe. Pozostałe 30 proc. klientów wykorzystuje „tradycyjne" metody kontaktu z biurem maklerskim.
Porządki w POK-ach jednak tylko na chwilę zatrzymały falę zmian w biurach. Z jej kolejną odsłoną mamy do czynienia w ostatnich latach. Chodzi oczywiście o wcielanie domów maklerskich w struktury banków. Drogę tę przeszedł m.in. DM BZ WBK, DM mBanku czy też ING Securities (obecnie BM ING Banku Śląskiego). Wszystko odbywa się pod hasłem „efektów synergii i poszerzania bazy klientów". Pięknie wygląda to jednak tylko na papierze, tak samo zresztą jak zapewnienia niektórych brokerów, którzy przeszli drogę z domu maklerskiego do banku, że zmiana modelu biznesowego ma więcej zalet niż wad. W rzeczywistości zorganizowanie na nowo usług maklerskich wiązało się w części biur z cięciem wydatków, a oferta maklerska toczy walkę o przebicie się przez całą gamę produktów bankowych, które zresztą często są preferowane przez sprzedawców – czy to poprzez ich lepszą znajomość, czy też po prostu ze względu na wyższe marże.
Ograniczanie kosztów w branży maklerskiej przypomina jednak nieco walkę z wiatrakami. O to, by tak było, przez lata „dbał" m.in. regulator. W wyniku wprowadzanych przez niego kolejnych wytycznych systematycznie rosły obciążenia domów maklerskich. – Na skutek serii nowych regulacji z ostatnich lat koszty działalności maklerskiej istotnie wzrosły. Regulacje to około 40 proc. wzrostu kosztów działalności maklerskiej w ostatnich latach – mówił w Bukowinie Tatrzańskiej Mateusz Walewski, starszy ekonomista w PwC.