Technologie i IT

PlayWay. „Jesteśmy nietypową firmą”

Nie koncentrujemy się na dużych premierach, ale przygotowujemy wiele mniejszych gier. To sprawia, że nasz portfel jest dobrze zdywersyfikowany, a wyniki finansowe stabilne - mówi Krzysztof Kostowski, prezes PlayWay.
Foto: materiały prasowe

Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła już wasz prospekt emisyjny, nie obawiacie się trudnej sytuacji rynkowej?

Na akcje dobrych spółek zawsze znajdą się chętni, a branża producentów gier jest bardzo perspektywiczna i cieszy się dużym zainteresowaniem ze strony inwestorów. De facto będziemy pierwszą spółką z tej branży od blisko dekady, która klasycznie debiutuje na warszawskiej giełdzie. Te już notowane powstały z przekształcenia innych firm (CD Projekt z Optimusa) , bądź przeniosły swoje notowania z NewConnect (11 bit studios).

Dlaczego wybraliście właśnie tę drogę?

Jest dłuższa i trudniejsza, ale taką mam naturę, że lubię wyzwania. Liczę, że ta decyzja w przyszłości zaprocentuje. Chciałbym przy tym podkreślić, że jesteśmy nietypową firmą pod wieloma względami.

Na przykład?

Mamy inny model biznesowy niż reszta branży. Po pierwsze, nie koncentrujemy się na dużych, pojedynczych premierach, ale przygotowujemy wiele mniejszych gier. To sprawia, że nasz portfel jest dobrze zdywersyfikowany, a wyniki finansowe - stabilne. Obecnie pracujemy nad przygotowaniem łącznie 60 nowych tytułów gier i dodatków. W samym 2016 r. planujemy w sumie ponad 30 premier. Kolejna kwestia: jesteśmy inkubatorem zespołów deweloperskich, które tworzą gry komputerowe i mobilne.

Ile obecnie jest tych zespołów?

Współpracujemy z ponad 40 zespołami twórców gier, począwszy od małych 2-3 osobowych, po większe, liczące od kilkunastu do ponad 20 osób. Większość to zespoły wewnętrzne lub spółki zależne PlayWay. Niektóre z nich początkowo chciały wchodzić na NewConnect, jednak po dogłębnej analizie wybrały opcję współpracy z nami. My dostarczamy im finansowanie, a one unikają formalności i rozgłosu związanego z upublicznieniem spółki. Tym co nas wyróżnia na tle konkurencji jest też model testowania gier. Najciekawsze projekty sprawdzamy wcześniej na portalach crowfundingowych, gdzie gracze głosują portfelami. Potem dopiero podejmujemy decyzje o zwiększeniu budżetu gry i marketingu. Żadna z dużych firm notowanych na GPW nie idzie tą drogą.

Na czym on polega?

Dzięki unikatowej sieci kilkunastu tysięcy osób biorących udział w internetowych zbiórkach na produkcję gier w serwisie Kickstarter, jesteśmy w stanie testować nowe pomysły oraz zbierać informacje zwrotne od użytkowników już w fazie koncepcyjnej produkcji. Oni głosują portfelem i są dla nas najlepszą weryfikacją, czy warto postawić na daną grę. Dzięki temu już na wczesnym etapie wiemy, czego się spodziewać. Trudno zrozumieć ryzyko, jakie ponoszą inne firmy, wydające grube miliony na duże produkcje, trzymane aż do czasu premiery w tajemnicy i które mogą okazać się fiaskiem. Z naszej praktyki wynika, że jeśli na Kickstarterze zbierzemy środki w danej wysokości, to w rzeczywistości możemy zainkasować za tę grę grube kilkadziesiąt razy więcej. Dziś mając już za sobą 6 udanych zbiórek jest nam dużo łatwiej rozpoczynać mając bazę ponad 11 tysięcy backersów – wspierających nasze akcje.

Wracając do oferty publicznej, jaką kwotę chcielibyście z niej pozyskać?

Prospekt nie został jeszcze upubliczniony więc nie mogę się na razie na ten temat wypowiadać. Możemy tylko poinformować, że będzie to zarówno nowa emisja, jak również sprzedaż akcji już istniejących.

Jakie wyniki finansowe osiąga spółka?

W 2015 r. przychody naszej grupy wzrosły o 75 proc. do 13,4 mln zł, a EBITDA i zysk netto wzrosły ponad dwukrotnie do odpowiednio 7,4 mln zł i 5,9 mln zł. Mocno pilnujemy kosztów, żeby rentowność biznesu była wysoka i jak widać, dobrze nam się to udaje.

Do tej pory wypracowywane zyski spółka przeznaczała na inwestycje. W najbliższych latach też tak będzie?

Chcemy być spółką dywidendową. Zależnie od potrzeb kapitałowych planujemy rekomendować walnemu zgromadzeniu przeznaczanie na dywidendę od 30 proc. do 40 proc. zysku netto, począwszy od zysku za 2017 rok.

Jakie inwestycje, oprócz nakładów na nowe gry, realizuje spółka?

Skupiamy się na reinwestowaniu środków w produkcję gier i nowe zespoły deweloperskie. To podstawa rozwoju naszego biznesu. Dodatkowo, realizuję moją prywatną inwestycję, która będzie służyć spółce. Kończymy właśnie budowę unikalnego kampusu dla deweleperów gier. Znajduje się on pod Warszawą na powierzchni pół hektara i obejmuje cztery duże budynki. Są otwarte dla tych, którzy u nas pracują i z nami współpracują. Deweloperzy mogą tam pracować, mieszkać i mamy nadzieję że będą tworzyć bardzo ciekawe produkcje.

W jakich kanałach sprzedajecie swoje gry?

Staramy się unikać pośredników, żeby jak najwięcej zarabiać. Prowadzimy sprzedaż m.in. za pośrednictwem własnych kont na portalach Steam, AppStore oraz GooglePlay. Ponad 90 proc. naszych przychodów pochodzi ze sprzedaży zagranicznej. Kluczowy jest dla nas rynek USA oraz kraje Europy Zachodniej, w tym przede wszystkim Niemcy.

Do tej pory nasza grupa wyprodukowała i wydała ponad 40 gier i dodatków, które sprzedały się lub zostały pobrane na całym świecie w ok. 15 mln sztuk. Nasze flagowe tytuły to Car Mechanic Simulator, Hard West oraz The Way. W 2017 r. planujemy premiery pierwszych produkcji przeznaczonych na konsole PlayStation oraz Xbox. Chcemy by dwoma największymi tytułami, w wydaniu konsolowym były Agony oraz kolejna edycja Car Mechanic Simulator.

Podobno nie pobiera pan pensji, dlaczego?

Nie pobierałem pensji przez 5 lat od momentu założenia spółki. Wolę gdy wszystkie dostępne środki pracowały na rozwój firmy. Obecnie spółka wypłaca mi niewielką pensję, jednak w zasadzie wyłącznie z powodów formalnych, związanych między innymi z procesem wejścia na giełdę. Po opublikowaniu prospektu każdy będzie mógł potwierdzić, że to wynagrodzenia zarządu i rady nadzorczej są raczej symboliczne.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: parkiet.com

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz